Requiem dla spalonych kołysek
cień położył się rano na wysokie kłosy
gdy ziemia zamiast rosy piła gęstą czerwień
sierpy co dotąd żywiły zmęczone dłonie
rozcięły bez litości nić poranka
zamilkły nagle bezpieczne wieczorne pacierze
zasnęły całe wioski w uścisku popiołów
nim noc zdążyła okryć
porzucone wieże
zostawiłeś tam panie niedokończoną pieśń
i kołyski rzucone w dymiące burzany
nikt nie zliczy tych mogił ukrytych wśród drzew
gdzie wiatr dziki tarmosi lasu nieme rany
dziś tylko trawa rośnie wyższa i ciemniejsza
a ziemia wciąż pamięta tamten nagły chłód
nie ma już tamtego nieba został tylko dym
który gryzie w oczy następne pokolenia
a w rzekach ciągle płynie cichy nieskończony żal
Komentarze (6)
Uczta dla ducha
🌹🌹🌹 zawstydzasz mnie 🫣
KaMaRo Ale i tak dalej będę podglądał Twoje wiersze.
Dziękuję za ten piękny wiersz.
A ja dziękuję ci za piękny komentarz 🌹
Żeby być uczciwą... temat zasługujący na uznanie, ale wykonanie dalekie od ideału. Owszem, są tutaj dobre, a chwilami bardzo dobre momenty, ale przy nich jest też sieczka literacka.
Moim zdaniem można i należałoby poprawić, może nawet, dla dobra wiersza, odejść od rymu, a jeżeli już, to wyrównać rytm, bo źle się czyta...
Nie oceniam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania