Sam

Cisza mieszka w fałdach skóry,

rozsypuje się jak proszek światła na pustym stole.

Samotność nie ma twarzy,

jest cieniem za plecami, który czasem się obraca,

zaskakuje chłodem wbitym w kości.

 

Ból jest wyłomem w krajobrazie myśli.

nieszczelnością w czasie,

dźwiękiem, który nie powinien istnieć,

a jednak trwa, rozdrapując ranę dni.

 

W ciemni źrenic odbija się bezkres,

niebo pozbawione gwiazd, zapomniane słowa,

i ten niepokój, co przypomina oddech,

zbyt ciężki, by go unieść, zbyt cichy, by go słyszeć.

 

Ale jest coś, co nie umiera,

co rośnie w rozdarciu,

jak korzeń w betonie,

jak śpiew, któremu odbiera się przestrzeń.

 

To samotność jest rymem bez rytmu,

niepojętym językiem serca, pulsującym głębiej

niż cisza,

niechciana, a jednak najprawdziwsza z prawd.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Roma 4 miesiące temu
    Trafia we mnie. Pięknie.
  • il cuore 4 miesiące temu
    Chyba czytałem jakąś prozaikę w twoim wyczynie i zawsze pojawia się wątpliwość...
    cul8r

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania