Przepraszam, chciałam
Chciałbym niekiedy w te miejsca pójść
Gdzie księżyc rośnie pod ziemią.
Każdy tam ma swój kwiat i swoją gwiazdę
Którą skrawkiem zbitych wspomnień
Przykleja do nieba.
Gwiazdy spod opadłych z drzew snów
Śmieją się, chwieją
Podszczypując białe uda czasu.
A ten wstydliwie zdejmuje płaty starej skóry.
Jeden, dwa, trzy
Szczotkuje zmiażdżone kości
Moją krwią.
Chciałbym niekiedy w te miejsca pójść
Gdzie wszystko się kończy, zaczyna
W niewiadomej chwili.
Że nawet gdyby ktoś wyciął kalendarz z mojego serca
Nawet gdyby powiesił go na ścianie wśród kolorowych plakatów
Nawet wówczas nikt nie wiedziałby
O końcach i początkach
Gwieździstych dłoni
Rozpadam się, rozkładam
Zdejmuję dźwięk swego głosu z dachu
Co rozbrzmiewa nocą irytując przechodniów.
Ludzie nie lubią spokoju, znaków drogowych.
I kandyzowanych wiśni na urodzinowych tortach
A ci hodują gwiazdy w ogródkach
Zamiast sałaty
Zepchnęłam kogoś z jego układanki
A podmuch wiatru rozsypał puzzle
Przepraszam, chciałam.
Lecz nie chciałam uciec.
Komentarze (5)
Ale pisofszit, ahahaha.
Czytałam Twe nowe wiersze. Ten jakoś darze większym uczuciem, trafił mi w serce.
60, gdy tylko dorwe się do komputera a nie malutkiej noki napisze Ci obszerny list. Bo mam wrażenie, że już bardziej rozumiem. Układami ten list co dnia
Co do wiersza tego wyżej, to mi samej chyba w serce nie trafił. Ale ja się na sobie nie znam.
Czekam cierpliwie na list
To będzie z mej strony rome owo-juliowe bo któregoś poranka pod wieczór, spojrzałam na słońce, padał deszcz. I już wiedziałam. Nie przeczę, żem chora psychicznie, sama siebie umieściła PONIEKĄD w takiej klatce. Wydaje mi się od tego poranka wiecZorem, że już rozumiem. Może nie rozumiem nic, napisze
Ja tez nic nie rozumiem. Ale jakos trzeba cos-cos. Bede czekac na list i powoli zaczynac swoj.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania