Poprzednie częściPrzemiana - drabble

Przemiana - Drabble

To już nie mieszkanie mieniące się tysiącem świateł. Na podłodze nie płynie już rzeka alkoholu, a głośna muzyka zastąpiona została tykającym zegarem.

Zasypiam w ramionach łóżka, czując wciąż bliskość tamtej kochanki, a później mojej żony. Pomarszczonymi dłońmi zamykam okno i przesuwam doniczki z zaschniętymi kwiatami. Obok splamionych zdjęć. Obok martwych much, które zdechły mi na rękach.

W kuchni na blacie tysiące kubków, wypełnionych herbatą, których zapomniałem wypić, a na ścianach milion pajęczyn, tworzących graffiti. Umieram. Po wszystkim weź moje kości i włóż je do swojego okna - zrozumiesz co czułem, będąc w tym ciele. Żyjąc w tym więzieniu samotności.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Korzystając z prawa czytelnika do dowolnej interpretacji, widzę tutaj bardzo fatalną sytuację człowieka, który przeżył swoje życie zupełnie obok siebie, bo nie odnalazł się w tym, kim fizycznie był. Duchowo pozostawał zupełnie inną osobą, ale nic nie zrobił (lub nie mógł zrobić), dla odmiany swej sytuacji. Uciekał tylko, w alkohol, impręzę i carpe diem. Potem jednak czas go dogonił, tak jak wielbłąd dogania konia na pustyni.
  • ania_marzycielka 2 miesiące temu
    Super interpretacja, dziękuję za przeczytanie i komentarz :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania