Pusty pokój
Siedzę na twoim miejscu.
Pokój wydaję się martwy,
Ale wiem, że ściany mają uszy.
Więc, choć niewygodnie mi jak diabli, uśmiecham się promiennie wprost do każdej szpary w podłodzę.
Nie dam się nabrać, że nikogo nie obchodzi co się ze mną dzieje. Nie po tym jak mnie potraktowałeś. Jakby mi nagle odbiło mieliby mnie na sumieniu. Dlatego wiem że nie jestem sama. Dziwne, zawsze myślałam, że jak odejdziesz to będę samotna.
A jak mam być niby samotna, skoro tylu ludzi, gdzieś tam się kryje, żeby ukradkiem zobaczyć jak po tobie płaczę.
O nie, nie dam im tej satysfakcji.
Mój uśmiech może teraz przypominać kawałek melona, chyba pękła mi warga, ale nie sprawdzę.
Będę siedzieć na twoim miejscu i patrzeć wprost w dziurkę od klucza.
Wiem, że tam jesteś, nie odwrócę wzroku, nie do puki nie usłyszę słonych kropli twojego strachu, skapujących na moją wycieraczkę.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania