przed sobą

w ustach smak spieczonej ziemi

skóra sucha liściem jesiennym

 

opuszczony wzrok tępy głęboki

płuca powietrzem tlenem

 

napełnione serca strachem

umieram tak blisko ciebie

 

nie czujesz zapachu sosen

odjeżdżasz szybkim samochodem

 

mój dom bez dachu

nie zawrócę czasu

upadam na kolana

 

kurz i wspominki po znajomości

zatapiam statki palę mosty

 

między nami niedosyt

 

zadaję kilka pytań

nie chcę poznawać odpowiedzi

 

niech sens będzie sensem

w bezkresie w bezsensie

 

zanurzam nadzieje

 

nikt nie nadjedzie

miej serce choćby w kieszeni

Następne częściprzed sądem

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania