...

Rura w ziemi III — część IV

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • KarolaKorman 16.09.2017
    No i oczywiście zanim się wygadała, przerwałeś - super - pobudza ciekawość, co będzie dalej.
    Nie dziwię się, że Barry ma obawy co do Bernarda. On sam nie ma nic do stracenia, ale Bernard jeszcze mniej, a po takim wszystkiego się można spodziewać. Dziewczyny milczące lub śpiące, czyli nic tylko myśleć i obserwować. Było co, przyznam szczerze, te ptaki działają na wyobraźnię. 5 :)
  • Canulas 16.09.2017
    Hej, hej. Dzienks za wizyta, Karola.
    Pozdro
  • KarolaKorman 16.09.2017
    Ja dziękuję również, już tam idę, coś do Ciebie napisać :)
  • Ritha 27.09.2017
    Jestem dziś w jakiejś gorszej komentatorskiej formie. Niemniej jednak na ten fragment zwrócę uwagę:
    "Zapytałem w końcu Bernarda czy nie uważa, że powinien uszanować ten dar i pokontemplować trochę nad naszym losem. Szybko się okazało, że nie uważa."

    I te porównania:
    "Miro spojrzała na mnie, jakbym dostarczył gwoździe do ukrzyżowania Bożego syna. " :D

    Ta część spokojniejsza, i dobrze - pcha fabułę do przodu i przypomina, że to przecie nie komedia.Końcówka zaciekawia co dalej, a i sama postać Isobel wydaje mi się interesująca.

    Nie skopiuję tego o pierdnięciu Bernarda :p Ale się usmiechnęłam :D

    Z duperelciów odnalazłam tyle:

    wkoło (pojawiło się 2x) - lepiej brzmi "wokół", ale to tylko moje "widzimisię"

    "- Przed nami barykada z samochodów – burknął Eskimos – Motor da radę, ale fura nie przejdzie." - kropeczka po Eskimos (?)

    Mam swoją koncepcję odnośnie przecinków w trzech/czterech miejscach, ale myślę, że Lucinda zrobi to lepiej :D

    "„Coś słyszeliśmy wewnątrz gór, ale nie wiemy co” – Taka była ich wspólnie wybrana wersja." - tu też mi brakuje kropeczuńci

    "Obsiadywały wszystko dokoła" - dookoła (?) Przez te wszytskie moje błędy co rusz, to już niczego nie jestem pewna :D
  • Canulas 27.09.2017
    Zajebiście. Dzięki. Widzisz, mówiłem, że będą strucle. Extra, że wyłapałaś, poprawiam jak będę w chałupku. Dziękować.
    A cześć, bez szału.
    Wiem.
  • Adam T 12.10.2017
    Na początku rozjechał Ci się czas, jest "Widok Miro mnie cieszy.", "Bernard mnie przeraża", "Ernesto nie odbiega zbytnio..." i nagle "Ja sam też pomagałem...", dobrze byłoby to ujednolicić, zwłaszcza ża to się dzieje w obrębie jednego ustępu.
    W sumie trochę to dezorientuje, bo coś jest tu i teraz, a potem jest też tu i teraz, ale pokazane jako kiedyś (bo w czasie przeszłym).
    Jesy też psikus taki:
    "Wzlatywały i pikowały z impetem, kończąc żywota na szybach..." - jesli "kończąc" to "żywot"; jeśli natomiast koniecznie chcesz "żywota", to lepiej będzie "dokonując" - "dokonując żywota na szybach..."
    Gdybyś bez przerwy zasuwał z akcją, szybko by się to przejadło, musi byc moment oddechu, on tu właśnie jest, jest tajemniczo, złowieszczo, mgliście, jest prawie labirynt z samochodów, jest znowu nawiązanie do Tolkiena.
    Klimar broni tej części. Mnie się podobała.
    Pozdrawiam.
  • Canulas 12.10.2017
    No proszę. Obadam wszystko wieczorem. Dzięki, Panie Adamie.
    Pozdrawiam również.
  • Lucinda 17.10.2017
    Przyznam, że czytałam na dwa razy tę część, bo przy pierwszym podejściu trochę niemrawa byłam, więc przerwałam, żeby głupot jakichś nie wklepać (zwłaszcza że na tygodniu skazana jestem wyłącznie na telefon), a dokończyłam, stojąc w najpowolniejszej kolejce swojego życia. Ale do rzeczy… Rozpisywać się bardzo nie będę, bo wieki to trwa poza komputerem, ale część była ciekawa. Po tym, jak Barry został odsunięty, jeśli chodzi o zwiad, można było naprawdę odnieść wrażenie, że ma on coś jeszcze do zrobienia, coś ważnego i przeznaczonego tylko dla niego. Isobel musi naprawdę w to wierzyć i ufać, że co by się nie działo, Barry jakoś szczęśliwie się wykaraska. Przyjemnie czytało mi się tej o podróży z elementami senno-surrealistycznej rzeczywistości. No i mogę być teraz ciekawa co najwyżej opowieści kobiety o jej przypuszczeniach.
    Poniżej korekta, no i liczę, że któregoś weekendu jednak z trochę większym zaangażowaniem skomentuję tekst.
    ,,Nawet, kiedy nic nie mówi, widać (przecinek) jak drażni go życie” — przecinek wynika ze składni, ale oprócz tego ten przecinek przed ,,kiedy” jest w tym wypadku zbędny, bo rozpoczyna ono zdanie podrzędne, ale wcześniej nie ma żadnej formy zdaniowej;
    ,,Dobrze zarysowane mięśnie rąk nikną pod nawałą tatuaży, którymi nie wzgardziłby żaden członek narkotykowego kartelu. Kolumbijskiego lub Jamajskiego, a może z Kuby” — po pierwsze ,,nawałem”, nie ,,nawałą”, a po drugie jakoś nie podoba mi się pod koniec zapis… A konkretnie mogłabym się odnieść chyba do ,,a może”. Rzecz w tym, że mi taka forma kojarzy się z zastanawianiem się, czyli z takim myśleniem na głos, ale nie ma tam wcześniej na przykład wielokropka albo czegoś, co prowadziłoby do zawieszenia przed pojawieniem się tej nowej myśli. Nie wiem, czy dobrze tłumaczę, o co mi chodzi… Po prostu, moim zdaniem, zapis nie odzwierciedla w tym wypadku treści;
    ,,Podobnie jak Ernesto, ma tatuaże i po kilka złocistych kółek w każdym z uszu” — przecinek jest zbędny;
    ,,Na samym końcu, Eskimos wyniósł żelazną skrzynkę” — jak wyżej;
    ,,Jechaliśmy wolno, próbując rozgarniać mrok jedynym ocalałym reflektorem. Nie było łatwe, bo bydlak ledwo migotał, jakby miał lada chwila się przepalić” — ,,nie było to łatwe” albo ,,nie było łatwo”;
    ,,Raz widziałem pustynny krajobraz z górami, aż po horyzont” — zbędny przecinek;
    ,,Nie byłem pewny (przecinek) czy śpię” — ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
    ,,Reszta już zastanawiała się (przecinek) jak to obejść” — ,,jak” wprowadza zdanie podrzędne;
    ,,Prawdopodobnie trzeba będzie się dogadywać, ale szanse są spore. Jeśli natomiast czyha tam coś innego. Żywe trupy, wampiry albo upiory, nie chcę mieć obok kaleki” — zapis. Gdyby w zdaniu od ,,jeśli” zamiast kropki był wielokropek, wszystko byłoby w porządku, ale fragment do kropki nie może istnieć sam w sobie jako zdanie, bo jest niepełne. Samo ,,jeśli” intuicyjnie daje znak, że po tym poprzedniku pojawi się następnik, a więc co będzie, jeśli… Gdyby jednak na końcu tego fragmentu był wielokropek, byłoby to niedopowiedzenie, w tym wypadku uzupełnione w ciągu dalszym. To nie jest równoważnik;
    ,,Uśmiechnąłem się mimowolnie, słysząc te: „wampiry albo upiory” niczym pensjonariusz zapewniający swego pacjenta, że mu wierzy” — hm… Na początek przydałby się przecinek przed ,,niczym”, bo jak na razie, to z tego zapisu wynika, że słyszał niczym ten pensjonariusz, a nie uśmiechnął się jak on. A tak w ogóle to coś mi nie gra w tym zdaniu. Pensjonariusz to, jak powiedziałby słownik języka polskiego, mieszkaniec pensjonatu, co jednak nie pasuje do tego pacjenta, albo stały mieszkaniec ośrodka opiekuńczego, a tam właśnie pensjonariusz byłby niejako pacjentem, więc… Poza tym zastanowiło mnie też to ,,mimowolnie”, bo jeśli ktoś chce drugą osobę uspokoić, to uśmiechnie się bardziej lub mniej wymuszenie, ale zakładając cel wywarcia w ten sposób wpływu na kogoś, a coś zamierzonego nie może być mimowolne. No ale to ja tak sobie myślę;
    ,,Zmienia się w miejsce, gdzie na nowo każdy się uczy (przecinek) jak przetrwać” — zdanie złożone;
    ,,Wszystko (przecinek) co było zbyt podłe lub niejadalne (przecinek) znalazło tu swoje miejsce” — zdanie podrzędne wtrącone w nadrzędne;
    ,,Zapytałem w końcu Bernarda (przecinek) czy nie uważa, że powinien uszanować ten dar” — ,,czy” wprowadza zdanie podrzędne;
    ,,Nawet jeżeli będziesz musiała używać tak powalonych słówek, jak wampir, demon czy wilkołak” — powiedziałabym, że przecinek przed ,,jak” jest tutaj zbędny, ale to trochę moje ,,widzimisię”, bo ciągnie mnie raczej w stronę oszczędności interpunkcyjnej, jeśli taka możliwość jest, więc się nie czepiam.
    Zostawiam 5, jak zwykle :)
  • Canulas 18.10.2017
    Dziękuję bardzo, Lucinda. Też mam teraz mniej czasu, więc możliwe, że poprawki dopiero w weekend wprowadzę. Miło żeś wpadła.
    Pozdrawiam.
  • Agnieszka Gu 28.10.2017
    Tak se czytam twoje teksty i se myślę, że nawet jakbyś o złamanej gałęzi pisał to... było by to ciekawe i zabawne ;) A poważnie, zdrowo się uśmiałam w niektórych momentach tego świetnie napisanego horroru :)

    Wszystko to za sprawą tego, że nabyłeś umiejętność opisywania rzeczy prostych w sposób, nazwijmy to: rozrywkowo - wyrywny.
    Przykład "Momentalnie się nadął, rzucając jakieś pierdoły w stylu: „Więc to tak?” i się zamknął."
    albo
    "Jeśli jednak udawał, to miał ode mnie trzy punkty za zaślinienie."

    Wyszczerzyłam zęby i padłam. I tak padam co chwil parę ;)
  • Canulas 28.10.2017
    No tak. Taką jakąś manierę mam. Raz się wstrzelę, raz wychodzi kupa. Bardzo fajny i miły komentarz, siniorito GU.
  • Okropny 27.12.2017
    "Potem Bernard pierdnął i zachrapał równocześnie. Wrażenie zgasło." - tak wygląda mieszkanie z Nazaretem, serio.

    Znowu komentarz diabli wzięli. Jadę dalej. Klimat jsk w Twister',
  • Kim 05.03.2018
    Hej, Can.
    "To samo z kieszeniami bezrękawnika. Żadnej broni palnej. Samiutkie ostrza. Ja sam również pomagam w załadunku" - hmmm samo/samiutkie/sam to jakiś nowy zabieg artystyczny? :P
    "Było tak cicho, że byłem pewny, iż znajdujemy się na totalnym odludziu. Na przykład w lesie. Pomyłka. Byliśmy w jakimś niedużym mieście, (..) " - było/byłem/byliśmy
    Widzę w tej części taki krótki pitstop czy jak to się tam piszę. Przerwa na dwa dechy przez grubą akcją. Spokojny fragment, takie też są potrzebne. Czytało się bardzo git, lepiej niż wcześniejszą. Serio, ten typ na wózku w tamtej części stawał się już fest męczący. Aż radość móc wrócić do Barry'ego.
    Pozdro :)
  • Canulas 06.03.2018
    Z tym był/było to faktycznie kryminał. Dałem dupska - naprawię.
    Widzę, że celne oko, mimo późnej pory.
    Bravo.
    Fakt. Część przerywnikowa.
    Pozdro, Kim
  • Ozar 09.03.2018
    Jest droga i akcja, to mi przypomina moje widzenie fantasy, droga i magia. U ciebie jest droga i makabra, czyli horror. Ten odcinek bardzo miękki jak na twoje teksty i pewnie dlatego mi sie spodobał nawet więcej niż poprzedni. Był taki pragmatyczny bez udziwnień. 5+
  • Canulas 10.03.2018
    Haha. Droga i makabra.
    Makabrą i mieczem. Piknie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania