Ścieżki przeciwnych światów - rozdział 1

Czasami oceniamy po okładce. A czasami sami chcemy by tak nas oceniano.

Ludzie zakładają bardzo wiele "masek". Robią to z przeróżnych powodów. Chcą być akceptowani, próbują udawać miłych, wzbudzić u innych podziw, ukryć swoje problemy i zmartwienia.

Ale gdy w końcu zdejmiemy te maskę...

Kogo znajdziemy pod nią?

--- --- ---

"Niech to!"

Chłopak przychylił się i wyciągnął rękę. Kilka chwil temu skończyły się lekcje w Tardiro. Przyszedł wziąć z szafki bluzę i zmienić buty ale znając jego szczęście... Chłopak szukał kluczyka w szparze pod szafkami. W końcu go znalazł.

Tym razem mocno trzymał klucz i ostrożnie otworzył szafkę. Nie chciał znowu go opuścić.

"Jakby uczepiły się mnie wszystkie możliwe nieszczęścia." Szepnął cicho.

"E tam, przesadzasz!"

Koło niego pojawił się nagle Artur. Miał szafkę obok.

"Upuszczenie kluczyka to nie jest znowu tak strasznie nieszczęście."

Chłopak bez wzruszenia wyciągnął bluzę z szafki. Gdy ją zakładał z kieszeni wysunęły się perfumy. Upadły na ziemię z głośnym trzaskiem. Wylały się. Oczywiście.

Dziś rano mama prosiła go, by odebrał perfumy, które zamówiła. A więc z prośby nici.

Chłopak zmarszczył brwi.

"Zwracam honor!" Artur zaśmiał się. "Faktycznie. Masz pecha!"

Z pomocą Artura sprzątanie zajęło dużo mniej czasu niż myślał. Gdy skończyli, nareszcie mógł wyjść ze szkoły. Jego dom był blisko, więc zazwyczaj chodził pieszo.

Chłopak szedł chodnikiem.

"Patrzcie, Roun Inamura idzie!" Słychać było gdzieś z tyłu.

Ludzie z okolicy często o nim rozmawiali. Często źle.

"Kojarzysz go, nie? Roun, ten z cukierni." "Z cukierni? Tak kojarzę. Mieszka niedaleko mnie." Ciekawe czy Inamura będzie w niej kiedyś pracował" Dwaj panowie siedzieli pod parasolem przed kawiarnią. "Wyobrażasz sobie tak przerażającego człowieka w cukierni?" "Jego rodzice nie mają wyjścia. Podobno starszy syn uparł się, że zostanie fryzjerem." "Nawet jeśli Inamura zostałby cukiernikiem, nigdy nie poszedł bym do jego cukierni!"

Roun stanął tuż na przeciwko rozmawiających. Panowie wystraszyli się widząc go przed sobą. Spoglądali na siebie zawstydzeni.

Chłopak zmarszczył brwi.

"Pewien niefrasobliwy człowiek z telewizji powiedział kiedyś coś w stylu: Nie ważne co. Ważne, że o mnie mówią." Pomyślał. "Z naszym poziomem ironii może nawet moglibyśmy się dogadać. Jeszcze bym trafił do telewizji!" Chłopak uśmiechnął się lekko i wzruszył ramionami. "Kto wie?"

--- --- ---

"Już jestem!" Roun wszedł do środka.

"Świetnie." Odpowiedziała Klaudia. "Właśnie miałam wychodzić."

Dom Rouna był w połowie cukiernią. Znajdowała się ona na parterze. Po prawej stronie od lady były drzwi, a tuż za nimi schody. Na górze mieściła się część mieszkalna.

"Niedługo możesz zamykać." Klaudia stała przy drzwiach i zakładała kurtkę. "Jeśli ktoś chciałby na wynos, opakowania są po ladą. A i jeszcze jedno. W cukierni jest klientka. Uprzedzam, żebyś się nie pośpieszył z zamykaniem. Mówiłam jej, że wychodzę. Nie chciałabym żeby się wystraszyła."

"Nie chciałabyś żeby się wystraszyła?" Powtórzył zdziwiony chłopak. "Kim jest ta klientka?"

"To nic niezwykłego! Potem Ci opowiem. Muszę już wychodzić, zaraz zamykają sklepy."

Klaudia wyszła. Chłopak został sam. Wyjrzał przez okno. Powoli robiło się ciemno. Roun wziął głęboki wdech.

"I znowu muszę zostać w cukierni" Pomyślał.

Inamura stanął za ladą, oparł głowę o rękę i pogrążył się w zamyśleniu.

To nie tak, że nienawidził być cukiernikiem. Po części to opinia innych sprawiła, że tak na to reagował. Mimo swojego początkowego zniechęcenia zawsze pomagał rodzicom. Wiedział jak ważna jest dla nich cukiernia i ile pracy wkładają w to co robią.

Chłopak spojrzał na drzwi. Ujrzał wiszący obok nich parasol. Nie widział go wcześniej.

Rzecz wydała się interesująca.

Królewski, czerwony kolor, wiele szczegółów i pięknych ozdób w złotym kolorze.

"Czerwony i złoty." Te dwa kolory coś mu przypominały. "Kiroko." Rzekł cicho.

Liceum Kiroko. Szkoła będąca na tej samej ulicy co Tardiro. Dokładniej, szkoła będąca tuż na przeciwko.

Te dwa kolory towarzyszyły Kiroko praktycznie wszędzie. Były w mundurkach uczniów, w herbie, nawet w ich sztandarze. Ale co takiego parasolka jakiegoś ucznia Kiroko mogłaby robić w jego cukierni?

"No tak. Mama mówiła, że w cukierni jeszcze ktoś jest."

Chłopak podszedł do krańca lady. Wychylił się i rozejrzał dookoła.

"Faktycznie jest." Pomyślał widząc siedzącą przy jednym ze stolików dziewczynę.

Wyglądała ona jak małe, urocze dziecko, któremu jedzenie ciast sprawia nieopisywalną radość.

Roun spoglądał na nią dłuższą chwilę. W końcu zdał sobie sprawę, że może wystraszyć siedzącą tam dziewczynę, więc szybko odwrócił wzrok w inną stronę.

Nie ma potrzeby straszyć ludzi w cukierni!" Pomyślał. "Ale... dlaczego ta klientka jest tak późno w cukierni? Nie powinna już wracać do domu? Wracanie nocą nie jest zbyt bezpieczne. Nie dziwie się, że mama nie chciała jej wystraszyć. To przecież jeszcze dziecko."

Chłopak ponownie spojrzał na parasolkę.

"Wygląda na to, że jest jej. A więc się pomyliłem. To niemożliwe, żeby ta dziewczyna chodziła do Kiroko. A może znowu się mylę?"

Roun ponownie odwrócił wzrok w jej stronę. Tym jednak razem skupił swoją uwagę na tym co zajmowało stolik. Wypełniony był aż po brzegi ciastami! Większe, mniejsze, z nadzieniem, z lukrem...

"Jak można zjeść tyle na raz?!"

Klientka bez chwili zawahania zjadała je wszystkie po kolei. Inamura zauważył nawet, że im mniej ciast było na stoliku tym bardziej ponura się stawała.

"Naprawdę ma zamiar zjeść aż tyle? Nie wygląda na... grubą..."

Chłopak natychmiast odwrócił wzrok.

"To przecież i tak nie moja sprawa!"

Roun usilnie starał wpatrywać się w ladę.

"Nawet się nie waż!" Myślał. "Nie waż się odwracać. Nie odwracaj się!"

Mimo wszelkich starań odwrócił się i ponownie spojrzał na dziewczynę. Zdał sobie wtedy sprawę z tego, że ona również na niego patrzy.

Nagle twarz dziewczyny zrobiła się czerwona. Upuściła trzymający w ręku widelec i wyglądała jakby zaksztuciła się ciastem.

"Wszystko w porządku?!" Roun wybiegł szybko zza lady.

Dziewczyna złapała się za szyję po czym w końcu zdołała przełknąć kęs. Wzięła głęboki oddech i nerwowo położyła rękę na blacie. Nie zauważyła jednak leżącego tam widelca...

To przecież... tylko przypadek. Położyła rękę, a tam był widelec, a widelec był tak blisko ciasta...

Zanim spostrzegła kawałek jej ulubionej przekąski poszybował w górę i zatrzymał się dopiero na twarzy Rouna. Ciasto zsunęło się z twarzy chłopaka i upadło na ziemie.

Roun czuł się bardzo głupio stojąc tak przed klientką z brudną od ciasta twarzą. To był jednak najmniejszy z jego problemów.

Inamura nie wiedział co powiedzieć. W zasadzie nie wiedział nawet co robić. Klientce najwyraźniej także towarzyszyły podobne zmartwienia.

W cukierni rozległa się cisza.

"To może ja... ja przyniosę wodę!" Rzekł wreszcie Roun.

Zanim jednak się zdążył się odwrócić i zrobić kilka kroków dziewczyna wstała.

"P...przepraszam! Dziękuje za ciasto... było naprawdę dobre!

Klientka wzięła głęboki wdech po czym szybko odeszła od stolika. Wzięła swój czerwony parasol i wybiegła z cukierni nim Roun zdążył zawołać: "Zapraszamy ponownie!"

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • JagVetInte 2 godz. temu

    Weź tu zrób porządek z dialogami

  • Aleks99 2 godz. temu

    trochę takie w stylu angielskim, pachnie zagramanicą, czyli musi być dobre

  • JagVetInte 2 godz. temu

    Aleks99 ziemia dla ziemniaków

  • Aleks99 2 godz. temu

    JagVetInte bo z kraju mataczy

  • JagVetInte 2 godz. temu

    Aleks99 lepsze polskie w polu

  • Aleks99 2 godz. temu

    JagVetInte stań z boku, nie prowokuj

  • JagVetInte 2 godz. temu

    Aleks99 ruszyła maszyna

  • Aleks99 2 godz. temu

    JagVetInte fanatyzm niszczy

  • JagVetInte 2 godz. temu

    Aleks99 za wolność za kraj sie...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania