Skomlidusza
Kiedy nie mam ochoty
na bagienne rozmyślania
zabieram się za nie właśnie
Wtedy wychodzą mi najlepiej
wtedy moje rzewne wspomnienia
są jak najbardziej wyraziste
wtedy otwieram okno z chłodną ciemnością
i wyobraźnię na półpełny max
rozsiadam się do strojenia głębinowych min
I tak przechodzi do historii kolejny dzień
Dzień wolny
pochmurny
gradowy
gdy z oddali dociera do mnie
że wyłączono mi prąd
odcięto gaz
telefon przestał istnieć
w przedpokoju
przeniósł się na kanapę
do sublokatora
zastrajkował
oświadczył
że do chwili uregulowania rachunku
nie będzie mu się chciało dzwonić
że bezwarunkowo musi sobie odpocząć
poukładać w membranie
kim jest dla mnie
i jaka jest
psia jego mać
rola u niemowy
Och
jaki ze mnie biedaczłowiek
telefon nie działa
wyjść nie mam dokąd
bo noc
a na ziewanie zabrakło mi pary
Komentarze (7)
Tutaj ironia... pięknie operujesz poezją, to sztuka.
pierwszy raz u ciebie i jaki cios otrzymałam, nie jestem znawczynią i małymi kroczkami idę ale tutaj zatrzymało mnie na chwilę... niemową zostałam i może zaskomlę z wrażenia xd
FG no nie mów?! ;)
Oceny tutaj to naprawdę dramat # niezrozumienie # wojenek jakieś.
Dla mnie baja, choć nie top-topów.
Gra w słowie - wyborna
Całkiem rytmiczne, tematyka tez fajna, życiowa. Zamiast patosu i dramatyzmu - ironia. Kupuję.
Najlepszy tytuł. Reszta w paragonowym zapisie bardzo no... banalna. Dobrze, że bez błędów.
3-
tylko tytuł- jak dla mnie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania