robienie nadziei
ktoś mi chciał coś rozpruć
nie pamiętam po co
i czy chciał marzenia
czy klatkę piersiową
nie pamiętam twarzy
wierzcie mi na słowo
miał na pysku maskę
tak, karnawałową
ja się przestraszyłem
w końcu mnie zaskoczył
podbiegł do mnie z przodu
spojrzałem mu w oczy
nóż miał w prawej ręce
mówił że rozpruje
nie protestowałem
tego potrzebuję
powiedziałem "proszę,
proszę ciąć do woli"
byłbym hipokrytą
gdybym nie pozwolił
on się wręcz zasmucił
przykra jest to sprawa
rzucił mi po cichu
"to już nie zabawa,
wtedy jest zabawa,
gdy się ktoś wyrywa,
gdy ze strachu piszczy...
więc chyba się zmywam"
odszedł więc ode mnie
z płuc na plecach worem
ze spuszczoną głową
spuszczonym humorem
mógł wykonać pracę
co miał do zrobienia
zabrałby mi płuca
i spełnił marzenia
Komentarze (9)
Dzień dobry!!!!!
Dzień dobry ^^
Przyjemnie się czytało, pomimo tak smutnego charakteru. Drobne zastrzeżenie: w pierwszej zwrotce brakuje trochę rymów, jako że dalej konsekwentnie je stosujesz.
Wcale nie jest smutny :) bardzo dziękuję!
Coś o narządach wytkniętych dosłownie, to już Twój styl i bardzo trafnie przedstawione :) Tak to właśnie jest, jak na przekór, to bawi, podnieca, a kiedy za pozwoleniem, już frajdy nie daje.
Mnie jakby ktoś wyrwał płuca, a dał nowe na przykład nowe, hm, też bym chyba chciała :) Tyle fajek, co ja w życiu wypaliłam :)
Zostawiam 5 i pozdrawiam cię serdecznie :)
Ja też bym chciała nowe! Albo wcale nie mieć i móc bez nich żyć :) Dziękuję Ci bardzo, pozdrawiam <3
Pierwsza strofa bez rymu, następne z pięknym niedokładnym rymem. Gdzieś w połowie przejście do rymu dokładnego, gramatycznego i zakończenie częstochowskim. Zupełny brak konsekwencji...
kretyńskie
Wiem ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania