To „jakoś” chyba mamy wszyscy na abonament – zawsze się da jeszcze trochę rozciągnąć, zamiast powiedzieć wprost. Dzięki, że dalej Ci się chce wchodzić w te moje rozcieńczone końcówki ;)
Nie pamiętam w tej chwili autorki ale świetne książki, u niej było coś w sensie, że największym wynalazkiem po ogniu i kole jest piwo w puszkach, no więc dylemat, ponieważ butelki mają wcześniejszą datę urodzenia, wciąż są znajdowane w różnych miejscach, czasem pełne, bo nie zawsze /nasi tu byli/...
Komentarze (7)
A to "jakoś" - takie najdłuższe, zawsze przeciągane o kolejne coś...
Ostatnio zbyt pochłonęły mnie konkursy i zabawy, to teraz nadrabiam. Z przyjemnością.
Wszystkiego, co kiedyś było pełniejsze, każdy ruch w łazience odsłania pęknięcie: zostaje już tylko piana, wymówki i próba dotrwania do jutra.
Klasa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania