Sky Tower i prawdziwki z Placu Hirszfelda
to był szpitalny sekwens
dziesięciu kart w nogach
u Pana Boga i do gry
w durnia który umiera dłużej
pomagała mi wolontariuszka
kupując zakazane papierosy
a potem na rozścielonym śniegu
puszczaliśmy w obieg chmury
mąż ją wychodził po trzech pielgrzymkach
jeszcze była z tamtego deszczu w drzwiach
kochała za zasłoną swoich kółek
moje były krzyżyki aż po rojenia w palcach
Komentarze (4)
To jest ciekawy wiersz chociaż mroku jest tyle, że aż boli.
Nie wiem czy nie byłoby dobrym pomysłem zainwestować nieco czasu, aby trochę rozwinąć ten utwór?
Ogólnie całkiem spoko.
Dziękuję. To się już tyle pisze i tyle maiło wersji, że aż wstyd. Ta jest ostatnia, sprzed chwili
Grain myślę, że jest lepiej, bardziej przejrzyście, aczkolwiek w poprzedniej wersji na zakończenie miałeś „ja grałem krzyżami”, to było bardzo mocne i wieloznaczne i moim zdaniem bardzo wzmacniało ten wiersz.
Ale czy teraz zmieniać? Sam może jeszcze raz pomyśl na spokojnie.
Maurycy Lesniewski myślę, że te krzyżyki zostały zachowane, lepiej nie przeginać. Dziękuję serdecznie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania