repasaże panieńskich wianków
wszystko było w zasięgu czasu
powaga miejsca gdzie kiedyś
był cmentarz cholerny
pamiętliwy księżyc z urzędu
wiążący na zawsze cienie
z letniego wysypu desperatów
dziewczyna która zapewniała
zakwasem na przyszłość
i całowała w swoim dialekcie
a potem przystawiła mnie
do niebosiężnych westchnień
z ciepłych bałabuchów
nazajutrz podjadany
uszkodzony plaster z miodem
pachniał natrętnie czymś
z jej wielokwiatowego dna
powinna trafić do nieba
oczyszczona przez pszczoły
Następne części: Repasaże panieńskich wianków
Komentarze (5)
nie wiem, czy to dobry wiersz, ale mi się podoba.
Dzięki.
Wreszcie także i mnie, ale głowy katu nie dam.
jest super, ale będzie superaśniej, jakby się zmieniło szyk na "nazajutrz podjadany"
Teraz też jest super!
Dzięki zmieniam szyk i przerzucam lewe skrzydło do środka, środek na prawe, a prawy do lewego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania