Rusałki z Uroczyska Głębokie Doły – część III

Dobrosław stał nieruchomo z otwartymi ustami. Był zaskoczony przeobrażeniem i atakiem ze strony przebiegłej i niebezpiecznej leśnej rusałki. Wisiorek od ukochanej Ludmiły uratował mu życie. Młodzieniec stwierdził, że to jest znak od samej Doli.

Dola to w mitologii słowiańskiej personifikacja losu i przeznaczenia, duch opiekuńczy sprawujący pieczę nad domem, dobytkiem i potomstwem, zapewniający szczęście i często powodzenie. Była darem bogów, siłą daną przez nich człowiekowi do pokonywania trudności życiowych.

Łucznik popatrzył na wisiorek Ludmiły. Domyślił się, że ukochana podarowała mu talizman ochronny, by ustrzec przed złem i niebezpieczeństwem.

Postanowił oświadczyć się kobiecie, którą kochał nad życie. Jednak najpierw musiał upolować złowrogiego niedźwiedzia o groźnie brzmiącym imieniu Mścigniew. W nagrodę miał otrzymać pokaźną liczbę monet. Za nie postanowił naprawić i rozbudować chatkę oraz urządzić wielkie wesele.

Dobrosław pamiętał, żeby podarować chochlikowi Gerwazemu serce zabitego drapieżnika, ale nie wiedział jaki jest powód dostania tej formy nagrody. Myśliwy musiał w związku z tym podarować księciu Mieczysławowi łeb niedźwiedzia jako dowód udanego polowania.

Nieustraszony młodzieniec przedzierał się w drodze do legowiska bestii przez leśnie zarośla, krzewy i drzewa – głównie potężne buki (w Głębokich Dołach dominują naturalne lasy liściaste).

Buk to jedno z najpiękniejszych drzew liściastych. Nawet bez liści zachwyca pokrojem korony i gładką korą. Olbrzymie ponad trzydziestometrowe kolumny gładkich, szarych pni, pod nogami uschłych liści przywodzą na myśl ponure zamczysko. Wzrok mimo woli szuka zbrojnych rycerzy i konnych zaprzęgów, które jak się wydaje przemknęły przed chwilą.

Nagle zaczął padać deszcz. Może stworzył go bóg piorunów o imieniu Perun?

Nagły deszcz dotknął i orzeźwił korony pięknych i masywnych buków kroplami wody. Spowodował, że Uroczysko odżyło. Cykl ten trwał od wiosny do jesieni. Zimą las przykryty był dywanem białego puchu. Z gałęzi buczyny sudeckiej zwisały wtedy ostre sople lodu jak nóż myśliwego.

Dobrosław zachwycił się pięknem przyrody i skarbami lasu Puszczy Śląskiej.

Wiosną w Głębokich Dołach pojawiają się jasnofioletowe kwiaty żywca cebulkowego oraz żółte jak złoto innego gatunku żywca o liściach większych, płyciej ząbkowanych – dziewię-ciowego. Żywiec dziewięciolistny jest rośliną charakterystyczną, typową dla zespołu buczyny sudeckiej. Jest to jedyne stanowisko tego zespołu na Wyżynie Śląskiej.

Myśliwy po wielu godzinach marszu dotarł do siedziby niedźwiedzia. Znajdowała się w jaskini kolo rozleglej polany. Polanę porastały rośliny jak np. konwalia majowa, sit ostro kwiatowy, wyżpin jagodowy, tojeść gajowa, kalina koralowa, bluszcz pospolity czy wspomniany żywiec dziewięciolistny.

Na leśnej polanie Dobrosław dostrzegł ludzkie kości i czaszki. Widać na nich ślady po bardzo ostrych zębach.

Niestety na polanie tańczyły i pląsały wredne rusałki. Było to dla myśliwego bardzo poważne utrudnienie. Bohater wiedział, że nie można ich lekceważyć. Pamiętał spotkanie z rusałką leśną.

W tej sytuacji nie mógł zabić z łuku wszystkich rusałek, bo na polanie tańczyło ich aż siedem.

Zdążyłby zabić jedną, najwyżej dwie. Zanim założyłby na łuk kolejną strzałę to rusałki z chęcią rozszarpały, by go na kawałki. Dobrosława nadal bolało ranne prawe ramię choć rana była na szczęście płytka po pazurach leśnej rusałki.

Musiało istnieć inne rozwiązanie problemu. Rusałki tańczyły jak szalone, ale po cichu. Nie chciały obudzić śpiącego Mścigniewa. Myśliwy zastanawiał się nad sposobem przegonienia leśnych i niebezpiecznych stworzeń.

Nagle zobaczył, że na buku rosnącym na skraju polany znajduje się na gałęzi gniazdo szerszeni. Dobrosław postanowił to wykorzystać. Wystrzelił z łuku i trafił grotem strzały prosto w gniazdo niebezpiecznych owadów. Szybko podbiegł do niego i rzucił nim w stronę tańczących rusałek. Te w popłochu uciekły.

Jednak ich wrzask obudził z drzemki złego drapieżnika, który jak zobaczył łucznika to szybko ruszył w jego stronę na swych masywnych łapach uzbrojonych w długie pazury.

Ile cm mają pazury niedźwiedzia? Odciski tylnych łap podobne są do ludzkich stóp – mają 5 palców i wyraźnie odciśniętą piętę. Palce zakończone są jednak długimi na 3–4 cm pazurami. Przednie łapy również są pięciopalczaste, zakończone długimi na 8 cm pazurami.

Mścigniew został trafiony strzałą w lewą przednią łapę. Na nieszczęście Dobrosława było to tylko draśnięcie. Ranny lekko niedźwiedź zaatakował prawą łapą myśliwego, ale go nie uderzył łapą – Dobrosław zrobił unik i drasnął drapieżnika małym nożem myśliwskim w okolice łba tego potwornego zwierzęcia.

Niestety młodzieniec przy uniku upuścił niechcący łuk. Wykorzystał to Mścigniew, który otworzył paszczę pełną ostrych zębów. Już miał ugryźć przeciwnika, gdy Dobrosław wbił niedźwiedziowi strzałę. Wyciągnięta z kołczanu na plecach młodzieńca została wbita w żuchwę Mścigniewa. Ostrze przebiło kości i wyszło na wylot.

Ciężko ranny Mścigniew zaczął machać paszczą jak szalony. Nagle wstał na tylnych łapach i chciał z impetem wbić pazury w drobne ciało przyszłej ofiary – myśliwego.

Tak się jednak nie stało. Wisiorek Ludmiły znowu zaświecił i oślepił złego zwierza. Wykorzystał to Dobrosław, który się podniósł i ugodził z całej siły napastnika w szyję nożem. Cios zadany spowodował silny krwotok – przebił tętnicę. Krew wytrysnęła jak lawa z wulkanu.

Łucznik przeturlał się po ziemi i złapał łuk. Szybko zakotwiczył strzałę na policzku i wykonał strzał komorowy trafiając Mścigniewa w serce. Strzała niczym pocisk wystrzelony z katapulty spowodowała ogromne zniszczenia w ciele bestii – przebiła jej serce i płuca.

Pokonany niedźwiedź padł martwy na ziemię, która zrobiła się czerwona od krwi drapieżnika.

Dobrosław z trudem odciął małym nożem łeb upolowanej zwierzyny. Więcej kłopotu sprawiło mu wycięcie z piersi niedźwiedzia serca. Było ono przestrzelone, ale Gerwazy nie powinien być zawiedziony.

Nagle niebo zrobiło się czarne jak smoła. Podmuch wiatru porwał liście pobliskich drzew, które latały jak szalone tworząc wir w powietrzu. Z wiru wyłoniła się kilkumetrowa oraz tajemnicza postać.

Liście opadły, wiatr przestał dmuchać. Przed Dobrosławem pojawił się mężczyzna wysoki jak drzewa dookoła polany. Miał nienaturalną, białą twarz i złe spojrzenie. Jego ubiór składał się z liści, drzewa, mchu i kamyków. Na głowie miał czaszkę z porożem jelenia.

Co to jest Leszy?

Leszy, borowy, także laskowiec, boruta, borowiec, gajowy - w wierzeniach słowiańskich demon lasu, jego pan i władca zwierząt w nim żyjących. Leszy to potwór, zamieszkujący stare lasy. Żyje samotnie i broni swego terytorium przed intruzami.

Przybyły Leszy powiedział, że Dobrosław zabił leśną rusałkę, inne przegonił niszcząc gniazdo szerszeni oraz zabił w brutalny sposób niedźwiedzia Mścigniewa, którego Leszy kochał.

- Czego chcesz ode mnie demonie? – spytał myśliwy

- Naruszyłeś równowagę w Uroczysku. Musi spotkać cię za to kara. Rzucam na ciebie klątwę. Brzmi następująco :

„To co kochałem zostało mi przez ciebie odebrane.

Teraz to co kochasz też stracisz i niech zło się stanie.”

Po tych słowach Leszy zniknął. Dobrosław udał się zaniepokojony do Ludmiły z trofeami.

Miał przeczucie, że nie zdąży ukochanej uratować na czas. Klątwa została rzucona. Wkrótce się niestety dla Dobrosława spełni.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania