Poprzednie częściPrzejście

Przejście

Podmęczone słońce

Upaprało horyzont w ogniu

I gaśnie w pędzie

Gorący dzień dławią

Nagłe dreszcze

Strach wypełza szelestami

Aby słuchać odległego wycia

Cykady narkotyzują powietrze

Księżyc wypadł z worka

Nieśmiałej ciemności

Już prawie jest

Turndun jak skalpel

Rozciął ciszę

Wybudził z piasku bezdomne cienie

Pustka wibruje bezczelnie

Niech tańczą

Pustynia budzi się

Do nocy

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Polaroid godzinę temu

    Moja wyobraźnia już działa... czyste obrazy

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania