Rusałki z Uroczyska Głębokie Doły – część IV (ostatnia)
Serce Dobrosława biło jak szalone. Umiłowana Ludmiła mogła znajdować się w wielkim niebezpieczeństwie. Według klątwy rzuconej przez Leszego młody myśliwy miał stracić to co kochał. Nie było innej osoby czy rzeczy tak cennej i ukochanej niż piękna Ludmiła.
Nastała mroczna noc. Gwiazdy zniknęły. Zasłoniło je mroczne niebo czarne jak smoła. Dobrosław zgubił się w ciemnościach, pędząc jak szalony do wybranki serca, z którą chciał się ożenić.
Nagle niespodziewanie z nieba otulonego ciemnością spadł piorun, który uderzył w masywny dąb przed młodzieńcem. Dobrosław stwierdził, że jest to znak od boga Peruna.
Perun - Gromowładny, najwyższy z bogów. Był obrońcą ludzkości, walczącym ze złem, którego symbolem był demon Żmij.
Perun to nic innego jak piorun. Jego imię kojarzone było z tym, który uderza, włada piorunami. Był bogiem grzmotów i błyskawic, ale również przedstawiany jako bóg waleczności i męskości. Jako święte drzewo Peruna czczony był dąb.
Dobrosław padł na kolana i wzniósł ręce do nieba. Zaczął modlić się do Gromowładnego o pomoc dla ukochanej i wskazanie drogi do niej.
Nagle na niebie pojawił się mocno świecący punkt. Ognista kula zamieniła się w stwora przypominającego przerośniętego gada o paru głowach. Kometa okazała się Żmijem. Zesłał go Perun, by pomóc w potrzebie Dobrosławowi i wskazać mu drogę do domu.
Podążając za Żmijem młody myśliwy dotarł nad ranem do drewnianej chatki, w której mieszkał w Głębokich Dołach.
Słowianie zamieszkiwali w drewnianych, niedużych, prostokątnych chatach, w których znajdowało się najczęściej jedno pomieszczenie, zwane izbą, rzadziej dwa lub trzy. Pośrodku izby znajdowało się kamienne palenisko, w którym rozpalano ogień, by gotować posiłki, oświetlić dom lub go ogrzać.
Dobrosław szybko przeskoczył przez płot i uzbrojony w łuk skierował się w stronę drewnianych drzwi prowadzących do wnętrza chatki.
Wszędzie były porozrzucane przedmioty. Niektóre z nich były zniszczone. Myśliwy z przerażeniem w oczach zobaczył, obok kamiennego paleniska ciało mężczyzny. Zabity był wysokim na ponad dwa metry osiłkiem z ogoloną głową i długą, rudą brodą. Na rękach i twarzy miał liczne blizny. Między oczami miał wbity długi nóż, którym Ludmiła zawsze kroiła chleb. Wszystko wskazywało, że ukochana została porwana przez bandytów i w obronie zabiła jednego z nich.
Zmęczony Dobrosław musiał na kilka godzin odpocząć, bo ze zmęczenia uginały się pod nim kolana. Po odpoczynku i nabraniu sił postanowił ukryć łeb Mścigniewa pod podłogą w szopie i wyruszyć z sercem po radę do chochlika Gerwazego. Tak też uczynił.
Po trzech godzinach Dobrosław dotarł do siedziby chochlika znajdującej się w dziupli wielkiego buka.
- Witaj Dobrosławie. Widzę, że masz serce niedźwiedzia Mścigniewa. Postarałeś się. Książę Mieczysław uczyni cię bogatym. Jednak widzę, że się nie cieszysz. Jesteś smutny. Dlaczego?
- Moją ukochaną Ludmiłę porwali bandyci. Natomiast za zabicie Mścigniewa i złe potraktowanie rusałek zostałem przeklęty. Boję się, że klątwa się spełnia. Moja ukochana może zginać.
- Nic nie wiem o żadnych bandytach, którzy porwali twoją ukochaną – po tych słowach złośliwy Gerwazy szyderczo się uśmiechnął.
- Szkoda – rzekł Dobrosław.
- Przykro mi, że Leszy rzucił na ciebie klątwę.
- Ale nie powiedziałem ci, ze to Leszy mnie przeklął. Skąd to wiesz chochliku?
- Ja to wiem od …. . Ja usłyszałem to od yyyyyyyyyyy ………….. No dobra. Masz mnie. Serce niedźwiedzia było mi potrzebne, żeby Leszy rzucił na ciebie klątwę. Ten kto wyrwie serce ukochanemu przez Gajowego złego niedźwiedzia będzie przeklęty. Jest takie zaklęcie, które brzmi:
„ Ten kto Mścigniewowi wyrwie z piersi serce
to prze Leszego przeklęty będzie”
- Dlaczego mnie oszukałeś? Co ci zrobiłem podły chochliku?
- Tak dla zabawy – bezczelnie odpowiedział Gerwazy.
- Zabiję cię podły prowokatorze.
Po tych słowach Dobrosław strzelił do złośliwego Gerwazego. Ten jednak śmiejąc się i kpiąc wypowiedział w nieznanym łucznikowi języku krótkie zaklecie i zniknął, rozpływając się w powietrzu.
Dobrosław pomodlił się tym razem do Dziewanny o pomoc gdzie szukać bandytów i porwanej Ludmiły.
Dziewanna - bogini dzikiej przyrody, lasów, księżyca oraz łowów.
Bogini ze współczuciem wysłuchała modlitwy myśliwego i przed Dobrosławem ukazał się nie bojący się go jeleń. Podszedł bez strachu do szokowanego łucznika i pozwolił przejechać się młodzieńcowi na swoim grzbiecie. Pędzili przed siebie, aż dotarli do karczmy, w której przed polowaniem odpoczywał Dobrosław.
Bohater pożegnał się z oswojonym jeleniem i wszedł do karczmy, w której przed polowaniem biesiadował, by poszukać informacji o bandytach.
Od razu zwrócił uwagę na trzech mężczyzn wyglądających jak zabity przez Ludmiłę zbir.
Siedzący w środku przy stole bandyta powiedział:
- Ty jesteś Dobrosław. Gerwazy dobrze cię opisał. Daj nam monety od księcia Mieczysława za zabicie niedźwiedzia albo nigdy nie zobaczysz ukochanej.
- Nie rozumiem czemu mnie znacie. Skąd wiecie o nagrodzie?
- Gerwazy nam to powiedział i jak go znamy zrobił to, bo jest złośliwy i wredny.
Wyjaśniło się, że Gerwazy nasłał zbirów na Ludmiłę. Powiedział im, że mogą otrzymać okup od Dobrosława w postaci pieniędzy za upolowanego niedźwiedzia. Gerwazy zrobił to dla zabawy, podobnie jak z sercem niedźwiedzia i klątwą w Uroczysku.
Dobrosław wpadł w szał i trafił w klatkę piersiową jednego z bandytów z łuku. Następnie szybko jak zając podbiegł do stołu, przy którym siedzieli bandyci. Przewrócił stół z jedzeniem i kuflami piwa. Przewrócony mebel upadając złamał nogę oprychowi. Drugi zamachnął się mieczem na Dobrosława. Ten jednak wykonał unik i wbił nóż myśliwski w oko napastnika.
Bandyta ze złamaną kończyną czołgając się po podłodze karczmy chciał podnieść miecz zabitego, ale powstrzymał go Dobrosław, zadając potworny nożem cios, którym odciął rękę oprycha.
- Gadaj gdzie jest Ludmiła. Jak mi nie powiesz stracisz drugą rękę. Potem złamię ci drugą nogę i nie będziesz mógł chodzić do końca swego marnego życia.
Oprych powiedział, że Ludmiła leży związana i zakneblowana w piwnicy karczmy. Jest cała i zdrowa. Dobrosław darował życie bandycie, ale ostrzegł go, że jak zobaczy jeszcze raz w Uroczysku to bez wahania w okrutny sposób pozbawi życia.
Młodzieniec szybko wszedł do piwnicy, gdzie była przetrzymywana Ludmiła i uwolnił ukochaną z więzów. Młodzi pocałowali się i przyrzekli miłość do końca życia.
Minął tydzień.
Książę Mieczysław otrzymał łeb Mścigniewa i podarował Dobrosławowi dużo złotych monet za zabicie niedźwiedzia.
Młody myśliwy kupił za nie piękny dom z ogrodem, wydał wielkie wesele, a resztę rozdał przyjaciołom i potrzebującym. Żył z Ludmiłą długo i szczęśliwie.
- To już koniec tej bajki Pawełku. Idź już spać.
- A jaki jest morał z tej bajki tato i co się stało z chochlikiem Gerwazym?
Dobrosław nie stracił Ludmiły. Klątwa przestała działać, bo zamiast zła wygrało dobro. Miłość jest silniejsza od zła. I to sobie dobrze zapamiętaj!
A jak chodzi o złośliwego chochlika Gerwazego to opowiem ci synu o nim w następnej bajce.
KONIEC
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania