Requiem dla spalonych kołysek

cień położył się rano na wysokie kłosy

gdy ziemia zamiast rosy piła gęstą czerwień

sierpy co dotąd żywiły zmęczone dłonie

rozcięły bez litości nić poranka

 

zamilkły nagle bezpieczne wieczorne pacierze

zasnęły całe wioski w uścisku popiołów

nim noc zdążyła okryć

porzucone wieże

 

zostawiłeś tam panie niedokończoną pieśń

i kołyski rzucone w dymiące burzany

nikt nie zliczy tych mogił ukrytych wśród drzew

gdzie wiatr dziki tarmosi lasu nieme rany

 

dziś tylko trawa rośnie wyższa i ciemniejsza

a ziemia wciąż pamięta tamten nagły chłód

nie ma już tamtego nieba został tylko dym

który gryzie w oczy następne pokolenia

a w rzekach ciągle płynie cichy nieskończony żal

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Marabut godzinę temu

    Uczta dla ducha

  • KaMaRo godzinę temu

    🌹🌹🌹 zawstydzasz mnie 🫣

  • Marabut godzinę temu

    KaMaRo Ale i tak dalej będę podglądał Twoje wiersze.

  • Sucre godzinę temu

    Dziękuję za ten piękny wiersz.

  • KaMaRo godzinę temu

    A ja dziękuję ci za piękny komentarz 🌹

  • Grafomanka

    Żeby być uczciwą... temat zasługujący na uznanie, ale wykonanie dalekie od ideału. Owszem, są tutaj dobre, a chwilami bardzo dobre momenty, ale przy nich jest też sieczka literacka.
    Moim zdaniem można i należałoby poprawić, może nawet, dla dobra wiersza, odejść od rymu, a jeżeli już, to wyrównać rytm, bo źle się czyta...

    Nie oceniam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania