...

Przygoda życia — część I

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (42)

  • Keraj 06.08.2018
    Wakacje życia 5
  • Canulas 06.08.2018
    Taa, dzięki Keraj.
  • Ritha 06.08.2018
    Haj!
    „Z licencjonowanym kierowcą na pokładzie. Pasami przy każdym fotelu. I oczywiście sprawną klimatyzacją” – podoba mi się zabieg, jest niepoprawny, podoba mi się, co począć (strach komentować)

    „lecieć Boeingiem lub Airbusem” – obadałabym pod kątem wielkich liter, jeśli chodzi o samochody (więc samoloty zapewne też, motocykle i wszystkie inne takie) nazwy marek powinny być małą literą (np. mazda), a nazwy konkretnych samochodów danej marki dużą (np. Mazda CX-5), tu zdaje mi się określenie ogólne, no ale to jedynie moja wątpliwość

    „Robert Howdy nie był dzieckiem alfa” – „dzieciak alfa”, bene

    „Nie był to jednak rodzaj ciepła, jaki towarzyszy pierwszej randce z dziewczyną. Prędzej, osobliwie ciepły stres, jak przy oszustwie” – tu nie ze względu na słownictwo, a dlatego, że bardzo obrazowo, odróżnienie rodzajów „ciepła” działa na wyobraźnię, człowiek (przynajmniej ja) z automatu zastanawia się nad różnicą jego odczuwania w obu przypadkach

    „Jordana del Muerto” – ładna nazwa, melodyjna, zasługa słowa „muerto”, nie Twoja ;p

    „A jako że będziesz tam jedynym facetem ze sprawnym interesem w promieniu dwóch pieszych dni drogi, może się nawet obejdzie bez płacenia” – heh, zabawne (i sprytne :D)

    „Wiem, że może to głupie, ale tyle już w życiu widziałem, więc napiszę. Weź gotówkę, bo tu nigdzie nie znajdziesz bankomatu” – jak we Bieszczadach, ostatnio się dowiedziałam, że już nie w Cisnej ostatni po drodze do dziczy, gdyż w Wetlinie postawili nowiuśki, piękniuśki, napchany mamoną bankomacik (to oczywiście w ramach ciekawostki)

    I teraz tak, zaczynając czytać myślałam sobie – gdzie jest Wiwat, do cholery, co to za dzieci jadące na wycieczkę, o co chodzi, itp., po czym od momentu listu jestem żywo zainteresowana. Czyli szybko wywołujesz zainteresowanie, warte podkreślenie, bo pomimo, że ja raczej (z boku może tak wyglądać) słodzę ludziom w komentarzach, to jest mnóstwo opowiadań (tutaj), które mnie znudziły już pierwszą częścią i mnóstwo, do których nie wrócę, a Ty potrafisz wzbudzić zainteresowanie (obiektywnie mówię) każdym tworem w tempie błyskawicznym. To już jest po prostu takie pióro.

    No i dialogi, jak zawsze naturalne.
    „Młodzian odparł, że tak. Mają problem. W zasadzie dwa. Jak zwykle” – git

    „Chłopak zaczesał zlepione od potu i brylantyny włosy. Następnie tą samą dłonią wrzucił do paszczęki garść kolorowych, tic-taco podobnych draży” – i opis, to jest opis w punkt, czemu w punkt – bo szczegółowy, a nie przegadany, dwa zdania, rzut okiem na detal, to czytelnik zapamięta, a jeśli nie to i tak, podświadomie, będzie miał ochotę czytać dalej, bo naświetliłeś mu gest bohatera, zatrzymałeś scenę w tym momencie, nie zanudziłeś, dałes tylko troszkę, on sięgnie po wiecej

    W sumie to tęskniłam za jednostrzałami typu Wyobrażnia. Budujesz sceny, nie wyczuwam napięcia (w tym momencie, w którym jestem tworząc komcia) i jest mi błogo i rozmyślam o jednostrzałach Twoich i o tej Wyobraźni, i ciach! I przypomina mi się mój komentarz, że najbardziej się boję, bo to Twoje opko. I uświadamiam sobie, iż to też jest Twoje. Jeśli będzie masakra, to wyprowadziłeś w pole daleko, napięcia nie ma, jest wycieczkowy autobusik i zrelaksowany czytelnik. Jeśli zmyła, to zacna.

    „— Turbulencja z dupy! — rozdarł się któryś z dzieciaków, sądząc po szkockim akcencie, Oli Browson.
    Scotty próbował wstać, lecz wykładowca złapał go mocno za rękę. Ich spojrzenia się ze sobą skrzyżowały. Trzy, góra cztery sekundy ważenia sił. Ciemna strona i jasna. Tyk, tyk, tyk” – wtrącenie dialogowe z bardzo sprytnie przemyconym pochodzeniem, opowiadać o bohaterze mimochodem, nie poświecając na to akapitu, tylko wplatając informacje w sposób naturalny to tu, to tam, trza mieć wyczucie, masz je. I druga sprawa, zapis o ważeniu sił i tam dalej, pięknie, chce się czytać, gdy co jakiś czas podrzucasz takie cuś.

    „Za oknem musiało się dziać coś ciekawego, bo dzieciaki przywarły nagle do okien” – oknem/okien (może przywarły do szyb?)

    „Ten pochłonięty rozcinaniem wirtualnych owoców palcem na szybce tableta nie zwracał uwagi na świat” – to, znów pod kątem opisu, tego, że nie napisałeś „grał w grę” lub pochodnych tego czasownika, tylko, że przedstawiłeś to ostatnio w ten sposób (robię się ostatnio maniaczką opisów, w sensie takich, gdyż doszłam do wniosków, że to opisy właśnie zanudzają mnie u ludzi najbardziej i to one (plus sztuczny dialog ofkors) są winne temu, że czytam pierwszą część czegoś i nie wracam. Myślę w tym momencie, że gdybyś napisał coś kompletnie rozlatującego się fabularnie, to i tak obroniłbyś się językiem i czytelnik byłby zadowolony po seansie. Ale oczywiście nie życzę, pisiaj rzeczy trzymające się kupy.

    „— Nie lubisz mnie, chłopcze” – „chłopcze” to już klasyka :)
    „rozległ się silny wstrząs, informujący, że szczęśliwie ukończyli quest z mostem” :D

    „Jestem zawodowym Arachnologiem” – dałabym małą arachnolog (to tak jakby pisać ginekolog z wielkiej)
    „tak przestraszyła Irakijskiego żołnierza” – irakijskiego też dałabym małą

    ‘— Pewnie to samo, co zwykle, Panie Pep. Będę jeździł motorem i sobie radził” <3
    Wszyćcy muszą być trup!

    „fanem Jamajskiej muzyki” – kutwa, nie wiem, zapytaj mądrzejszych, ale na mój prosty baniak to jest przymiotnik i jamajskiej bym dała z małej (ale możliwe, że mam pomroczność jasną i coś mi się poebało)

    „— To się tak ma do willi, Panie Pep, jak z mysiej pizdy będzie wór na mąkę” :D (okej wulgarne, się mi micha uśmiechać nie powinna. Ale się uśmiecha, oooo)

    Oki. Jest ostatnio parcie na pisanie dobrych komentarzy, merytorycznych i popartych czymś tam, blabla, nie – ja jestem za stara (opowijsko lub w ogóle) by się usztuczniać pod coś tam, dlatego będę to robić tak jak zawsze. Czyły po swojemu. Źródłem wszelakich sugestii jest moja łepetyna, to raz. Skupiam się na interesujących mnie, jako czytelnika, rzeczach, to dwa. Sporo ważnych (typu średnik) mnie interesuje średnio (żeby nie pedzieć prawie wcale), więc… no.

    Czekam na ciąg dalszy. Gwiazd zasłużone pięć :)
    Pozdro
  • Canulas 06.08.2018
    Wielkie litery. Tak jak i szyba/szyba ogarnę. O pierwszym kompletnie nie pomyślałem. Drugie to niefrasobliwość.
    Ciekawe, że nie wyciągnęłaś 120-stopniowej, bo tu miałem pewne wątpliwości i napisałem w ten sposób niejako na przekór. Czy będzie to gdzieś tam, kiedyś jakoś z czymś połączone - nie zaprzeszam, nie potwierdzam.
    Ostatnio jestem lenie, więc zrobiłem sobie wstępny rozpis, co i kiedy. To mi powinno pomóc.
    Dziekns Łita.
  • Ritha 06.08.2018
    Canulas palec mi drgał nad tym 120-stopniowa, ale chcąc słownie wyszedłby liczebnik długości liczebników niemieckich, więc sobie darowałam.
    Nie przesadzaj z tym leniem, każdy pisze swoimi metodami.
    Heh, połączone, ok, czas pokaże
  • Canulas 06.08.2018
    Ritha, mi musi kij ostukiwać dupiszcze. Inaczej nie robię nic. Tera wystrugałem wielkiego kijacha i będę nim się okładal w postaci zobowiązań.
    Słowem, bydzie lepiej.
  • Elorence 06.08.2018
    „lecieć Boeingiem lub Airbusem” – obadałabym pod kątem wielkich liter, jeśli chodzi o samochody (więc samoloty zapewne też, motocykle i wszystkie inne takie) nazwy marek powinny być małą literą (np. mazda), a nazwy konkretnych samochodów danej marki dużą (np. Mazda CX-5), tu zdaje mi się określenie ogólne, no ale to jedynie moja wątpliwość

    Wtrącę się. Jeśli autor chce to może jak najbardziej używać dużych liter, jeśli chodzi o nazwy marek. To po prostu indywidualny wybór. Nie jest to błąd, chociaż niektórzy poloniści mogą się czepiać. Czytałam trochę na ten temat, bo zainteresowały mnie przypisy w jednej serii autora (też nazywał się Rafał), który pisał wszystkie nazwy marek z dużej, bo miał swoje widzimisię.
    :)
  • Canulas 06.08.2018
    Elorence , no dlatego wszystko poprawiłem, a to zostawiłem, bo czuję, że chcę aby tak było.
    Ps. Jeszcze razwisko podaj ;)
  • Elorence 06.08.2018
    Rafał Kosik :)
    Bardzo lubię jego serie :)
  • Ritha 06.08.2018
    Elo napisałam, że to "jedynie moja watpliwość", kiedyś rozmawialismy na ten temat z Adamem i stąd się zagłębiałam. Moje "rady" nigdy nie maja narzucającego charakteru, wiec spokojnie.
  • Elorence 06.08.2018
    Ritha, ale spokojnie, ja tylko podałam swoje widzimisię :)
  • Canulas 06.08.2018
    Elorence & Ritha. - Kłóćta się" ;)
  • Ritha 06.08.2018
    Jakie kłóćta, Tyś widział jak ja się kłócę? :P
  • Canulas 06.08.2018
    Nigdy, miss Łita. Gdzieżby.
  • Ritha 06.08.2018
    No właśnie :>
  • Elorence 06.08.2018
    Nie ma o co się kłócić :D
  • Szudracz 06.08.2018
    Wszystko poza Milą co Twoje nawiedzam.
    Nie wiem czy niektóre porównania są aż tak potrzebne. Chodzi mi o nietoperza, bo z mysiej jest blisko i niesie większy ładunek.
    Dojechali do rudery, a w takich siedzą nie tylko pająki. :)
    Oby popuścili w bieliznę w następnej części, bo teraz jest tylko z zawirowaniami błędników. :)
  • Canulas 06.08.2018
    To wstęp czegoś, co ma byś dość długie to i się wolno (być może za wolno) rozkręca. Porównanie, nie wiem. Zdaję sobie sprawę, że w narracji frywolny język może razić, ale mam ten nawyt nie od dziś. Pracuję nad jego stonowaniem, z mizernym jednak skutkiem.
    Dzieki, miss Szu. To miłe, że zagladasz.
  • off 06.08.2018
    Na początku nie chciało mi się czytać, bo takie długie się wydawało... pierwsze kilka linijek i reszta przeczytana jednym tchem. Nie mogłam uwierzyć, że już się skończyło. Nie umiem się wypowiedzieć, bo mój poziom jest rażąco niższy. Zostawiam tylko 5 za to jak niezwykle łatwo udało mi się wkręcić w tą niezwykle szczęśliwą podróż :)
    Pewnie będę czekać na kolejną część... ;)
  • Canulas 06.08.2018
    Będą, będą następne. Teoretycznie już bym mógł, bo mam kawałek dalej, ale jednak zachowam pewne odstępy. Tekst zaczęty kiedyś, więc pierwsze dwie czy trzy części mogą być lekko drewniane.
    Dzięki, off. Mam nadzieję, że obadasz następne.
    Pozdroxix
  • Agnieszka Gu 06.08.2018
    Witam,

    Czytam, troszkę ziewam, czytam... zdania ładnie zbudowane. Ot to na przykład: "Zaległa niezręczna cicza. Na tyle głucha, że obaj mogli usłyszeć, jakim to wielkim fanem Jamajskiej muzyki jest ich szofer. " – ładne zdanie, choć słowo "cicza" – to chyba miało być cisza ;)

    W międzyczasie opowieść wykładowcy "Jestem zawodowym Arachnologiem" – domniemuję, iż coś się za tym kryje i wkrótce, gdzieś, coś się będzie na nich czaić.
    Jak na ciebie taki se ten tekst, ale jako wstęp do większej całości, może później, kolejna jakowaś część mnie mocniej "kopnie".

    Są to takie sytuacje – kiedy ewidentnie brak jest skali gwiazdek do 10. Bo tak – dużo słabszym tekstom daję 5, a tutaj zdania poprawne, błędów nie ma, ładnie i skrupulatnie napisane, ale jak na ciebie... to wicie–rozumicie. W skali 10 masz 7.
    Pozdrowionka :))
  • Canulas 06.08.2018
    Jak wyzej: zacząłem to pisać dość dawno. Teraz oczyściłem i wstawiam, bo to dla mnie największy kop do pracy. Być może uciąłem w niefortunnym miejscu i wyszło zbyt prologowo, ale niech tak już będzie.
    Najlepsze jest to, że arachnofobia jest najczęstszą z fobii, a (mam naprawdę dużo książek) nigdy nie czytałem czegoś, gdzie pająki są osią i źródłem wydarzeń.
    Dzienks, A.Gu.
    Pozdrox
  • Okropny 06.08.2018
    Jakby ci to powiedzieć:
    Pierwsza część, jak to pierwsza część. Zajrzę i do drugiej, jak się pojawi.
    Jeden większy błąd: Pensylwanii*

    Oraz, że tak się wypowiem od siebie: Dwa porównania, nieco zbyt obrazowe jak na okolicę, jedno od narratora, drugie od chłopaczka, obok siebie. (Myszy i nietoperz). Przypominają się te suche żarty z którejś z poprzednich Twoich powieści, bodaj z "500", gdzie nie było rozdziału bez takiego, no... hiperwyrazistego środka stylistycznego.

    Póki co jestem zainteresowany, proszę księdza.

    P.S. Jeśli dobrze rozumiem, akcja dzieje się gdzieś w Nowym Meksyku, czyli w USA. Tam VW Transporter T3 był produkowany/sprzedawany pod inną nazwą, zalinkuję Ci to tutaj nie z uszczypliwości, ale z tego samego powodu, z którego kiedyś zwróciłem uwagę na Jackhammera firmy Pancor.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Volkswagen_Type_2_(T3)#U.S._model_variations

    Z pozdrowieniami z iksem na końcu.
  • Canulas 06.08.2018
    Ok, super. Risercz był robiony, ale dawno i widocznie nieco nieudolnie.
    Porównanie z nietoperzem pewnie wyleci, bo co dwa głosy, to nie jeden.

    Nie dopatruję się złośliwości, więc spoxon.
  • Elorence 06.08.2018
    "A jako że będziesz tam jedynym facetem ze sprawnym interesem w promieniu dwóch pieszych dni drogi, może się nawet obejdzie bez płacenia. To nieco sucha czterdziestka, lecz wyposzczona jak diabli. Zresztą, nie dziwne, skoro jej Rick leży w ziemi od roku." - pluję kawą. Najpierw u nimfetki, teraz u Ciebie. Chryste no, nie dopiję tej kawy :D

    "— Ty! Jakie masz plany na siebie?
    — Pewnie to samo, co zwykle, Panie Pep. Będę jeździł motorem i sobie radził." - jak zapytasz motocyklistów, tych "buntowników" 17+ to odpowiedzą dokładnie to samo. True story, a raczej: sad story.

    Zapowiada się dobrze. Może niekoniecznie moje klimaty, ale poczekam na więcej części, może fabuła mnie bardziej przyciągnie :) Czyta się dobrze, nigdzie się nie zatrzymywałam, chociaż ze mnie totalny laik, jeśli chodzi o samochody i takie tam, więc coś tam sobie googlowałam :D
    Pięć ode mnie, wiadomo.
    Pozdro, poćwicz!
  • Canulas 06.08.2018
    Pozdro, poćwicz jest zajebiście wymownym podsumowaniem. Też piję kawę, i gdybym tera maczał w niej ryj, to bym się zakrztusił.
    Dzięki Elo, zobaczymy jak będzie.
  • nimfetka 06.08.2018
    Ajajej, a kogo tu dopadł zastrzyk niespodziewanej weny? Mi się czytało przednio, klimacik jak najbardziej dopisuje. Rednecka atmosfera? W wakacje? Jak najbardziej. Chyba, że to latynosi, ale spokojnie, jeszcze się przekonamy.
    Dobrze wiedzieć, że pieprzony upał nie doskwiera, jedynie tobie, nawet jeżeli fikcja literacka, i tak dobrze.
    Waiting for new episodes.
    Ciao.
  • Canulas 06.08.2018
    Ooo, sorrex, nie dostrzegłem. Taaa, będzie pewnie z raz w tygodniu to. Zobaczymy, bo mam chęć ruszyć z kilkoma naraz. Musi mi bat nad dupą świstać, bo się obijam.
    Dzięki Fetka-Nim.
    Ciao.
  • Justyska 06.08.2018
    Coś innego. Tak spokojnie i no.. inaczej. Znów jednak Stany. Widać, ze dobrze znasz realia. Mnie przekonuje. Czytało się lekko i przyjemnie. Ciekawa jestem jak się to rozwinie.
    Pozdrawiam !
  • Justyska 06.08.2018
    Kur... Meksyk. Dobra lepiej idę spać. No ale to przecież blisko :)
  • Canulas 06.08.2018
    Justyska , taaa. Oni mają płynne granice. Masz rację. Nastepna z większych serii będzie gdzieś w Europie lub Azji. Mam chęć obsadzić coś w zimowym klimacie. Lubię
  • Justyska 06.08.2018
    Dobra jestem tempa musiałam jednak googlowac. Najpierw zasugerowała się nazwiskami, potem nie wiem czym. A to w stanie Nowy Meksyk. W sumie poniekąd byłam blisko.
  • Canulas 06.08.2018
    Justyska, heh. No taa. Jak startowałem z tym, pół nocy kombinowałem miejsce pod różnymi kątami.
  • Margerita 12.08.2018
    pięć nie ma to jak przeżyć przygodę życia o której będzie się pamiętało na długie lata
  • Canulas 12.08.2018
    Dziena Marg i... i racja
  • pasja 14.08.2018
    Dobry wieczór
    Podróż z niespodziankami, nie to co teraz. Chociaż też można tak podróżować. Klimat i akcja jak zawsze u ciebie gdzieś za oceanem. Ale widać, że dzieciaki bardzo dobrze sobie radzą i są zadowoleni. A to jest najważniejsze.
    Ciekawą będzie noc u młodej wdowy.
    Na razie dobrze rozpoczęta zapowiedź na dłuższą opowieść inna ja twoje poprzednie.
    Pozdrawiam i miłego wieczoru
  • Canulas 14.08.2018
    Taaa, start (pierwszych 5, 6, napisane dawno.) I masz rację, że często tam umieszczam. Muszę się odszufladkować jakąś europą czy coś.
    Miłego Pasją.
  • Ozar 14.08.2018
    Can przeczytałem i jak zwykle nie do końca kumam o co biega. Mi tgo wygląda na jakąś wycieczkę klasową do jakiegoś dziwnego miejsca. Dobra jakoś kumam i poczytam dalej może mój stary komp złapie o co chodzi.
  • Canulas 14.08.2018
    Taaa, dobrze Ci wygląda. Tak też jest.
    Dzięki za "przylezienie" ;)
  • laurentyna 17.08.2018
    Uśmiechnęłam sie pare razy czytając to. Ta część bardzo fajna
  • Canulas 17.08.2018
    Oj, to chyba nie najlepszy start z Canulardo ;)
    Nie mniej, pięknie dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania