Chwila męskiego uniesienia i tak szybko zniweczona, ech! Pani Mortishia to jakiś kolaborant czy cuś innego, ale ma kobitka krzepę :) Niby krótka scenka, a tak barwnie opisana, pięknie :) Piąteczka i czekam :)
Mortishia, a raczej Ellen ;D - świetna kreacja postaci. Tajemnicza, ekscentryczna, wzbudza więcej niepokoju, niż reszta scenerii. Jeśli grałes w Resdent Evil VII, to kiedy napiszę "Kurwa, znowu ta babcia, zawału przez nią dostanę. Walić uroborosy.", to będziesz wiedział o jakie zjawisko mi chodzi.
Jedna rzecz tylko wyjątkowo mnie drażni. Miro jest wojskową, może tylko kapralem, ale jednak.
"Pani kapral pisnęła mi prosto w ucho." - jedyne co widzę, to:
https://i.pinimg.com/736x/2d/80/7d/2d807d1848e9e338de98613839ba9ee0--otaku-anime-anime-art.jpg
Nie leży -,- To już mój TOTALNY subiektywizm, ale musiałam wyrzygać xd
Grałem na vr. Daje radę. Co do zdjęcia, to...
no nie zupełnie chciałem, by taki sie obraz pojawił, ale skoro... Z tym może i coś uczynię. Nie wiem. W ogóle cieszę sie, że się tak angażujesz (choć, chyba barziej pasowałoby (angażujecie) w to co piszę. Naprawdę wszystkie rady rozważam.
Pozdrawiam
No i pozostaje pytanie, co dalej… Interesująca część, trochę przypomniała mi moje leniwe zmagania z Apokalipsą św. Jana, jakie odbyłam w ubiegłym roku szkolnym podczas przygotowań do ogólnopolskiego konkursu biblijnego. Leniwe, bo przeczytałam ją dwa razy, tak jak Księgę Daniela, ale i tak zaszłam wyjątkowo daleko, bo jedno miejsce dzieliło mnie od finału, a pytania były koszmarnie szczegółowe… No ale do rzeczy. Czekam z niecierpliwością na to, co wydarzy się dalej, bo trudno im będzie szybko stamtąd się wydostać niezauważonymi. Żeby nie zacząć prowadzić spekulacji, to przejdę może do kwestii poprawności i… Nie mam pojęcia, czy powinnam Ci gratulować, czy wręcz przeciwnie. Od początku szło Ci świetnie, naprawdę, błędy sporadyczne, aż myślałam, że zatrzyma się na jakichś czterech… może do pięciu. A później pod koniec jeszcze parę przybyło w większej częstotliwości. Wciąż nie jest źle, ale wiesz, jak to jest. Było świetnie, a pod koniec zaczęły się te przecinki troszkę psuć.
,,Z trzodą, dającą mi opierunek, zastępem aniołów, chroniących od złego i Panem w sercu” - interpunkcyjnie byłoby poprawnie, gdyby był jeszcze przecinek przed ,,i” albo gdyby usunąć pierwszy i trzeci przecinek, zostawiając tylko środkowy;
,,Jej lodowato-brzmiący głos poinformował mnie, gdzie mam szukać łazienki, oraz że w tym domu nie toleruje się w nocy hałasów ani, nie daj boże, rozwiązłości” - ,,lodowato brzmiący” bez dywizu oddzielnie, bez przecinka przed ,,oraz”, bo wyrażenie po nim nie jest podrzędne do początku zdania, tylko do tego, co jest przed ,,oraz” bezpośrednio. No i ,,nie daj Boże” przydałoby się z wielkiej litery;
,,jak wszystkim wokół układa się lepiej, niż mi” - bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,Jeszcze inne, podczas chyba urodzin” - bez przecinka;
,,znajdywał się jakiś mężczyzna” - ,,znajdował się”;
,,Jakoś chyba mało elokwentny jestem, a już z całą pewnością, mało rycerski” - bez drugiego przecinka;
,,A co ty robiłaś (przecinek) do kurwy nędzy (przecinek) w stodole!?” - tutaj należy to traktować jako wtrącenie, bo wyrażenie to nie bierze udziału w głównym sensie zdania;
,,Chrupot pękających pod butami, lodowych kul, powodował, że bezszelestna wędrówka nie była w zasadzie możliwa” - tu oba pierwsze przecinki bym usunęła, bo oba określenia są integralne, a drugi w ogóle nie odgrywa tam żadnej roli;
,,Dotarliśmy, brodząc w błocie (przecinek) do stodoły, która nie wiedzieć jakim cudem przetrwała nawałnicę” - ten pierwszy zaproponowany przecinek wynika bardziej z szyku, bo gdyby on był inny, to przecinek byłby jeden, a nie dwa, a ,,nie wiedzieć jakim cudem” pasowałoby też jako wtrącenie, ale to już pozostawiam Tobie pod rozpatrzenie;
,,potrafiła przetrwać nie więcej, niż kilka sekund” - bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,Dlaczego nam (przecinek) durnym stworom (przecinek) zawsze się włącza heroizm?” - tu powinno być wtrącenie, bo jest to uszczegółowienie tych ,,nas”, drugie określenie tych samych osób, dopowiedzenie. No i zostawiam 5.
No, że nie będzie normalna, to spokojnie mogłem obstawiać. Mam tu na myśli "Mrs. Adams".
Z ciekawostek: nie "brokułę", lecz "brokuła" - to chłopiec - brokuł, nawet kiedy nabija się go na srebrny widelec. Takie tam, drobiażdżki.
Poza tym akcja pędzi.
Pozdrawiam )))
"To jest, usiąść i czekać na strawę. Tak właśnie powiedziała. Na strawę." :D
"- Jakoś tu dziwnie, Barry. Nie uważasz?
- Na dworze wicher właśnie wyrywa drzewa (...)" :D ej może to nie jest tak bardzo, bardzo zabawne, aj noł, ale ja jestem sarkazmoholikiem i takie są fakty
"I wtedy trach, zaiskrzyło. W sensie, z mej strony znaczy. Jedna chwila, jeden maleńki momencik i przyczajony snajper przestrzelił mi słodkim blaskiem obie skronie. Jeszcze tego mi, kurwa, brakowało. Świat jest pełny zmutowanych kanibali i pewnie wkrótce się skończy. Idealny moment na zadurzenie." - o, elegancko, jako kobita radam
"- Z trzodą, dającą mi opierunek, zastępem aniołów, chroniących od złego, i Panem w sercu." :D (gospodyni fajnie ześwirowana)
"Dowiedziałem się o objawieniach na wyspie Patos, listach do siedmiu kościołów oraz o bestii.
W zasadzie głównie o bestii." :D
"Żeby otrzymać wspólny" - hm, to "żeby" na początku zdania i akapitu mnie kłuje, jest gorsze niż "Bo", rzuca się oczy, można by było "Po to, żeby", czy coś, ale być może jest poprawnie, sama nie wiem
"Specjalny rozdział poświęcę temu, jak króciutkie i ulotne są miłe chwile, jak długo się na nie czeka i jak szybko się kończą." - to akurat 100 % prawdy
"- Może umarli albo co. To w sumie nic niezwykłego, biorąc pod...
- W stodole stoi nasz jeep.
Jakoś chyba mało elokwentny jestem, a już z całą pewnością mało rycerski. Trochę mnie zaskoczyła, więc gdy dopiłem flaszkę, zamiast ją przytulić, zapytałem:
- A co ty robiłaś, do kurwy nędzy, w stodole!?
- Śledziłam ją.
Z tego, co pamiętam, ubierałem się stosunkowo szybko." - cudne
Ładnie poszalałaś, chyba ze cztery części pękły. Nieźle.
"Żeby otrzymać wspólny" - hm, to "żeby" na początku zdania i akapitu mnie kłuje, jest gorsze niż "Bo", rzuca się oczy, można by było "Po to, żeby",- od strony piękności języka, być może, ale tu narrację prowadzi bohater. Jest ona pierwszoosobowa, więc ma większy margines do potoczności językowej i rwanych myśli. Tak mi się wydaje.
A tak, to, - fajnie, że tyle powalczyłaś. Spać nie umiesz?
"I wtedy trach, zaiskrzyło." - dobre ;) znaczy gościu przejrzał na oczy ;) Żebyż to było takie proste w życiu ehh ;)
"Wydawało mi się, że chwilę się wahała. Tak jakoś uniosła brew." - no komedia :) :) :)
"Więcej pytań nie miałem." - i słusznie, w tej sytuacji też bym nie miała. Trza ci przyznać, że gładko umiesz zakończyć dialog. Duży plus.
"Z miną strażaka..." - znów się uśmiałam ;)
Każda część wydaje mi się lepsza i ciekawsza. Albo pisanie wyrabia myślenie... albo myślenie wyrabia pisanie... tak czy inaczej, tekst napisany z dużym wyczuciem.
Hmmm, dziękuję, to raz. Dwa, jestem zaskoczony, aż tak wzmożoną częstotliwością Twoich odwiedzin. Miło.
Trzy, nie zgodzę się, że każda lepsza. Sinusoida chyba.
Lepsza, gorsza itd.
Czesci z Mortishą pisało mi się znośnie.
Pozdro.
Możliwe, że siunusoida... bo czasami czytam od niechcenia a czasami mnie wciąga. Ja generalnie widzę, czy tam odczuwam w tym zakresie, tendencje rosnącą, że się tak wyrażę. Wkrótce pewnie znów wrócę czytać dalej. Teraz chwila na Głębie Strachu... i biegiem do pracy :) Pozdrowionka :)
"- Ciągle gadała o rychłym końcu świata. Jak nawiedzona." - może jednak miała rację, zważywszy na okoliczności.
"- Skąd ma pani światło, skoro prawie wszystkie linie są zerwane?" - to było pierwsze co pomyślałem, gdy tylko zobaczyli jak w domu zapala się światło. Więc jednak to uwzględniasz.
Dobra Królu Złoty, lecim.
"Jeszcze tego mi, kurwa, brakowało. Świat jest pełny zmutowanych kanibali i pewnie wkrótce się skończy. Idealny moment na zadurzenie." - taaaa. Cynicznyś, jak zawsze. Lubie.
"Obracała chyba ze sześć razy po następne, aż w końcu cały stół był zastawiony" - obracała? Literówka czy ja jestem aż taka głupia?
"Bardzo mały i pedantycznie schludny, przypominał gabinet psychologa (...) " - czy pedantycznie schludny to nie takie masło maślane? Daję pod zastanowienie, bo sama nie wiem. Ja bym tak raczej nie napisała.
"- Śpisz, śpisz? – powtarzała bez przerwy, szarpiąc mnie przy tym za ramię. Durne pytanie, bo jeśli rzeczywiście śpię, to jak mam się, kurwa, odezwać? Głupie, bezmózgie istoty. Nigdy nie dają spokoju." - mogę tylko cieszyć michę do takich tekstów :D
"Nachyliłem się nad jedną z dwóch głębokich kolein wyrytych w błocie. Biegły do siebie prostopadle. " - jak, kurwasz, prostopadle? Nie umiem sobie tego wyobrazić. A nie chodzi o równolegle? Nie wiem, mózg mi skisł.
Dobra, finito.
Fajna część. Podobała mi się od deski do deski. Widać, że przemyślane i pisane na flow, bo ślicznie skleca się w całość.
Jadę dalej.
Do miłego.
Obracała chyba ze sześć razy po następne, aż w końcu cały stół był zastawiony" - obracała? Literówka czy ja jestem aż taka głupia? - obracała chyba. Nie widzę błędu.
Bardzo mały i pedantycznie schludny, przypominał gabinet psychologa (...) " - czy pedantycznie schludny to nie takie masło maślane? " - może i masło. Nie umiem się na szybko zdecydować, co do zmiany
"Nachyliłem się nad jedną z dwóch głębokich kolein wyrytych w błocie. Biegły do siebie prostopadle. " - jak, kurwasz, prostopadle?" - taaa, tu wystawiłem się do odjebania. Racja.
Ostatnie drzwi przed niebem.
Dzieki, Kim
Żartuję, Can. Nie denerwuj się. Gdybym mogła, kupiłabym ci czteropak oshi na zgodę i jakieś zajeiste, 300gramowe żelki. Opierdolilibyśmy i byłoby git. Albo raczej ja bym zjadła całe, ale chuj tam o szczegóły.
No dobra, Skoro to ważne to podzieliłabym się ale musiałbyś dać mi łyka oshee.
Ale już bez spamu na komciach bo rura to poważny horror a my tu pod spodem o oshee i żelkach.
Tutaj pewnie znowu cały zastęp skrótów i niedopowiedzeń. Nie umiem tego ocenić, bo bohater znajduje się w całkiem innej scenerii, może dalej się wyjaśni ? Ale jakbyś chciał to wydać jako powieść, to sorka, ale dla przeciętnego Kowalskiego zbyt dużo niedomówień i skrótów. On czytając to po prostu zgłupieje.
Komentarze (51)
Jest genialnie. Jak w każdej zresztą części. Co ja będę więcej mówić - zostawiam 5.
Jak to "jak w kazdej"? Nie mów, że przedłubałaś się już przez komplet?
A w ogóle, to dziękuję bardzo.
Powaga, przeczytałam całość. Wiesz, bezsenność i te sprawy...
Hmm, nie neguję. Fajnie. Cieszę się.
Chwila męskiego uniesienia i tak szybko zniweczona, ech! Pani Mortishia to jakiś kolaborant czy cuś innego, ale ma kobitka krzepę :) Niby krótka scenka, a tak barwnie opisana, pięknie :) Piąteczka i czekam :)
Dziękuję. Celowalem w dłuższy kawałek, ale się nie udało.
Ten był wystarczający :)
Mortishia, a raczej Ellen ;D - świetna kreacja postaci. Tajemnicza, ekscentryczna, wzbudza więcej niepokoju, niż reszta scenerii. Jeśli grałes w Resdent Evil VII, to kiedy napiszę "Kurwa, znowu ta babcia, zawału przez nią dostanę. Walić uroborosy.", to będziesz wiedział o jakie zjawisko mi chodzi.
Jedna rzecz tylko wyjątkowo mnie drażni. Miro jest wojskową, może tylko kapralem, ale jednak.
"Pani kapral pisnęła mi prosto w ucho." - jedyne co widzę, to:
https://i.pinimg.com/736x/2d/80/7d/2d807d1848e9e338de98613839ba9ee0--otaku-anime-anime-art.jpg
Nie leży -,- To już mój TOTALNY subiektywizm, ale musiałam wyrzygać xd
Grałem na vr. Daje radę. Co do zdjęcia, to...
no nie zupełnie chciałem, by taki sie obraz pojawił, ale skoro... Z tym może i coś uczynię. Nie wiem. W ogóle cieszę sie, że się tak angażujesz (choć, chyba barziej pasowałoby (angażujecie) w to co piszę. Naprawdę wszystkie rady rozważam.
Pozdrawiam
Mówię, to już moja zwichrowana psychika i alergia na piszczące dziewczęta ;D
nie no, nawet się przychylam. Zmienimy po powrocie do chałupki
No i pozostaje pytanie, co dalej… Interesująca część, trochę przypomniała mi moje leniwe zmagania z Apokalipsą św. Jana, jakie odbyłam w ubiegłym roku szkolnym podczas przygotowań do ogólnopolskiego konkursu biblijnego. Leniwe, bo przeczytałam ją dwa razy, tak jak Księgę Daniela, ale i tak zaszłam wyjątkowo daleko, bo jedno miejsce dzieliło mnie od finału, a pytania były koszmarnie szczegółowe… No ale do rzeczy. Czekam z niecierpliwością na to, co wydarzy się dalej, bo trudno im będzie szybko stamtąd się wydostać niezauważonymi. Żeby nie zacząć prowadzić spekulacji, to przejdę może do kwestii poprawności i… Nie mam pojęcia, czy powinnam Ci gratulować, czy wręcz przeciwnie. Od początku szło Ci świetnie, naprawdę, błędy sporadyczne, aż myślałam, że zatrzyma się na jakichś czterech… może do pięciu. A później pod koniec jeszcze parę przybyło w większej częstotliwości. Wciąż nie jest źle, ale wiesz, jak to jest. Było świetnie, a pod koniec zaczęły się te przecinki troszkę psuć.
,,Z trzodą, dającą mi opierunek, zastępem aniołów, chroniących od złego i Panem w sercu” - interpunkcyjnie byłoby poprawnie, gdyby był jeszcze przecinek przed ,,i” albo gdyby usunąć pierwszy i trzeci przecinek, zostawiając tylko środkowy;
,,Jej lodowato-brzmiący głos poinformował mnie, gdzie mam szukać łazienki, oraz że w tym domu nie toleruje się w nocy hałasów ani, nie daj boże, rozwiązłości” - ,,lodowato brzmiący” bez dywizu oddzielnie, bez przecinka przed ,,oraz”, bo wyrażenie po nim nie jest podrzędne do początku zdania, tylko do tego, co jest przed ,,oraz” bezpośrednio. No i ,,nie daj Boże” przydałoby się z wielkiej litery;
,,jak wszystkim wokół układa się lepiej, niż mi” - bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,Jeszcze inne, podczas chyba urodzin” - bez przecinka;
,,znajdywał się jakiś mężczyzna” - ,,znajdował się”;
,,Jakoś chyba mało elokwentny jestem, a już z całą pewnością, mało rycerski” - bez drugiego przecinka;
,,A co ty robiłaś (przecinek) do kurwy nędzy (przecinek) w stodole!?” - tutaj należy to traktować jako wtrącenie, bo wyrażenie to nie bierze udziału w głównym sensie zdania;
,,Chrupot pękających pod butami, lodowych kul, powodował, że bezszelestna wędrówka nie była w zasadzie możliwa” - tu oba pierwsze przecinki bym usunęła, bo oba określenia są integralne, a drugi w ogóle nie odgrywa tam żadnej roli;
,,Dotarliśmy, brodząc w błocie (przecinek) do stodoły, która nie wiedzieć jakim cudem przetrwała nawałnicę” - ten pierwszy zaproponowany przecinek wynika bardziej z szyku, bo gdyby on był inny, to przecinek byłby jeden, a nie dwa, a ,,nie wiedzieć jakim cudem” pasowałoby też jako wtrącenie, ale to już pozostawiam Tobie pod rozpatrzenie;
,,potrafiła przetrwać nie więcej, niż kilka sekund” - bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,Dlaczego nam (przecinek) durnym stworom (przecinek) zawsze się włącza heroizm?” - tu powinno być wtrącenie, bo jest to uszczegółowienie tych ,,nas”, drugie określenie tych samych osób, dopowiedzenie. No i zostawiam 5.
No, że nie będzie normalna, to spokojnie mogłem obstawiać. Mam tu na myśli "Mrs. Adams".
Z ciekawostek: nie "brokułę", lecz "brokuła" - to chłopiec - brokuł, nawet kiedy nabija się go na srebrny widelec. Takie tam, drobiażdżki.
Poza tym akcja pędzi.
Pozdrawiam )))
Kurde, tyle edycji, prób naprawy, a babol nadal zakorzeniony. Brakowało Twojego szlifu, opartego na zdrowym rozsądku. Niebawem poprawię.
Dzięki.
Poprawiłem brokuła, choć sam w życiu bym nie wpadł. Grazie.
"To jest, usiąść i czekać na strawę. Tak właśnie powiedziała. Na strawę." :D
"- Jakoś tu dziwnie, Barry. Nie uważasz?
- Na dworze wicher właśnie wyrywa drzewa (...)" :D ej może to nie jest tak bardzo, bardzo zabawne, aj noł, ale ja jestem sarkazmoholikiem i takie są fakty
"I wtedy trach, zaiskrzyło. W sensie, z mej strony znaczy. Jedna chwila, jeden maleńki momencik i przyczajony snajper przestrzelił mi słodkim blaskiem obie skronie. Jeszcze tego mi, kurwa, brakowało. Świat jest pełny zmutowanych kanibali i pewnie wkrótce się skończy. Idealny moment na zadurzenie." - o, elegancko, jako kobita radam
"- Z trzodą, dającą mi opierunek, zastępem aniołów, chroniących od złego, i Panem w sercu." :D (gospodyni fajnie ześwirowana)
"Dowiedziałem się o objawieniach na wyspie Patos, listach do siedmiu kościołów oraz o bestii.
W zasadzie głównie o bestii." :D
"Żeby otrzymać wspólny" - hm, to "żeby" na początku zdania i akapitu mnie kłuje, jest gorsze niż "Bo", rzuca się oczy, można by było "Po to, żeby", czy coś, ale być może jest poprawnie, sama nie wiem
"Specjalny rozdział poświęcę temu, jak króciutkie i ulotne są miłe chwile, jak długo się na nie czeka i jak szybko się kończą." - to akurat 100 % prawdy
"- Może umarli albo co. To w sumie nic niezwykłego, biorąc pod...
- W stodole stoi nasz jeep.
Jakoś chyba mało elokwentny jestem, a już z całą pewnością mało rycerski. Trochę mnie zaskoczyła, więc gdy dopiłem flaszkę, zamiast ją przytulić, zapytałem:
- A co ty robiłaś, do kurwy nędzy, w stodole!?
- Śledziłam ją.
Z tego, co pamiętam, ubierałem się stosunkowo szybko." - cudne
Podsumowując - dalej jest super :)
Ładnie poszalałaś, chyba ze cztery części pękły. Nieźle.
"Żeby otrzymać wspólny" - hm, to "żeby" na początku zdania i akapitu mnie kłuje, jest gorsze niż "Bo", rzuca się oczy, można by było "Po to, żeby",- od strony piękności języka, być może, ale tu narrację prowadzi bohater. Jest ona pierwszoosobowa, więc ma większy margines do potoczności językowej i rwanych myśli. Tak mi się wydaje.
A tak, to, - fajnie, że tyle powalczyłaś. Spać nie umiesz?
Rwana myśl, okej, w sumie czyta się jak pamiętnik, to usprawiedliwia "żeby". Spanie mi się przestawilo na 3-10 chwilowo :/
"I wtedy trach, zaiskrzyło." - dobre ;) znaczy gościu przejrzał na oczy ;) Żebyż to było takie proste w życiu ehh ;)
"Wydawało mi się, że chwilę się wahała. Tak jakoś uniosła brew." - no komedia :) :) :)
"Więcej pytań nie miałem." - i słusznie, w tej sytuacji też bym nie miała. Trza ci przyznać, że gładko umiesz zakończyć dialog. Duży plus.
"Z miną strażaka..." - znów się uśmiałam ;)
Każda część wydaje mi się lepsza i ciekawsza. Albo pisanie wyrabia myślenie... albo myślenie wyrabia pisanie... tak czy inaczej, tekst napisany z dużym wyczuciem.
Hmmm, dziękuję, to raz. Dwa, jestem zaskoczony, aż tak wzmożoną częstotliwością Twoich odwiedzin. Miło.
Trzy, nie zgodzę się, że każda lepsza. Sinusoida chyba.
Lepsza, gorsza itd.
Czesci z Mortishą pisało mi się znośnie.
Pozdro.
Możliwe, że siunusoida... bo czasami czytam od niechcenia a czasami mnie wciąga. Ja generalnie widzę, czy tam odczuwam w tym zakresie, tendencje rosnącą, że się tak wyrażę. Wkrótce pewnie znów wrócę czytać dalej. Teraz chwila na Głębie Strachu... i biegiem do pracy :) Pozdrowionka :)
pięć bez dwóch zdań
Marg, to z kolei VIII drugiej czesci
zapraszam na tekst piosenki Piękna Hiszpanka
Wiem. Odpisałem. Nie pękaj na robocie
a jak się podoba
Jak wrócę, przeczytam. Tera łażę po bieżni. Jak zacznę czytać, to się spierdolę i umrę
"- Ciągle gadała o rychłym końcu świata. Jak nawiedzona." - może jednak miała rację, zważywszy na okoliczności.
"- Skąd ma pani światło, skoro prawie wszystkie linie są zerwane?" - to było pierwsze co pomyślałem, gdy tylko zobaczyli jak w domu zapala się światło. Więc jednak to uwzględniasz.
"strażaka, który właśnie co" - dopiero co?
"choć, sadząc" - ziemniaki sadząc
Oj. racja i... racja. Rozpierdala mnie głebokość Twojego wglądu. Tak pozytywnie, oczywiście.
Dobra Królu Złoty, lecim.
"Jeszcze tego mi, kurwa, brakowało. Świat jest pełny zmutowanych kanibali i pewnie wkrótce się skończy. Idealny moment na zadurzenie." - taaaa. Cynicznyś, jak zawsze. Lubie.
"Obracała chyba ze sześć razy po następne, aż w końcu cały stół był zastawiony" - obracała? Literówka czy ja jestem aż taka głupia?
"Bardzo mały i pedantycznie schludny, przypominał gabinet psychologa (...) " - czy pedantycznie schludny to nie takie masło maślane? Daję pod zastanowienie, bo sama nie wiem. Ja bym tak raczej nie napisała.
"- Śpisz, śpisz? – powtarzała bez przerwy, szarpiąc mnie przy tym za ramię. Durne pytanie, bo jeśli rzeczywiście śpię, to jak mam się, kurwa, odezwać? Głupie, bezmózgie istoty. Nigdy nie dają spokoju." - mogę tylko cieszyć michę do takich tekstów :D
"Nachyliłem się nad jedną z dwóch głębokich kolein wyrytych w błocie. Biegły do siebie prostopadle. " - jak, kurwasz, prostopadle? Nie umiem sobie tego wyobrazić. A nie chodzi o równolegle? Nie wiem, mózg mi skisł.
Dobra, finito.
Fajna część. Podobała mi się od deski do deski. Widać, że przemyślane i pisane na flow, bo ślicznie skleca się w całość.
Jadę dalej.
Do miłego.
Ciekawa zbieżność, królewno, bo ja właśnie jadłem zupkę z Twojej miseczki i piłęm oshee z Twojego kubeczka
Obracała chyba ze sześć razy po następne, aż w końcu cały stół był zastawiony" - obracała? Literówka czy ja jestem aż taka głupia? - obracała chyba. Nie widzę błędu.
Bardzo mały i pedantycznie schludny, przypominał gabinet psychologa (...) " - czy pedantycznie schludny to nie takie masło maślane? " - może i masło. Nie umiem się na szybko zdecydować, co do zmiany
"Nachyliłem się nad jedną z dwóch głębokich kolein wyrytych w błocie. Biegły do siebie prostopadle. " - jak, kurwasz, prostopadle?" - taaa, tu wystawiłem się do odjebania. Racja.
Ostatnie drzwi przed niebem.
Dzieki, Kim
kurwa daj mi odpisać a nie napierdalasz w te klawiature małymi chinskimi raczkami
Ej ryju nie czaję co oznacza 'obracała' w tym zdaniu oświeć mnie. Chyba rzeczywiście jestem na to za głupia.
Kim, no nie wiem czy małymi chińskimi, skoro rozpierdalam kkażde rękawiczki. To Ty masz Nick jak z japońsiego "rimejku" anime sierotki marysi
Obracać po coś. Biegać, donosić, przynosić. Nie, że "obracać się w kółko".
Może nieco kolokwialne, ale mi pasi.
Chuja tam mój nick nie jest z żadnego anime co ty wiesz o życiu plebejuszu.
Obracać mi tam ni chuja nie pasowało, ale jak ci pasi to zostaw.
No pomyślę jeszcze, pomyślę.
Plebejusz? No sory, kurwa, że nie mam stadniny koni.
Haloo, ziemia. Realny świat, Kim. Realne, kurwa, problemy
Realnie to ty dałeś dupy z dokumentami, że jeszcze pozwolę sobie cię powkurwiać. :D
Kim, myślałem o co chodzi... Już wiem. No fakt. Cóż robić? Kim, jesteś jedną z niewielu osób, które mnie nie wkurwiają, więc... nie wiem czy jest sens
Żartuję, Can. Nie denerwuj się. Gdybym mogła, kupiłabym ci czteropak oshi na zgodę i jakieś zajeiste, 300gramowe żelki. Opierdolilibyśmy i byłoby git. Albo raczej ja bym zjadła całe, ale chuj tam o szczegóły.
Kim, haha. No ważny szczegół w sumie, kto by zjadł
No dobra, Skoro to ważne to podzieliłabym się ale musiałbyś dać mi łyka oshee.
Ale już bez spamu na komciach bo rura to poważny horror a my tu pod spodem o oshee i żelkach.
Kim, ok do słowo oshree zastąpmy krwią, a żelki, kawałkami rozbryzganego mózgu
Ty jak coś wymyślisz, Can, to cały lud klęka by pierścień całować. Weź idź pan pisać jakiś dobry horror a nie komcie smarujesz.
taaa, racja. SIja.
Tutaj pewnie znowu cały zastęp skrótów i niedopowiedzeń. Nie umiem tego ocenić, bo bohater znajduje się w całkiem innej scenerii, może dalej się wyjaśni ? Ale jakbyś chciał to wydać jako powieść, to sorka, ale dla przeciętnego Kowalskiego zbyt dużo niedomówień i skrótów. On czytając to po prostu zgłupieje.
nie umiesz tego ocenić, bo sie przeniosłeś o 8 części do przodu
Oooooooo kurwa, ale tak to jest jak nie zwracamy uwagi na detale typu Rura II. Sorka !!!
Ozar Czyli odfrunąłem w kosmos hahahahahaha
Canulas - bawi, uczy, roztłumacza, wychowuje. Spox
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania