Sarenka
Wiersz inspirowany twórczością Charlesa Baudelaire'a.
Miłej lektury!
Szare niebo bywa czasem,
Szumią drzewa ponad lasem.
Strumień płynie wciąż leniwie,
Patrzę na naturę chciwie.
Sarna cicho się już skrada,
Dzień na spacer się ten nada.
Wącha delikatnie kwiaty,
Nie spisuje się na straty.
Nie dostrzega wroga obok,
Lecz zajmuje się dziś sobą.
To jest błąd też kardynalny,
Los jej będzie zaraz marny.
Szare niebo bywa czasem,
Szumią drzewa ponad lasem.
Strumień płynie wciąż leniwie,
Żadnych uczuć ja nie żywię.
Już zapachy mnie dochodzą,
Po trupie robaki chodzą.
Leży sarna rozłożona,
Już przez larwy jest toczona.
Białka oczów zanikają,
One o nic nie pytają,
Mięśnie, ścięgna - wszystko znika,
Biologiczny zegar tyka!
Szare niebo bywa czasem,
Szumią drzewa ponad lasem.
Strumień płynie wciąż leniwie,
Oczy moje karmię tkliwie.
Leży szkielet biały, marny,
Przebiegł przezeń szczur, ten czarny.
Czaszka zęby już straciła,
Glebie stała się przemiła.
Już kolejna sarna mała,
Która pośród kwiatów stała,
Nie spodziewa się ataku,
Bo nie widzi mamy wraku.
Komentarze (20)
Mąż mówi do żony "kochanie ale ty masz nogi''
Żona "takie zgrabne?''
Mąż ''nie takie owłosione" :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania