Poprzednie częściRefleksja 2 (wersja poprawiona)

Refleksja

Światłem wydobyta z mroku

przestrzeń rzuca nikły cień.

 

Stoimy pomiędzy.

 

W zgiełku dnia

unosimy ciała jak lekkie okrycia.

Tkaniny poruszane wiatrem

układają się same,

jakby ktoś chciał nadać im znaczenie.

 

W środku nas

coś drży cicho —

jak ptak ukryty

w uśpionym czasie.

 

Na krawędzi

oddech przychodzi i odchodzi,

nie pytając o zgodę.

 

Światło wyłania się nagle

z miejsca, którego nie widać.

Rozlewa się

i zmienia wszystko.

 

W powietrzu wiruje

poderwany z ziemi pył.

Opada na dłonie

cieniem.

 

Chłód przechodzi przez przestrzeń

i zostawia ślad

na powierzchni myśli.

 

Schylamy się czasem,

jakby coś można było jeszcze odnaleźć.

 

Światło nie gaśnie.

Porusza.

 

Z niego wychodzi każdy kształt,

choć żaden go nie zatrzymuje.

 

I tylko to, co powstaje,

na chwilę

oddziela się od niego.

 

Trwa bez wysiłku.

 

A my

stoimy w jego blasku —

między tym, co znika,

a tym, co pozostaje.

 

Tekst rozwijany był w dialogu z AI jako narzędziem pracy nad słowem.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Bernadetta12345 2 miesiące temu
    Pierwsze dwa wersy do la mnie świetne☺️
  • Yuki 2 miesiące temu
    🧡 eksperyment z AI zamiany pojęć na obrazy 😊

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania