Poprzednie części: Refleksja 2 (wersja poprawiona)
Refleksja
Na tyle pojawia się cień,
na ile pojawia się światło.
Stoimy pomiędzy.
W środku nas
coś drży cicho —
jak ptak ukryty
w uśpionym czasie.
Światło
zmienia wszystko.
Podrywa z ziemi pył,
wirujący w powietrzu.
Opada na dłonie
cieniem.
Nie zatrzymuje się.
Jest obecne
w tym, co porusza się
i w tym, co milczy.
Z niego rodzą się kształty
i powracają do ruchu.
Tekst rozwijany był w dialogu z AI jako narzędziem pracy nad słowem.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania