Proroctwo Krzyża -- prolog
Mijanie czasu było niczym, jeśli marnowało się go na marzenie o pokoju. Marzenia nie wystarczały, gdy na sercu, głęboko w pamięci ciążyła wiedza, że jedyna szansa na zbawienie skończyła zabita na klęczkach, rozdarta przez tego, który miał przed sobą eony niesprawiedliwej władzy. Niektórzy woleli jednak wierzyć, że Azhareon zwiędł przez samą znienawidzoną pętlę upływu lat, a nie ściętą głowę.
Wiara była blada, a przynajmniej zaczęła stopniowo wygasać, gdy sam Bóg Końca przyznał się do mordu swego stworzyciela. Po tym wyznaniu wróciła. Jeśli można było nazwać to jakąkolwiek wiarą.
Objawiła się w formie kultu, który stworzył Krzyż, narzucając przysięgi, wymuszając modlitwy i niewierne poczucie oddania w każdym Szczeblu.
Mówiono, że Zbawiciel powróci. Nie było to żadne chore proroctwo czy przepowiednia, a jedynie nadzieja. Wierzono, że jest to zwyczajnie prawda. Wierzono też, że wróci jako zbawca. Bogowie zobaczyli to jako akt buntu przeciwko prawu – naturalnej selekcji śmierci. Tamtego dnia, równo eon przed rzeczywistością płynącą pod pojęciem teraźniejszości, świat, którego pierwotnej nazwy nikt nie pamiętał, został nazwany Eon.
Nie był jedynym splotem żyć i kultur w galaktyce.
Mało kogo to obchodziło, ponieważ duma pożerała każdą wątpliwość, iż kiedyś każdy Szczebel mógłby osunąć się wiotko po schodach w nieznanym im jeszcze apogeum wojny i zginąć. Żaden nacisk woni krwi, ani błysk żelaza pod jednym z Czterech Słońc, żadne kolejne zabójstwo nie mogłoby tego zmienić. Eon żył w przekonaniu, że jest nieskończony.
Dolne Szczeble czuły za to, że sprawiedliwość i nieskończoność należą do nich.
Nie do Krzyża czy Korony.
Komentarze (1)
Kilka przecinków można byłoby usunąć.
Widać, że masz już jakiś zarys, model, plan na konstrukcję, taczkę i betoniarkę, no to teges.
cul8r
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania