Przygody Antona (fragment)
Wiszę i wiszę już tak ładnych pare godzin, i nie widziałbym w tym nic złego gdyby nie fakt że dyndam do góry nogami. Jakiś przemiły jegomość w dodatku skrępował mi ręce z tyłu, a nos swędzi mnie niemiłosiernie..Może jak poprosze to mnie podrapie? Jak dobrze że mnie nie zakneblowali.
- Ej Ty tam! - krzynąłem do śmiesznego kurdupla stojącego przy wylocie jaskini
- Czego się drzesz?- warkną, zbliżając się domnie nieco
- Weźże mnie podrap po tym nosie bo zwariuje - poprosiłem najładniej jak umiałem
- Choryś jaki czy co? - zapytał zaskoczony mikrus
Nos swędział mnie już tak że zdzierżyć nie mogłem.
- Głuchy jesteś? Rusz rzyć i mnie podrap! - Poprosiłem grzecznie
- Coś ty powiedział - sykną do mnie w odpowiedzi
Poczym zamachną się, i łupna mnie w nos. Nochal bolał, poczułem krew ale nareszczie już nieswędziało.Maluchowi mogło wydawać się że sprawi mi krzywde, ale uczynił mi on tylko ulge. Tak bardzo przywykłem do bólu, że nie robił już na mnie większego wrażenia, pozbywszy się problemu odetchnąłem więc z ulgą.
Jeszcze tylko dwóch,i moja kolej, kat już czeka.
Zachciało mi się psiamać przygód..
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania