Byłabym tu wcześniej, ale umyśliłam sobie dokończyć rozdział własnego tworu, który od marca leżał nieruszony, a że okazało się to zbyt skomplikowane, przynajmniej na pewno napiszę dziś ten komentarz.
Przykra trochę była cała ta scena z umierającym mężczyzną, choć nic lepszego w tamtym momencie i tak nie mogło go spotkać, a może nawet wyszedł na tym lepiej niż gdyby nieustannie uciekał, a później został dopadnięty przez takie potworki, jak ten sprzed dwóch części… No a Barry i Miro zmuszeni są kontynuować swoją podróż, choć fakt, że to wszystko należy do wspomnień Barry’ego, jak sam powiedział w narracji, pokazuje, że nie jest to sytuacja totalnie bez wyjścia.
Na koniec, jak zawsze, korekta, z której pewnie znowu nie będziesz zadowolony, kiedy zobaczyć jej długość… Sporo z tych błędów można było uniknąć, bo stosowałeś już te zasady.
,,teraz, kiedy kończyłem sikać, go zobaczyłem” ― w takim szyku, w połączeniu z wtrąceniem, nie pasuje inwersja czasownika i zaimka, dlatego byłabym raczej za ,,zobaczyłem go”;
,,Przysunęła się bliżej przez sen, zaplątując ręce na mojej szyi” ― ,,zaplatając ręce”;
,,Helikopter przeleciał w odległości mniejszej, niż dwieście metrów” ― bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,Musiał mieć złe doświadczenia z ludźmi albo nieludźmi, bo, pomimo wielu prób nam nie zaufał” ― bez przecinka przed ,,pomimo”, chyba że ,,pomimo wielu prób” traktowałbyś jako wtrącenie, wtedy przecinek musiałby być też na końcu tego wyrażenia;
,,lodowe kule zabiją nas w mniej, niż minutę” ― bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,zanim przesłoniłbym jej twarz swą szpetną gębą (przecinek) dobiegł nas z oddali głośny pisk” ― przecinek oddziela zdania składowe;
,,Więc, co?” ― zbędny przecinek, pisałam o tym przy zdaniach ze słówkami pytającymi na końcu;
,,Charles. Jesteś cały”?” ― znak zapytania przed cudzysłowem, nie po, tak jak w chyba poprzedniej części…;
,,Zawsze Samotny” ― zastanawia mnie trochę ta wielka litera w słowie ,,samotny”, moim zdaniem nie bardzo tu pasuje, ale może był jakiś nadzwyczajny powód takiego zapisu, którego nie dostrzegłam…;
,,Musisz się w końcu obudzić (przecinek) dziewczyno” ― przecinek przed apostrofą;
,,Dobra, poddaje się. Podejdę bliżej i zobaczę (przecinek) co się tam dzieje” ― ,,poddaję się” (literówka) i przecinek oddziela zdania składowe;
,,Chyba lepiej powitać kogoś jak intruza i potem zrobić z niego przyjaciela, niż odwrotnie” ― bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,To niepojęte (przecinek) o czym myśli człowiek w takich chwilach” ― to takie eliptyczne zdanie złożone. Po prostu w części nadrzędnej zostało pominięte w zapisie orzeczenie, ale zdanie wciąż funkcjonuje jako złożone, przez to, że można sobie domyślnie dopowiedzieć orzeczenie;
,,przywarliśmy jedynie w wysokiej trawie i słuchaliśmy” ― ,,przywrzeć” kojarzy się od razu ,,do czego”, a nie ,,gdzieś”, więc gdyby było ,,przywarliśmy do ziemi” albo coś takiego, byłoby w porządku, ale ,,przywrzeć w trawie” już nie bardzo;
,,Z tego (przecinek) co zrozumiałem, jeden z nich zderzył się z czymś” ― o tym też już rozpisywałam się szerzej jako o wyrażeniu pochodzącym z potocznej odmiany języka mówionego, którą starano się wpisać jakoś w zasady zapisu;
,,Zastanawiali się (przecinek) czy nie ukrócić mu cierpień” ― ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Zastanawiałem się (przecinek) czemu osoby sprzyjające rannemu nie zniosły go przynajmniej na pobocze” ― ,,czemu” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Będąc w podobnym stanie (przecinek) chyba nie chciałbym powrotu do zdrowia” ― przecinek oddziela zdania składowe;
,,nie wiedziałbym nawet (przecinek) czy to mężczyzna” ― ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Nie wiem (przecinek) z czym się zderzył ani jak szybko jechał, ale samo to, że oddychał (przecinek) już było sporym nietaktem ze strony śmierci” ― oba przecinki oddzielają zdania składowe;
,,Mimo to, czułem, że dałoby się go jakoś uruchomić” ― pierwszy przecinek jest zbędny. ,,Mimo to” wprowadza po prostu zdanie składowe;
,,Bałem się jednak spróbować (przecinek) na wypadek gdyby wiatr poniósł dźwięki” ― przecinek oddziela zdania składowe;
,,Zaryzykować, czy jeszcze trochę poczekać” ― bez przecinka przed ,,czy”, bo tu nie ma on za zadanie wprowadzić zdania podrzędnego, tylko rozdzielić dwa elementy alternatywy;
,,Następnie zapytał, kim (przecinek) do cholery (przecinek) jestem” ― wtrącenie wulgaryzmu;
,,Zapytałem (przecinek) czy coś go boli” ― ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Zanim to nastąpiło (przecinek) dał mi wskazówkę” ― przecinek oddziela zdania składowe.
Za treść ponownie 5.
Lucinda, aż nie wiem, kurde, z której strony napisać komentarz, Oczywiście (jak zwykle) bardzo dziękuję, ale chyba musimy razem stwierdzić, że jestem delikatnie przygłupi. Jak teraz przeczytałem Twój komentarz, złapałem się na tym, że jedenaście z tych błędów powinienem wyłapać sam. Wiadomo, zmęczenie, nieuwaga i tratarata, piętnaście innych, ale, kurde, naprawdę kapkę zdaje się być przygłupi.
Podziwiam Twoją odporność, bo ja na Twoim miejscu już bym siebie poddusił.
Dziękuję.
Odporność odpornością, ale te błędy naprawdę wcale nie świadczą o Twojej głupocie. Nie raz już pokazałeś, że potrafisz stosować te zasady i w głowie coś Ci zostaje. Wiadomo, że czasem się nie chce, czasem coś umknie, czasem o czymś się zapomni, ale chociaż w ostatnich dwóch częściach ilość błędów wzrosła z jakiegos powodu, to wcześniej była tendencja spadkowa. Tak więc z podduszaniem chyba jeszcze można się trochę wstrzymać :)
"Przedreptałem jakoś do pani kapral i rzuciwszy się na glebę, zacząłem przysypywać nas trawą. Przysunęła się bliżej przez sen, zaplatając ręce na mojej szyi.
- Zimno mi – wyszeptała." - samo przysypywanie trawą wydało mi się ciekawe pod wzgledem pomysłu:) Poza tym skopciowałam, bo Miro potwierdza moją teorię, że kobitom zawsze jest zimno:)
"Miro opowiedziała mi o sobie, ale to zachowam na wyłączność." - ciekawy zabieg
"Siedzieliśmy noga przy nodze, zaśmiewając się z głupot i udając, że nie jesteśmy tak cholernie głodni. Czekałem na dobry moment, pocąc się przy tym jak dzieciak." - kurde, szkoda mi go, ostresował się bidny na darmo
"- Więc co mam, kurwa, zrobić? Nazrywać polnych kwiatów i im pomachać. Musisz się w końcu obudzić, dziewczyno, bo jak na kaprala masz strasznie pacyfistyczne podejście." xD
"Chyba lepiej powitać kogoś jak intruza i potem zrobić z niego przyjaciela niż odwrotnie" - też jestem tego zdania, chcesz pokoju, szykuj się na wojnę
Kanibale - ha! Zaskoczyleś mnie, na kanibali bym nie wpadla:)
"Więc to właśnie takie cuda ukryte są pod naszą skórą." :D Ps. O ile opis jego startej twarzy itp. jakoś zniesłam, to fakt, że zaczął mówić, mnie otrzepał.
Sprytnie z tym trójnogim psem najpierw, a potem motocyklistą, który mówi, że przez psa.
"panienka z kosą właśnie się jorgnęła w niedopatrzeniu" :D
Jestem dziś jakaś mnie internetowa, ale mnie naszło:) Co stwierdzam - trzymasz poziom, znaczy im dalej w las, tym robi się coraz bezpieczniej, znaczy można wejść do Ciebie i liczyć na ukontentowanie. 5:)
Dziękuję. Część taka "zapchajdziurowata" trochę. Chciałem poakcentować troszkę samą podróż, by unaocznić przebywane kilometry.
Jakby tak "wow, wow" przygoda na przygodzie było, to nienaturalnie i przygłupio.
Pozdro.
Też wczoraj byłem a-medialny raczej.
Pan motocyklista po wypadku - humor przemieszany z grozą, coś takiego uwielbiam. "Gastrologiczne abecadło" - twoja muza, wena, czy jak jej tam, miała bardzo dobry dzień w tej części. bardzo "po mojemu" tego motocyklistę opisałeś. Aż mi się gęba rozcieszyła. Nie chodzi o to, bożesz broń, że zarzucam Ci plagiat, nie, nie. Po prostu bardzo bliskie mi jest takie pisanie.
Pozdrawiam )))
"dobiegł nas z oddali głośny pisk, zmieszany z dźwiękiem toczącego się bezładnie metalu.
- Jezu. Zestrzelili helikopter?
- Nieee. To nie to, Miro. Zupełnie nie to.
- Więc co?
- Słyszysz wycie?
- Nie wiem. Tylko rumor i…
- Cicho! – przerwałem. – To chyba ludzie.
Usłyszałem wyraźnie słowa" - rozumiem że w tym czasie po prostu sobie siedzieli w trawie, nie ruszając się, nie chowając i nasłuchując? I w ogóle w jakim miejscu się zatrzymali? Kryją ich gęste krzewy, schowali się do rowu? Nie bardzo widzę ich sytuacji, wiem tylko że nasłuchują czyli nie mają pełnego widoku.
Twa chłodna, bezosobowa dokładność jest przezajebista, ale czy tutaj sam kontekst poprzedzający tego nie załatwia?
Czy trzeba tą kawą ławę obsypywać? Oczywiście obadam, ale... Jakoś nie wiem czy mi tu coś zgrzyta.
No, ale, jak mówię.
Obadam.
Elo, Królu.
Nie mogę spać, więc wpierdalam się na rurę. Tak chyba działa natura. Kurwa suchar życia, Kim.
"Kiedy spaliśmy tych kilka godzin na poboczu, miałem wrażenie, że słyszę przez sen helikopter i teraz, kiedy kończyłem sikać, zobaczyłem go." - ej dobra. Nie myślałam, że kiedykolwiek komukolwiek coś podobnego napiszę. Serio, widzę jak kobiecość spierdala przez palce jak czynię takie sugestie, ale czy nie lepiej brzmiałoby 'kończyłem szczać'? Przepraszam, ale to dla dobra Rury. Jestem pojebana, ale ty też, więc zrozumiesz powagę sytuacji. 'Szczanie' jest bardziej Stivenowe.
"Helikopter przeleciał w odległości mniejszej niż dwieście metrów i dopiero wtedy oprzytomniała. Chwilę później usłyszeliśmy strzały. Dobre dwadzieścia sekund pełnych, karabinowych serii." -zalążek romantyzmu? lepiej ostrzelam ich salwą z M61, bo jeszcze do czegoś dojdzie. #can
"Jeden z nich, długowłosy atleta z maczetą przy boku, miał na to największą ochotę i zdawał się mieć kolosalny wpływ na całą resztę." - miał/mieć powtórzenie, jak sądzę, niezamierzone
"Od momentu, gdy się zakradliśmy, aż do ich odjazdu moja towarzyszka nie odezwała się słowem, chyba zdając sobie sprawę ze swej pomyłki. Obiecałem sobie nie wyrzucać jej tego." - sobie/sobie i potem jeszcze to 'jej', hmmmm
"Nogi miał tak podwinięte, że stopami mógł się dosłownie golić. Do tego prawie na pewno połamany kręgosłup. Twarz zaś zeszlifowaną przez asfalt i wyrównaną do jednej szerokości. Zrobiło mi się bardzo słodko w ustach." - achhh z ciebie to jest czasem taki horrorowy arbiter elegantiarum, Can. Umiesz tak dobrać zdania, że aż mnie zatyka. Aż się kurwa duszę, jak to czytam. Jak można mieć jakiś popierdolony fetysz na tym punkcie to ja go chyba mam. I to słodko w ustach na końcu. Plus świadomość czytelnika, że gość jeszcze żyje. Oddycha, kurwa. No po prostu boskie.
"Umarł w końcu bez niczyjej pomocy. Motor okazał się sprawny." - Ładne. Mocne zestawienie. I sprytne.
Dobra, koniec. Zawijam manatki i idem w kimkę.
Jutro ciąg dalszy tej imprezy.
Do miłego.
Zatem ci mówię. Tyś porządny. A tak między nami, to wkurwiałam cię tylko z tym brakiem słowności. Sprawiasz wrażenie gościa, który raczej jak już powie, to robi, choćby i skały srały dookoła. Kurde, skończyły mi się 'kawałki mózgów' a o tej porze do żabki nie pójdę bo zamknięta. Tak, tak. Na potrzeby tamtej dyskusji kłamałam, mówiąc, że jest do 4. Tak naprawdę też jest do 24 jak wszystkie żabki świata. Przyznaję się. Nie bij.
Jestem zmęczona i łeb mnie napierdziela ale jeszcze nie zbyjesz mnie farmazonami, że masz mało. Jak dla mnie, to ty masz w pytę. Potencjału, ambicji, zrównoważenia, empatii i innych zajebistych cech, których 21wiek próbuje nas pozbawić z uporem... Ech, nie chce mi się koloryzować, jest za późno. Znam dużo ludzi, fizyków profesorów i innych. Chuj, może są mądrzy i zarabiają hajsy ale większość tych ludzi to życiowe kartofle. Nie hajs się liczy. A pilnować pewnych rzeczy powinno się zawsze, bez względu na to, czy się ma mało, czy nie. To świadczy o empatii i szacunku do drugiego człowieka, a to, kurwa, należy się zawsze każdemu, nie ważne czy ktoś jest internetowym 'image' czy profesorem z PWrU.
Do obadania.
Hej! Czytam dalej i znowu tekst mnie powalił "Będąc w podobnym stanie, chyba nie chciałbym powrotu do zdrowia. Ba. Chciałbym natychmiastowej teleportacji do nieba i to bezpośrednio na kolana stwórcy.Ten człowiek był dosłownie rozsypany". Kurdę tak sobie porównuje np. Arlima do twoich tekstów. Ja piszę jakby dla dzieci,a Ty dla dorosłych. Masz zajebisty styl, taka mieszanina horroru z psychologią . 5 + Walczę dalej.
Komentarze (35)
Przykra trochę była cała ta scena z umierającym mężczyzną, choć nic lepszego w tamtym momencie i tak nie mogło go spotkać, a może nawet wyszedł na tym lepiej niż gdyby nieustannie uciekał, a później został dopadnięty przez takie potworki, jak ten sprzed dwóch części… No a Barry i Miro zmuszeni są kontynuować swoją podróż, choć fakt, że to wszystko należy do wspomnień Barry’ego, jak sam powiedział w narracji, pokazuje, że nie jest to sytuacja totalnie bez wyjścia.
Na koniec, jak zawsze, korekta, z której pewnie znowu nie będziesz zadowolony, kiedy zobaczyć jej długość… Sporo z tych błędów można było uniknąć, bo stosowałeś już te zasady.
,,teraz, kiedy kończyłem sikać, go zobaczyłem” ― w takim szyku, w połączeniu z wtrąceniem, nie pasuje inwersja czasownika i zaimka, dlatego byłabym raczej za ,,zobaczyłem go”;
,,Przysunęła się bliżej przez sen, zaplątując ręce na mojej szyi” ― ,,zaplatając ręce”;
,,Helikopter przeleciał w odległości mniejszej, niż dwieście metrów” ― bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,Musiał mieć złe doświadczenia z ludźmi albo nieludźmi, bo, pomimo wielu prób nam nie zaufał” ― bez przecinka przed ,,pomimo”, chyba że ,,pomimo wielu prób” traktowałbyś jako wtrącenie, wtedy przecinek musiałby być też na końcu tego wyrażenia;
,,lodowe kule zabiją nas w mniej, niż minutę” ― bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,zanim przesłoniłbym jej twarz swą szpetną gębą (przecinek) dobiegł nas z oddali głośny pisk” ― przecinek oddziela zdania składowe;
,,Więc, co?” ― zbędny przecinek, pisałam o tym przy zdaniach ze słówkami pytającymi na końcu;
,,Charles. Jesteś cały”?” ― znak zapytania przed cudzysłowem, nie po, tak jak w chyba poprzedniej części…;
,,Zawsze Samotny” ― zastanawia mnie trochę ta wielka litera w słowie ,,samotny”, moim zdaniem nie bardzo tu pasuje, ale może był jakiś nadzwyczajny powód takiego zapisu, którego nie dostrzegłam…;
,,Musisz się w końcu obudzić (przecinek) dziewczyno” ― przecinek przed apostrofą;
,,Dobra, poddaje się. Podejdę bliżej i zobaczę (przecinek) co się tam dzieje” ― ,,poddaję się” (literówka) i przecinek oddziela zdania składowe;
,,Chyba lepiej powitać kogoś jak intruza i potem zrobić z niego przyjaciela, niż odwrotnie” ― bez przecinka, bo ,,niż” nie wprowadza zdania podrzędnego;
,,To niepojęte (przecinek) o czym myśli człowiek w takich chwilach” ― to takie eliptyczne zdanie złożone. Po prostu w części nadrzędnej zostało pominięte w zapisie orzeczenie, ale zdanie wciąż funkcjonuje jako złożone, przez to, że można sobie domyślnie dopowiedzieć orzeczenie;
,,przywarliśmy jedynie w wysokiej trawie i słuchaliśmy” ― ,,przywrzeć” kojarzy się od razu ,,do czego”, a nie ,,gdzieś”, więc gdyby było ,,przywarliśmy do ziemi” albo coś takiego, byłoby w porządku, ale ,,przywrzeć w trawie” już nie bardzo;
,,Z tego (przecinek) co zrozumiałem, jeden z nich zderzył się z czymś” ― o tym też już rozpisywałam się szerzej jako o wyrażeniu pochodzącym z potocznej odmiany języka mówionego, którą starano się wpisać jakoś w zasady zapisu;
,,Zastanawiali się (przecinek) czy nie ukrócić mu cierpień” ― ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Zastanawiałem się (przecinek) czemu osoby sprzyjające rannemu nie zniosły go przynajmniej na pobocze” ― ,,czemu” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Będąc w podobnym stanie (przecinek) chyba nie chciałbym powrotu do zdrowia” ― przecinek oddziela zdania składowe;
,,nie wiedziałbym nawet (przecinek) czy to mężczyzna” ― ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Nie wiem (przecinek) z czym się zderzył ani jak szybko jechał, ale samo to, że oddychał (przecinek) już było sporym nietaktem ze strony śmierci” ― oba przecinki oddzielają zdania składowe;
,,Mimo to, czułem, że dałoby się go jakoś uruchomić” ― pierwszy przecinek jest zbędny. ,,Mimo to” wprowadza po prostu zdanie składowe;
,,Bałem się jednak spróbować (przecinek) na wypadek gdyby wiatr poniósł dźwięki” ― przecinek oddziela zdania składowe;
,,Zaryzykować, czy jeszcze trochę poczekać” ― bez przecinka przed ,,czy”, bo tu nie ma on za zadanie wprowadzić zdania podrzędnego, tylko rozdzielić dwa elementy alternatywy;
,,Następnie zapytał, kim (przecinek) do cholery (przecinek) jestem” ― wtrącenie wulgaryzmu;
,,Zapytałem (przecinek) czy coś go boli” ― ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
,,Zanim to nastąpiło (przecinek) dał mi wskazówkę” ― przecinek oddziela zdania składowe.
Za treść ponownie 5.
Podziwiam Twoją odporność, bo ja na Twoim miejscu już bym siebie poddusił.
Dziękuję.
- Zimno mi – wyszeptała." - samo przysypywanie trawą wydało mi się ciekawe pod wzgledem pomysłu:) Poza tym skopciowałam, bo Miro potwierdza moją teorię, że kobitom zawsze jest zimno:)
"Miro opowiedziała mi o sobie, ale to zachowam na wyłączność." - ciekawy zabieg
"Siedzieliśmy noga przy nodze, zaśmiewając się z głupot i udając, że nie jesteśmy tak cholernie głodni. Czekałem na dobry moment, pocąc się przy tym jak dzieciak." - kurde, szkoda mi go, ostresował się bidny na darmo
"- Więc co mam, kurwa, zrobić? Nazrywać polnych kwiatów i im pomachać. Musisz się w końcu obudzić, dziewczyno, bo jak na kaprala masz strasznie pacyfistyczne podejście." xD
"Chyba lepiej powitać kogoś jak intruza i potem zrobić z niego przyjaciela niż odwrotnie" - też jestem tego zdania, chcesz pokoju, szykuj się na wojnę
Kanibale - ha! Zaskoczyleś mnie, na kanibali bym nie wpadla:)
"Więc to właśnie takie cuda ukryte są pod naszą skórą." :D Ps. O ile opis jego startej twarzy itp. jakoś zniesłam, to fakt, że zaczął mówić, mnie otrzepał.
Sprytnie z tym trójnogim psem najpierw, a potem motocyklistą, który mówi, że przez psa.
"panienka z kosą właśnie się jorgnęła w niedopatrzeniu" :D
Jestem dziś jakaś mnie internetowa, ale mnie naszło:) Co stwierdzam - trzymasz poziom, znaczy im dalej w las, tym robi się coraz bezpieczniej, znaczy można wejść do Ciebie i liczyć na ukontentowanie. 5:)
Jakby tak "wow, wow" przygoda na przygodzie było, to nienaturalnie i przygłupio.
Pozdro.
Też wczoraj byłem a-medialny raczej.
Nogi miał tak podwinięte, że stopami mógł się dosłownie golić.
Czyli ze co?
Pozdrawiam )))
- Jezu. Zestrzelili helikopter?
- Nieee. To nie to, Miro. Zupełnie nie to.
- Więc co?
- Słyszysz wycie?
- Nie wiem. Tylko rumor i…
- Cicho! – przerwałem. – To chyba ludzie.
Usłyszałem wyraźnie słowa" - rozumiem że w tym czasie po prostu sobie siedzieli w trawie, nie ruszając się, nie chowając i nasłuchując? I w ogóle w jakim miejscu się zatrzymali? Kryją ich gęste krzewy, schowali się do rowu? Nie bardzo widzę ich sytuacji, wiem tylko że nasłuchują czyli nie mają pełnego widoku.
Czy trzeba tą kawą ławę obsypywać? Oczywiście obadam, ale... Jakoś nie wiem czy mi tu coś zgrzyta.
No, ale, jak mówię.
Obadam.
Nie mogę spać, więc wpierdalam się na rurę. Tak chyba działa natura. Kurwa suchar życia, Kim.
"Kiedy spaliśmy tych kilka godzin na poboczu, miałem wrażenie, że słyszę przez sen helikopter i teraz, kiedy kończyłem sikać, zobaczyłem go." - ej dobra. Nie myślałam, że kiedykolwiek komukolwiek coś podobnego napiszę. Serio, widzę jak kobiecość spierdala przez palce jak czynię takie sugestie, ale czy nie lepiej brzmiałoby 'kończyłem szczać'? Przepraszam, ale to dla dobra Rury. Jestem pojebana, ale ty też, więc zrozumiesz powagę sytuacji. 'Szczanie' jest bardziej Stivenowe.
"Helikopter przeleciał w odległości mniejszej niż dwieście metrów i dopiero wtedy oprzytomniała. Chwilę później usłyszeliśmy strzały. Dobre dwadzieścia sekund pełnych, karabinowych serii." -zalążek romantyzmu? lepiej ostrzelam ich salwą z M61, bo jeszcze do czegoś dojdzie. #can
"Jeden z nich, długowłosy atleta z maczetą przy boku, miał na to największą ochotę i zdawał się mieć kolosalny wpływ na całą resztę." - miał/mieć powtórzenie, jak sądzę, niezamierzone
"Od momentu, gdy się zakradliśmy, aż do ich odjazdu moja towarzyszka nie odezwała się słowem, chyba zdając sobie sprawę ze swej pomyłki. Obiecałem sobie nie wyrzucać jej tego." - sobie/sobie i potem jeszcze to 'jej', hmmmm
"Nogi miał tak podwinięte, że stopami mógł się dosłownie golić. Do tego prawie na pewno połamany kręgosłup. Twarz zaś zeszlifowaną przez asfalt i wyrównaną do jednej szerokości. Zrobiło mi się bardzo słodko w ustach." - achhh z ciebie to jest czasem taki horrorowy arbiter elegantiarum, Can. Umiesz tak dobrać zdania, że aż mnie zatyka. Aż się kurwa duszę, jak to czytam. Jak można mieć jakiś popierdolony fetysz na tym punkcie to ja go chyba mam. I to słodko w ustach na końcu. Plus świadomość czytelnika, że gość jeszcze żyje. Oddycha, kurwa. No po prostu boskie.
"Umarł w końcu bez niczyjej pomocy. Motor okazał się sprawny." - Ładne. Mocne zestawienie. I sprytne.
Dobra, koniec. Zawijam manatki i idem w kimkę.
Jutro ciąg dalszy tej imprezy.
Do miłego.
Mając mało, się tego pilnuje.
Żabki północ - szkoda. - Definiowało pół-raj
Do obadania.
Jestem zajebany.
Trzym się, Kim
Z tą psychologią, to tak, ten... ostrożnie ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania