#

Nasze życie wyglądało całkiem inaczej. Kiedy byłem jeszcze małym chłopcem, tata zawsze opowiadał mi o pirackich przygodach. Słuchałem je z wielką ciekawością. Cały czas zadawałem pytania i ciągle nie mogłem się temu nadziwić. Raz nawet zwierzyłem mu się, jak bardzo zazdrościłem piratom.

– Są wolni, prawda? – Nie czekając na odpowiedź, z podekscytowaniem podskoczyłem. – Tato, tam. – Wskazałem palcem na latające nad naszymi głowami mewy. I dodałem. – Czy to nie jest wspaniałe? Chcę latać. Mieć dla siebie cały świat.

– Też taki możesz się stać. Być kimś, bez żandych ograniczeń.

– Bez nich? – szepnąłem.

– Wystarczy tylko uwierzyć w siebie – zapewnił. – Jestem pewny, że osiągniesz wiele. – Uśmiechnął się i niespodziewanie podniósł mnie do góry.

– Tato, ja latam. Uuu... – krzyczałem z radości. Uniosłem ręce, a myślami przeniosłem się do innej krainy, w której szybowałem, wprawdzie nie za długo, bo tacie zakręciło się w głowie i musieliśmy przestać zabawę, ale i tak bardzo mi się podobało.

Kiedy miałem piętnaście lat, a w moje ręce wpadła książka mamy, to przyrównywałem piratów na równo z Poszukiwaczami. Oba te światy zawsze łączył jeden cel. Wolność w kierunku przygód. Swoje analizy zatrzymywałem dla siebie. Z tą tajemnicą się nie dzieliłem. A mama, no właśnie, co na to wszystko mówiła? Nic. Tylko patrzyła, to na ojca, to na mnie z tym rozbawionym wzrokiem. Wiedziała, że obaj mieliśmy na tym punkcie wielkiego bzika.

Będę wielokrotnie podkreślał, że to dzięki tacie odkryłem inne perspektywy, które obfitowały wspaniałymi wspomnieniami oraz czarodziejskimi chwilami. Pamiętałem tamte czasy doskonale i stąd też się wzięło moje zamiłowanie do morza. Tak to wyglądało. Jak tylko lekcje się kończyły, biegłem jak opętany do stoczni, gdzie pracował ojciec.

– Wynocha dzieciaku – krzyknął mężczyzna mający przepaskę zieloną na ramieniu. Prawie wpadłem na tego pracownika, ale w ostatniej sekundzie zrobiłem zgrabny piruet i odskoczyłem na bok, ale nie zwalniając tempa. Pokazałem mu tylko język i już mnie nie było. – Pilnuj swojego dzieciaka, John! – zawołał w stronę kolegi.

– Tak, tak. – W odpowiedzi pomachał mu mój tata, przy którym już stałem i szczerzyłem szeroko pulchną buzię.

Chciałem nauczyć się jak najwięcej, by także móc w przyszłości stworzyć własny projekt statku, a następnie go zbudować. Tak więc podpatrywałem to tu, to tam. Ojciec z fascynacją przyglądał się moim poczynaniom. Pewnego dnia nawet powiedział:

– Zbudujesz dla mnie najszybszy i największy statek na świecie, co? - Te słowa dodały mi drobinkę otuchy oraz motywację do dalszego działania. Tak więc ciężko pracując, czekałem aż ojciec przyjmie mnie osobiście do swego grona.

Często wyobrażałem sobie tatę nawet jako kapitana statku. Wprawdzie ja także chciałem odgrywać taką rolę, ale dziecięce marzenia już takie były. Byliśmy kochającą się rodziną, do czasu. Ostatecznie nasz niespodziewany wyjazd wszystko zmienił.

Teraz pozostało uczucie zdrady. Obwiniałem nie tylko rodziców, ale także siebie. Bo nie umiałem się im postawić. Zawsze na ślepo wierzyłem, że wybory jakie dokonywali, były słuszne. Stąd z zamkniętymi oczami szedłem w ich ślady. I gdzie mnie to doprowadziło?

Skończyły się historie na dobranoc, coraz rzadziej się śmialiśmy... Czym byłem starszy, każdy z nas miewał poczucie winy, że coś poszło nie tak i zdawaliśmy sobie z tego sprawę, ale nikt nic nie robił, aby to zmienić. Niestety, w tym moje marzenia musiałem pozamykać szczelnie w swoim sercu. Szkice statków leżały w pokoju otoczone kurzem. A nasze rodzinne uczucia zaliczałem wyłącznie do gry. W tym nie powiem, byłem coraz lepszy.

Na samą myśl, ściskało mnie w sercu. Nic już nie pozostało tak, jak kiedyś. Mamie przybyły zmarszczki, skóra pobladła bardziej, włosy straciły naturalny, lśniący kolor. Dziwne, że jeszcze wytrzymywała ten chaos domowy. Jednak nie byłem taki silny psychicznie jak ona. Bardziej z charakteru przypominałem ojca.

– Przestań. Błagam cię! – wołała mama w stronę ojca. Stałem wtedy pod drzwiami i nasłuchiwałem kolejną awanturę.

– O co mnie błagasz? To dla ciebie poświęciłem wszystko, rozumiesz? – jąkał się. Słabo rozumiałem, co odpowiedział.

– Już dłużej tego nie wytrzymam. Co ja w tobie... – Szybko się ulotniłem do swojego pokoju. Mama trzasnęła głównymi drzwiami i już jej nie było. Próbowała nastraszyć ojca, ale wiedziałem, że jutro już będzie po staremu, zwyczajnie, normalnie? Co ja mówiłem. Gówno prawda. Nic już nie będzie w porządku.

Wolałem uciec od problemów, które nie były mi na rękę. Nie próbowałem nawet zmierzyć się z nimi. Tak po prostu wybrałem łatwiejszą dla siebie drogę. W przypadku ojca był to alkohol, a mój już znaliście.

Pora w końcu, abym także się przedstawił. Tomasz Tykalski. Miło mi. Możecie mówić do mnie w skrócie Tyki. Aktualnie miałem szesnaście lat. W tym roku miałem rozpocząć naukę w liceum, ale że właśnie uciekłem, to pa licho ją teraz wzięło.

A wracając do mojej podróży, przystanąłem na chwilkę, by uspokoić oddech. Już przecież kawał drogi przeszedłem. Ile to już? Spojrzałem na zegarek wiszący na mojej szyi. Minęły kolejne dwie godziny. – Ech... – Dobrze jednak, że uciekłem w nocy. Mama spała, więc nie było żadnych trudności z opuszczeniem domu. Ciekawe, co by było gdyby się wydało to, co planowałem. Wolę nawet o tym nie myśleć. A tata wiadomo, gdzie przesiadywał. Lepiej dla niego, przynajmniej szybciej zgnije tam.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (20)

  • MinYoongi 01.05.2017
    Świetne, 5 :)
  • Tanaris 01.05.2017
    Dzięki śliczne <3
  • pasja 01.05.2017
    No i definitywnie postanowił uciec od przeszłości. Jakie dziwne losy rodziny. Najpierw kochająca się, a potem obrót O sto osiemdziesiąt stopni. Szesnaście lat i już podążył swoją drogą pod osłoną nocy. Pozdrawiam 5
  • Tanaris 01.05.2017
    Decyzja jego nie była łatwa, także no, ale może poradzi sobie jakoś xD
  • Paradise 01.05.2017
    No proszę, miłe zaskoczenie :D coś z dzieciństwa :) jestem ciekawa co dalej, na pewno czekają na niego super przygody :D zostawiam 5 oczywiście i zapraszam do mnie, bo nie wiem czy widziałaś już nowy rozdział :)
  • Tanaris 01.05.2017
    Oczywiście, że widziałam, ale na taki dłuższy rozdział potrzebuję spokoju, a ostatnio i to jeszcze przez weekend dość zresztą pełnych przygód, nie było kiedy. Ale przeczytam, na pewno. <3
  • Tina12 01.05.2017
    Ciekawe co przyniesie bohaterowi ta ucieczka od problemów. Cieszcze sie że pojawił się nowy rozdział. A w wolnej chwili zapraszam na swoje opowiadanie.
    5 :)
  • Tanaris 01.05.2017
    Jaki tytuł? :)
  • Tina12 01.05.2017
    Tanaris
    Piętno minionych dni
  • Tina12 01.05.2017
    Tanaris
    Lub nie dokończony statoć Wybacz mi.
  • katharina182 02.05.2017
    Fajny rozdział. Nie jest nudno;) ciekawa jestem jak poradzi sobie masz bohater dalej. Oczywiście 5
  • Tanaris 02.05.2017
    Dziękuję ślicznie.
  • Szymon Skolarus 03.05.2017
    Smutne gdy rodzinna sielanka brutalnie się kończy
  • Tanaris 13.05.2017
    Tak, tak nigdzie nie powinno być!
  • Ritha 10.05.2017
    Powiało "Wrócić na stare śmieci", podobny klimat, lekko melancholijnie, dużo przemyśleń, marzenia, wspomnienia. Lecę dalej, bom ciekawa dalszych przygód. :)
  • Tanaris 13.05.2017
    Hah nawet nie wiedziałam, ale cóż... ta sama osoba to pisze, więc kto wie :P
  • Marzycielka29 20.07.2017
    Za ten i poprzednie części 5. Fajnie to wszystko się rozwija. Nie jest za szybko albo za wolno. Co do przemyśleń i wspomnień, to są potrzebne. Pozwala to czytelnikowi poznać bohatera. Potraktować jak przyjaciela.
  • Tanaris 20.07.2017
    Dziękuję. Tak, takie wspomnienia z pewnością zbliżają. :)
  • Desideria 28.07.2017
    John pokochał Annę i postanowił spędzić z nią resztę życia, a teraz co? Trudności go przerosły to i miłość zniknęła. Mam nadzieję, że Tyki będzie, jednak bardziej podobny do matki, bo z niej silna babka i to już od małego. Zostawiam 5 tradycyjnie :)
  • Tanaris 28.07.2017
    Dziękuję i zobaczymy, jak to będzie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania