To „jakoś” chyba mamy wszyscy na abonament – zawsze się da jeszcze trochę rozciągnąć, zamiast powiedzieć wprost. Dzięki, że dalej Ci się chce wchodzić w te moje rozcieńczone końcówki ;)
Nie pamiętam w tej chwili autorki ale świetne książki, u niej było coś w sensie, że największym wynalazkiem po ogniu i kole jest piwo w puszkach, no więc dylemat, ponieważ butelki mają wcześniejszą datę urodzenia, wciąż są znajdowane w różnych miejscach, czasem pełne, bo nie zawsze /nasi tu byli/...
Komentarze (7)
Jak już pewnie wspominałam - lubię styl, w którym piszesz.
A to "jakoś" - takie najdłuższe, zawsze przeciągane o kolejne coś...
To „jakoś” chyba mamy wszyscy na abonament – zawsze się da jeszcze trochę rozciągnąć, zamiast powiedzieć wprost. Dzięki, że dalej Ci się chce wchodzić w te moje rozcieńczone końcówki ;)
NinjaC jasne, że mi się chce, bo warto :)
Ostatnio zbyt pochłonęły mnie konkursy i zabawy, to teraz nadrabiam. Z przyjemnością.
Prozaiczny gest rozcieńczania szamponu staje się tu metaforą rozcieńczania relacji, słów i sił.
Wszystkiego, co kiedyś było pełniejsze, każdy ruch w łazience odsłania pęknięcie: zostaje już tylko piana, wymówki i próba dotrwania do jutra.
Klasa.
Ktoś tu czyta ze zrozumieniem ;)
Nie pamiętam w tej chwili autorki ale świetne książki, u niej było coś w sensie, że największym wynalazkiem po ogniu i kole jest piwo w puszkach, no więc dylemat, ponieważ butelki mają wcześniejszą datę urodzenia, wciąż są znajdowane w różnych miejscach, czasem pełne, bo nie zawsze /nasi tu byli/...
Butelki to archeologia, puszki to logistyka – reszta to już tylko „kto tu był pierwszy" ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania