Słysząc to, zemdlała
Słuchając głośnej muzyki, Karina postanowiła, że pójdzie do swojej przyjaciółki. Właśnie ich ulubiony zespół wystawił nową piosenkę, a dziewczyny stęskniły się za sobą po parodniowej rozłące. Najpierw jednak chciała zadzwonić i upewnić się, czy koleżanka jest w domu.
Łucja nie odebrała telefonu. Karina za dziesięć minut spróbowała jeszcze raz.
To samo. Dziewczyna zaczynała się martwić. Dzwoniła jeszcze kilka razy, ale nic z tego. Wreszcie postanowiła do niej pójść. "Może to przez to, że wyjechałam na pare dni i nie miałyśmy ze sobą kontaktu?" - myślała.
Idąc ulicą Karina snuła najgorsze scenariusze. Widziała już dom swojej przyjaciółki. Na działce Łucji było dużo aut. Może jakaś impreza? Dziewczyna zadzwoniła dzwonkiem do drzwi, otworzyła jej zapłakana, ubrana na czarno matka koleżanki:
- Karina? Co Ty tu robisz? - zapytała zdziwiona kobieta.
- Dzień dobry, przyszłam po Łucję - odparła zaskoczona - coś się stało?
Wtedy matka zaczęła wyć i przyklękła na ziemi. Podszedł do niej jej mąż, pomógł jej wstać i odesłał do pokoju.
- Posłuchaj Karina, Łucja nie żyje. Idź już - i zamknął przed nią drzwi, nim zdążyła coś powiedzieć. Po chwilowym szoku, zemdlała.
Komentarze (12)
Dziwne opowiadanie. 2.
Dziękuję za rozśmieszenie mnie XD
Mi się podobało 5 :)
Dzięki :3
5 więcej nie napiszę, bo po co.
okej
2.Nie rozumiem. Zemdlała i co dalej? Co miało wnieść to opowiadanie.
Twoją wyobraźnię, której widocznie nie masz, a szkoda.
Bio, troszkę kultury. Czuję się urażona, ponieważ uważam, że moja wyobraźnia jest bardzo bogata. Twój kryminał też łatwo mi sobie wyobrazić. Brakuje mi tu tylko emocji. Tekst, który ma potencjał, został moim zdaniem skrócony do minimum, bohaterom odebrałaś indywidualność, są tacy sami. Karina dowiaduje się, że Łucja nie żyje i mdleje. No i to właściwie jest przesłaniem tekstu? A może to, że powinniśmy martwić się od razu, gdy ktoś już za pierwszym razem nie odbierze telefonu, bo bo to w dzisiejszych czasach niemożliwe?
Gdybyś napisała, co dokładnie się stało albo dodała trochę więcej emocji, gdybyś "pokolorowała" swoich bohaterów - w porządku. Nie rusza mnie coś takiego, co napisałaś, bo to już było. Brak emocji i same suche opisy sprawiają, że ja też staję się obojętna. Tylko niepokój jest, choć moim zdaniem jego akurat być nie powinno, bo co w tym dziwnego, że koleżanka nie odebrała telefonu?
Ja nie wiem co odpowiedzieć. Czytam dużo takich tekstów i jakoś są one dla mnie pełne natchnienia i kolorów. Jakoś tak po prostu wczuwam wam się w historię i dużo rzeczy dodaje sama. Po to jest wyobraźnia. :)
Błędy:
1. Właśnie ich ulubiony zespół wystawił nową piosenkę - szyk; powinno być "Ich ulubiony zespół wystawił właśnie nową piosenkę".
2. Karina za dziesięć minut spróbowała jeszcze raz - powinno być "Karina po dziesięciu minutach spróbowała jeszcze raz", bo 'za dziesięć minut' to dopiero może się coś wydarzyć, odnosi się do przyszłości.
3. Może to przez to, że wyjechałam na pare dni - błąd ortograficzny "parę dni".
4. Idąc ulicą (przecinek) Karina snuła najgorsze scenariusze.
5. Dziewczyna zadzwoniła dzwonkiem do drzwi - pleonazm; propozycja: "Dziewczyna zadzwoniła do drzwi" albo "Dziewczyna wcisnęła dzwonek do drzwi".
6. (...) ubrana na czarno matka koleżanki: - po co ten dwukropek, tu powinna być kropka.
7. Co Ty tu robisz? - to nie list, więc zaimki osobowe piszemy małą literą "Co ty tu robisz?"
8. - Dzień dobry, przyszłam po Łucję - odparła zaskoczona (kropka i po myślniku dużą literą) - coś się stało?
9. Podszedł do niej jej mąż, pomógł jej wstać (...) - to drugie 'jej' zbędne.
10. - Posłuchaj (przecinek) Karina, Łucja nie żyje.
11. Po chwilowym szoku, (zbędny przecinek) zemdlała.
Sporo błędów jak na tak krótki tekst. Moja ocena to 2 - żadną miarą nie może być więcej.
O jejku. Mamy tutaj zawodowca :). A to dobrze. Uwagi są ważne. Zapamiętam na następny raz. Aczkolwiek na przyszłość nie polecam wstawiać złych ocen tak od razu, bo to zniechęca osoby do pisania. ;) Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania