śmiech
świeca płonie, mimo łez
wylanych w kołnierz podarty
ona wciąż wierzy, wiesz?
wierzy, że jesteś coś warty
dzierży każdą bolączkę
chociaż mogłaby iść precz
trzyma cię nadal za rączkę
szepcąc ciche "nie becz"
samotnie cierpi po nocach
płacze wraz z bezsilnością
krwią plami rąbek koca
i sprzecza z radością
a ja gdzieś pośród tego stoję
skrobiąc "nie" na papierze
krzyczę, rwę włosy swoje
bo ja już od dawna nie wierzę
Komentarze (3)
"dzierży każdą bolączkę
chociaż mogłaby iść precz
trzyma cię nadal za rączkę
szepcąc ciche "nie becz"" Takie bardzo proste się wydają, choć widać logiczny sens wypowiedzi podmiotu lirycznego... dlatego sama nie wiem co bym tutaj doradzić mogła :)
Ogólnie to podoba mi się :) Pozdrawiam ciepło :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania