Rakowiecka 37
Spoza obitych blachami okien,
nie było widać kawałka nieba,
choć rok kolejny mijał za rokiem,
nikt tutaj duszy diabłu nie sprzedał.
Przemocą kaci chcieli ich skruszyć,
w proch zetrzeć dawny, wolny świat cały,
marzenia piękne wyrwać z dna duszy,
ogniem wypalić z serc ideały.
Choć nazywano ich wyklętymi,
licząc, że naród wkrótce zapomni,
dziś trud i męstwo wieńcami czcimy,
bo to żołnierze byli niezłomni.
Komentarze (13)
Chwała Bohaterów.
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
Nawzajem Andrzejku, miłego, dziękuję za rzucenie okiem na wiersz. Pozdr.
I. - ich
Już to zauważyłem sam i poprawiłem. Serdeczne dzięki za pomoc. Pozdrowionka.
Sucre to dziwne bo dalej widzę "i"
Ok już
Absens :))))
Ładnie napisałeś i dobrze się czyta taki rymowany wiersz (chyba niedoceniony).
Ja tylko rymowane uznają, żadko jakiś dobrze napisany wiersz biały, zdarzają się też świetne, ale mało kto umie takie pisać. Dziękuję czcigodny Sokratesie za wizytę, pozdrawiam i zaprapraszam ponownie.
Bardzo ładnie napisane, mimo że przesłanie do mnie nie trafia. Mimo wszystko 4
Dzięks Kos za opinię. To o żołnierzach pomordowanych po wojnie na ulicy Rakowieckiej w Warszawie.
Sucre wiem o co chodzi, to po prostu moja osobista preferencja, poezja patriotyczna aż tak mnie nie porusza, chociaż tutaj jest naprawdę dobrze :)
Kos rozumiem i szanuję.
Na mnie wrażenie zrobiła niedawna wizyta w dawnym więzieniu obecnie muzeum przy ul. Radkowieckiej w Warszawie. Po prostu nie mogą o tym zapomnieć, dlatego napisałem ten wiersz, z potrzeby serca. Tam ludzi w okrutny sposób torturowano i mordowano za to, że byli patriotami, kochali swoją ojczyznę i bronili ich przed nielegalną, straszną władzą narzuconą przez sowietów.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania