Myślę, że Barry wreszcie wypoczął po tej tułaczce po bezdrożach. Miro wiernie dotrzymuje mu towarzystwa i dba - to miłe. Robactwo jest już mniej do zniesienia :( 5 :)
Prawie nie bywam ostatnio na opowi, chociaż udało mi się zauważyć te kilka razy, że publikowałeś kolejną część i chociaż ostatnio staram się siedzieć nad ocenami bitwy literackiej, bo zawsze mi się z tym strasznie schodziło i nigdy się wyrobić w terminie nie mogłam, to pomyślałam, że mogę przynajmniej zacząć od tej pierwszej części tutaj, bo jeszcze pomyślisz, że dałam spokój i poszłam sobie na dobre.
Początek już mnie na nowo wciągnął, choć na razie niewiele się jeszcze wydarzyło, aczkolwiek tajemnicą jest, co się tak naprawdę w tej chwili dzieje z Barrym. No ale wkrótce ma się okazać, do kogo zmierzał, i później pewnie zacznie się coś rozjaśniać. Póki co jednak nie będę się rozpisywać.
Jeśli chodzi o korektę, to tutaj w kwestii poprawności zasługujesz na ogromną pochwałę, bo zdarzyło się dosłownie parę niedociągnięć i to bardziej przez nieuwagę, ale wykonałeś kawał dobrej roboty.
,,nawet nie zauważyła (przecinek) co się stało" - zdanie złożone;
,,Wielki, nieśmiertelny, Barry Moosey" - na pewno bez drugiego przecinka, choć jak dla mnie pierwszego też mogłoby nie być i oba określenia byłyby wtedy równorzędne;
,,kumulująca się we mnie złość, aż kipiała" - bez przecinka, bo to zdanie proste;
,,Dałbym sobie lewe jajko odciąć, że gdzieś już tą babkę widziałem" - ,,tę babkę";
,,Mówiąc szczerze, po rozmowie z Miro, myślałam, że będziesz wściekły" - bez drugiego przecinka, bo tam nie ma żadnego powodu, żeby on był.
Zostawiam jak zwykle 5, no i za jakiś czas zjawię się z powrotem :)
Super, panno Lucindo. No faktycznie. Się trochę bałem, choć w mojej wizji to było tak, że szłaś sobie i coś poprawiałaś zamyślona i ściągnął Cię przegubowy autobus.
O bitwach nie pomyślałem.
Fajnie, że jesteś/żyjesz i wpadłaś.
Pozdrawiam.
Hm... No to byłby nieciekawy koniec... Na szczęście póki co wegetuję sobie na wsi, gdzie trudno o większy ruch, a od miasta dzieli mnie jeszcze pół miesiąca. Tymczasem mam okazję poodkrywać nieznane wcześniej sobie pokłady czepliwości i czasami to aż czuję się jak adwokat diabła, wyciągając najdrobniejsze niedociągnięcia, aż ciekawa jestem efektu końcowego.
No to powodzenia. Jak już wrócisz do Gotham, zobaczysz, jaki pierdzielnik. Ulice płoną, słowa z błędami się szerzą, apokalipsa interpunkcyjna. Słowem, jest co robić.
"Nie. Naprawdę rozumiem. Gdybym znalazł umierającego człowieka i chciał mu pomóc, to pewnie też zacząłbym od wieszania szamańskich ozdób wokoło i nucił jakieś zabobonne kolędy." :D
O i tu:
"Kim wy klowni jesteście? Kolejną bandą hippisów, która z koloru jagód wywróżyła koniec świata?" :D (do tego na czasie)
Sarkastycznego Barrego nie da się nie lubić. Cieszę się, że jednak dycha, on i Miro. Nietaktem byłoby zacząć nową serię od śmierci głównych bohaterów ;>
"- Koniec wywiadu, Calineczko. Muszę się zbierać." :D
No właśnie, zasadnicze pytanie, do kogóż on jechał...
Kolejna seria zaczyna się niemniej ciekawie niż poprzednie. Nawet powiedziałabym jeszcze bardziej interesująco niż poprzednie, a być może dlatego, że już zdążyłam się wciągnąć i nie jest mi obojętny los Barrego. Nacisłam gwiazdy :)
Calineczko? Już bardziej Pocahontas. Przy okazji kociego żarcia, przypomniał mi się Gibson w Mad Max II, który wcinał psie jedzenie prosto z puszki. Coż, lubię tuńczyka i drób.
"Spisałem z dziesięć stron jego pierdzenia" - jeśli miałeś na myśli pierdzielenie, czyli gadanie, to zaiste spisywanie jego przemów musiało być ciężkie.
Tak. Tylko ująłem to jako pierdzenie. Zakładam, że insynuujesz coś pod płaszczem tej wypowiedzi. To, że "główny" jest rozwlekły, już ustaliliśmy. Pytanie, co chcesz odpowiedzieć?
Mam nawet pomysł, ale cicho-sza.
Tu muszę przyznać znowu lekki odskok w świat wirtualny, ale strawne nawet dla mnie. Oczywiście znowu kilka zajebistych tekstów, kurde potrafisz opisywać sytuację takim językiem który jest dla mnie obcy. Jak choćby ten "Żołnierz się śmieje, ukazując zęby tak pożółkłe, że wygranie przez niego castingu na udział w reklamie pasty Colgate oceniam na jeden do czternastu tryliardów" . 5 + Walcze dalej
Hej, Can.
Pewnie zrzędzę, ale trochę nie przemówiło do mnie przejście z 'yhhhh, umieram i wszystko wokół się sypie, zaraz się wypierdolę, arrivederci czytelnicy' do 'w sumie to budzę sie i jest git'. Chyba, że to jest jakiś sprytny myk czasowy i fragment pierwszy dzieje sie gdzieś dużo później później, po fragmencie drugim...
Ni wim, mogę się mylić. Drugi fragment taki.. no okej. Pisany po twojemu, nie razi ale też nie urzeka. Się zobaczy, co dalej.
Błędy nie rzuciły mi się w paczałki.
Pozdrawiam ;)
Canulas ja również. Pewnie to kwestia gustów, czy czegoś takiego. Poza tym sprawa i tak nie jest raczej do reedycji, bo nawet jeśli byś się zgodził, to wymagałaby za dużo zmian w tekście. Nie ma co się zastanawiać za bardzo mleko i tak poszło w pizduuuuuu i dawno wyparowało.
Kim, eh. No nie sądzę (i nie piszę, żeby Cię zdopingować) ale trójka Ci stoi na drodze do Pińcet.
Chociaż, jeśli Ci jakoś mocno nie wszedł "Wilczy Bilet", to i od Pińcet sięmożesz odbić. Zobaczymy
Komentarze (25)
Dzięki
Początek już mnie na nowo wciągnął, choć na razie niewiele się jeszcze wydarzyło, aczkolwiek tajemnicą jest, co się tak naprawdę w tej chwili dzieje z Barrym. No ale wkrótce ma się okazać, do kogo zmierzał, i później pewnie zacznie się coś rozjaśniać. Póki co jednak nie będę się rozpisywać.
Jeśli chodzi o korektę, to tutaj w kwestii poprawności zasługujesz na ogromną pochwałę, bo zdarzyło się dosłownie parę niedociągnięć i to bardziej przez nieuwagę, ale wykonałeś kawał dobrej roboty.
,,nawet nie zauważyła (przecinek) co się stało" - zdanie złożone;
,,Wielki, nieśmiertelny, Barry Moosey" - na pewno bez drugiego przecinka, choć jak dla mnie pierwszego też mogłoby nie być i oba określenia byłyby wtedy równorzędne;
,,kumulująca się we mnie złość, aż kipiała" - bez przecinka, bo to zdanie proste;
,,Dałbym sobie lewe jajko odciąć, że gdzieś już tą babkę widziałem" - ,,tę babkę";
,,Mówiąc szczerze, po rozmowie z Miro, myślałam, że będziesz wściekły" - bez drugiego przecinka, bo tam nie ma żadnego powodu, żeby on był.
Zostawiam jak zwykle 5, no i za jakiś czas zjawię się z powrotem :)
O bitwach nie pomyślałem.
Fajnie, że jesteś/żyjesz i wpadłaś.
Pozdrawiam.
O i tu:
"Kim wy klowni jesteście? Kolejną bandą hippisów, która z koloru jagód wywróżyła koniec świata?" :D (do tego na czasie)
Sarkastycznego Barrego nie da się nie lubić. Cieszę się, że jednak dycha, on i Miro. Nietaktem byłoby zacząć nową serię od śmierci głównych bohaterów ;>
"- Koniec wywiadu, Calineczko. Muszę się zbierać." :D
No właśnie, zasadnicze pytanie, do kogóż on jechał...
Kolejna seria zaczyna się niemniej ciekawie niż poprzednie. Nawet powiedziałabym jeszcze bardziej interesująco niż poprzednie, a być może dlatego, że już zdążyłam się wciągnąć i nie jest mi obojętny los Barrego. Nacisłam gwiazdy :)
Fajnie że wystartowała świata już
Niee, ani nie Moda na sukces, ani jojczenie Dawida xD Zdecydowanie nie tędy droga:p
Mam nawet pomysł, ale cicho-sza.
Pozdro, Ozaretto.
Pewnie zrzędzę, ale trochę nie przemówiło do mnie przejście z 'yhhhh, umieram i wszystko wokół się sypie, zaraz się wypierdolę, arrivederci czytelnicy' do 'w sumie to budzę sie i jest git'. Chyba, że to jest jakiś sprytny myk czasowy i fragment pierwszy dzieje sie gdzieś dużo później później, po fragmencie drugim...
Ni wim, mogę się mylić. Drugi fragment taki.. no okej. Pisany po twojemu, nie razi ale też nie urzeka. Się zobaczy, co dalej.
Błędy nie rzuciły mi się w paczałki.
Pozdrawiam ;)
Może racja, nie wiem.
(Jak i zaskoczneie, że wróciłaś) - W końcu
Chociaż, jeśli Ci jakoś mocno nie wszedł "Wilczy Bilet", to i od Pińcet sięmożesz odbić. Zobaczymy
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania