Psychika wiercąca dziury w mózgu
Kolejny okropny dzień, zaczyna się zwykle o piątej rano. Nie mogę wtedy już dłużej spać, budzi mnie ssący ból brzucha. Znowu jestem głodna. Próbuje wstać z łóżka, ale nie mogę... Nie mam na to siły. Leżę jeszcze godzinę i zastanawiam się nad moim sensem życia. Spoglądam na brzuch i uda. Nadal siebie nienawidzę, pomimo zmniejszających się cyfr na wadzę, jeszcze nie jestem chuda, idealna. Kiedy już uda mi się wstać z łóżka, idę niczym pijana do toalety, gdzie stoi waga. Już nie mam siły, opadam na kibel ciężko dysząc. Podpieram się rękoma o ścianę i udaje mi się ustać na wadzę. Waga pokazuje 43.2 kg. Schudłam 200g w jeden dzień, na mojej twarzy maluje się słaby, śnieżnobiały niczym ściana uśmiech. Nie mogę tak dłużej idę do kuchni, biorę jabłko. Aż 50 kcal. Siadam na krześle w kuchni, nie mam siły już stać. Dochodziła godzina szósta kiedy zaczynałam jeść owoc, a już jest prawie siódma. Szybko ten czas leci, kiedy patrzysz się na jabłko i boisz się wziąć gryz... Zjadłam je całe, udało mi się, bo wczoraj niestety nie, skończyłam w toalecie. Mam tak skurczony żołądek, że nawet po jabłku zdarza mi się wymiotować. Siedząc, sięgam po niegazowaną zwykłą wodę. Piję by napchać żołądek, już nie jestem głodna. Wstaję z krzesła i idę szykować się do szkoły, wpółprzytomnie, ale jeszcze żyję. Nienawidzę tej budy, wszyscy się na mnie patrzą, jestem, aż tak gruba?! Na przerwach nic nie jem, siedzę z przyjaciółmi i popijam co jakiś czas wodę, żeby nie było słychać burczenia w brzuchu
- Znowu schudłaś! - zauważyła Kasia. - Nie przesadzasz czasem?
Zaraz się wyda, że prawie nic nie jem. Takich grubasów jak ja powinni gdzieś zamknąć. Żeby nie karać ich swoim widokiem w maju. Spojrzałam się na swoje uda i brzuch. Uda przypominają nogi słonia, grube i niezgrabne, zaś brzuch Hipopotama, duży i okrągły. Porównałam mnie i ją. Nogi u brzuch jeszcze grubsze ode mnie, że też ona się nie wstydzi!
- Ja tylko się zdrowo odżywiam. Owoce, warzywa, ryba, jogurty, soki z owoców, chude mięsa. - tłumaczyłam się i wymiękałam.
Całej rozmowie przysłuchiwał się Łukasz, mój najlepszy przyjaciel, kręcił głową i wysyłał poufne spojrzenia do Kasi. Po ciele przeszły mi ciarki, gdy Kasia wyjęła cukierki zrobiłam się blada jak ściana. Zaczęła mi je wciskać. Zazdrości mi dążenia do perfekcyjności! Nie ma tyle samozaparcia jak ja. Kiedyś będę piękna i chuda, a ona? Będzie mi zazdrościć! Wstałam zbiegłam po schodach i uciekłam dzisiaj ze szkoły. Pokażę im, że mi się uda, a gdy już osiągnę swój cel, każdy będzie mnie podziwiał. Zawitają tylko prawdziwe komplementy, a nie z żalu. Dotarłam ledwo do domu cicho otworzyłam drzwi, opierając się o nie. Było mi strasznie słabo. Moi rodzice płakali, ale nie wiedziałam czemu. Podeszłam bliżej tak żeby mnie nie zauważyli. Wstrzymałam oddech i nasłuchiwałam. Było mi coraz gorzej. Przed oczyma pojawiały się mroczki, a ściany wirowały. Nadal słuchałam. To było o mnie... Mówili, że wyglądam jak szkapa, nic nie jem, rozpływam się w oczach.. Łzy zaczęły upływać z sekundami po kościstych bladych policzkach. Codziennie śniło mi się jak pochłaniam czekoladę, ciastka, moje ulubione ciasta... Codziennie się ważyłam, mierzyłam, liczyłam kalorie, ćwiczyłam. Po co? Ciemność stawała się silniejsza. Nagle nie było już nic.
Komentarze (27)
"Z tym się jebalam, z tym się jebalam, a temu ciągnęłam".
Muszę przeznać rację. Ale nie tylko w podstawówce w szkole średniej coś takiego też się zdarza.
XD
5 ode mnie:)
Bo inaczej nie znajduje wytłumaczenia na tego typu psychozy wyikające moim zdaniem z braku powazniejszych problemow wiec tworzymy sobie urojone
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania