Skradziony liryk

Ktoś mój świat podwędził i podrzucił wrogi -

taki obcy i zimny. Nie da się przytulić.

Próbuję go odnaleźć w labiryntach ulic,

w kafejkach pełnych ludzi, na poboczach drogi,

 

w wyżłobieniach kolein. Ciemno - reflektory

pędzących samochodów nie wiadomo dokąd,

oślepiają. Przecieram, chyba tylko po to,

by łzawiły i piekły. Do nich mówię: - Sorry

 

za tę miękkość pod mostkiem. Może tam wciąż żyje

bicie fal o filary - twoje, moje, niczyje...

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Sucre pół roku temu
    Przepiękne.
  • TseCylia pół roku temu
    Bardzo dziękuję :)
    Pozdro
  • piliery pół roku temu
    Ty to masz lekkość wpisaną w klawiaturę. :) Brawo!
  • TseCylia pół roku temu
    A żebyś wiedział, że w klawiaturę. By coś napisać muszę mieć otwartą edycję. Gdy biorę kartkę i długopis, nic się nie klei. :)
    Dzięki :)
  • Grafomanka pół roku temu
    Muszę i ja przypomnieć sobie zabawę z rymem... dawno tego nie robiłam. Nastroiłaś mnie... lirycznie.
    Super wiersz 6
  • TseCylia pół roku temu
    Chętnie poczytam Twoje nowe w rymowanej lirycznej odsłonie.
    I dzięki za dobre słowo :)
  • Grafomanka pół roku temu
    TseCylia, ale to potrwa... kiedy to ja ostatni raz? Nie pamiętam nawet... xD
  • TseCylia pół roku temu
    Grafomanka, szybko odświeżysz :)
    Do poczytania więc :)
  • Roma pół roku temu
    Bardzo ładnie i płynnie. Ostatnia strofa - cudo :)
  • TseCylia pół roku temu
    Dzięki bardzo:))

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania