Rozgaraka
pochichoczmy. opowiem historię biednego weneryka,
który za opłatą udostępnia krasnoludkom
pokryte szankrami ciało,
robi za żywą ścianę wspinaczkową.
postarajmy się nie pamiętać o grozach typu
instynkt samozachowawczy, co sprawia, że
nieraz czuję się jak zamknięte w klatce zwierzątko
albo jak człowiek, w którego podczas sumy wlazł
demon, kazał wyciągnąć z kieszeni noszoną od
czasów harcerstwa finkę, wbiec na ołtarz
i przyłożyć ją do szyi odprawiającego
nabożeństwo księdza, po czym opuścił
ciało opętanego (i co teraz? ocykasz się,
biedaku, w samym środku szamba-tornada,
nie chciałeś, nie ty zrobiłeś, nie wiesz, co jest
grane, a tu nagle rzucają się na ciebie
jakieś chłopy, obezwładniają).
że bywa się rozkraczonym jak przejechana żaba,
próbując złapać, spoić rozjeżdżające się wymiary.
oj tam, jest dobrze. wiesz, przyśniło mi się
słowo "wypoliczkowany".
i nozdrza pełne krakersów. nie wiem, czyje.
pośmiejmy się z tego.
Komentarze (13)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania