śmiech

świeca płonie, mimo łez

wylanych w kołnierz podarty

ona wciąż wierzy, wiesz?

wierzy, że jesteś coś warty

 

dzierży każdą bolączkę

chociaż mogłaby iść precz

trzyma cię nadal za rączkę

szepcąc ciche "nie becz"

 

samotnie cierpi po nocach

płacze wraz z bezsilnością

krwią plami rąbek koca

i sprzecza z radością

 

a ja gdzieś pośród tego stoję

skrobiąc "nie" na papierze

krzyczę, rwę włosy swoje

bo ja już od dawna nie wierzę

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Angela 12.05.2016
    Jeden z Twoich lepszych wierszy. Podobała mi się dosłownie każda literka : ) 5
  • 60secondsToDie 12.05.2016
    Bardzo dziękuję :)
  • Była rockmana 12.05.2016
    Muszę przyznać, że bardzo fajnie się czytało ten wiersz :) Jeden z lepszych :) Jedno, co mi tu tylko bruździ, to rymy w jednej strofie:
    "dzierży każdą bolączkę
    chociaż mogłaby iść precz
    trzyma cię nadal za rączkę
    szepcąc ciche "nie becz"" Takie bardzo proste się wydają, choć widać logiczny sens wypowiedzi podmiotu lirycznego... dlatego sama nie wiem co bym tutaj doradzić mogła :)
    Ogólnie to podoba mi się :) Pozdrawiam ciepło :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania