Przypowieść o Pustym Polu Komentarza

Istało się, gdy siedziałem pośród sieci i wędrowałem między komentarzami, serce moje napełniło się gniewem.

I pisałem słowa ostre, a palce moje były szybkie.

I ujrzałem człowieka, którego imienia nie znałem.

I rzekłem do niego:

„Błądzisz.”

Potem zaś rzekłem:

„Głupcze.”

A potem jeszcze więcej.

I zdało mi się, że odniosłem zwycięstwo.

Lecz gdy nadeszła noc i zamilkły powiadomienia,

rozległ się głos z głębi ekranu:

„Człowiecze, człowiecze, czemu prześladujesz brata swego?”

I odrzekłem:

„Panie, któż jest bratem moim? Wszak znam tylko jego pseudonim.”

A głos odpowiedział:

„Nie widzisz twarzy jego, lecz Ja ją widzę.

Nie znasz imienia jego, lecz Ja je znam.

Ty widzisz tylko znak na ekranie, Ja zaś widzę człowieka.”

I zadrżały dłonie moje.

A kursor migotał przede mną jak mała gwiazda pośród ciemności.

I nie napisałem już nic więcej.

Padłem na kolana - zbawiony.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania