raz dwa trzy
tak dużo ostatnio miłości
że nie wiadomo co z nią zrobić
ludzie masowo wychodzą na ulice
i chcą kochać
ocieka seksem bez zabezpieczeń
w szaleństwie
nikt o tym nie pamięta
najważniejsze to podrzeć łachy
choćby na gwałcie
rozbieraj więc
aż pociemnieje ci w oczach
później ja ciebie rozbiorę
z krzyku
a noc rozjaśnia latarnie
tylko pod sufitami ciemno
Komentarze (9)
Ładny wiersz, pełen prawdy.
Dziękuję, Jarema.
Przypomniał mi się SwanSong i jego *mądrości*. Cztery.
Dlaczego tylko cztery?
tendencyjne
Ale poetycko niezłe
Dziękuję.
Zbyt nagie i brutalne na mój gust, ale prawdziwe i dobrze poukładane.
Dziękuję za komentarz. Szczerze mówiąc też bym wolała mniej brutalności, jednak codzienność pisze inne scenariusze.
Pozdrawiam.
Przejmujący...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania