Poprzednie części: Przejście
Przejście
Podmęczone słońce
Upaprało horyzont w ogniu
I gaśnie w pędzie
Gorący dzień dławią
Nagłe dreszcze
Strach wypełza szelestami
Aby słuchać odległego wycia
Cykady narkotyzują powietrze
Księżyc wypadł z worka
Nieśmiałej ciemności
Już prawie jest
Turndun jak skalpel
Rozciął ciszę
Wybudził z piasku bezdomne cienie
Pustka wibruje bezczelnie
Niech tańczą
Pustynia budzi się
Do nocy
Komentarze (1)
Moja wyobraźnia już działa... czyste obrazy
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania