Skrytobójca cz. 2
Zauważyłem nieopodal sporą kałużę krwi. To był chyba jeden z nielicznych momentów, gdzie poczułem strach. Podniosłem głowę. Ku mojemu zdziwieniu, smok obficie krwawił, miał kilka głębokich ran na ciele. Nie rozumiałem tego, przecież nawet go nie drasnąłem. Odleciał, ku mojej uldze. Od razu spojrzałem w miejsce, gdzie leżała dziewczyna. Ledwo stała, w ręku trzymała dziwny, płaski, owalny przedmiot o ostrych, postrzępionych krawędziach. Wyglądała na wycieńczoną. Od razu podszedłem i ją chwyciłem, aby nie upadła. Postanowiłem się nią zaopiekować. Schowałem sztylet do pochwy, po czym delikatnie podniosłem Nimfę i poszedłem w stronę domu.
Komentarze (3)
Ok. Jest treść, ale... No za krótko, panocko. Zaaa krótko. Nikt nie lubi czytać paragonów. Złoty środek, to ok trzech stron. Rozbuduj, bo być może rokuje.
Adios - Pozdro.
Przy następnym rozdziale wezmę to pod uwagę (ograniczenia przy pisaniu prac na polski robią swoje :') ), dzięki za opinie :) Typowo, następny rozdział za tydzień. Wiem, miał być w poprzednim tygodniu, ale musiałam zająć się szkoła xP
Pierwszy rozdział był ok, ale co tu się stało, dlaczego tak mało? Tym razem bez oceny : /
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania