Sam
Cisza mieszka w fałdach skóry,
rozsypuje się jak proszek światła na pustym stole.
Samotność nie ma twarzy,
jest cieniem za plecami, który czasem się obraca,
zaskakuje chłodem wbitym w kości.
Ból jest wyłomem w krajobrazie myśli.
nieszczelnością w czasie,
dźwiękiem, który nie powinien istnieć,
a jednak trwa, rozdrapując ranę dni.
W ciemni źrenic odbija się bezkres,
niebo pozbawione gwiazd, zapomniane słowa,
i ten niepokój, co przypomina oddech,
zbyt ciężki, by go unieść, zbyt cichy, by go słyszeć.
Ale jest coś, co nie umiera,
co rośnie w rozdarciu,
jak korzeń w betonie,
jak śpiew, któremu odbiera się przestrzeń.
To samotność jest rymem bez rytmu,
niepojętym językiem serca, pulsującym głębiej
niż cisza,
niechciana, a jednak najprawdziwsza z prawd.
Komentarze (2)
cul8r
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania