Poprzednie części: śmierć saren z pięknych landszaftów
Śmierć kartofla /poprawiony/
Powtarzano, że ojciec przeorywał jego szkolne książki
pod bardziej wymagające odmiany.
Plenny, dzieci obsiadły go jak stonka bez azotoksu.
Wisiały nad nim w szpitalu,
kiedy oddawał już dla ducha ostatni oddech.
Powtarzam po nich, że zafascynowany powiedział:
lecę balonem.
Oderwał się od monitora.
Komentarze (5)
Ty, ramociarzu, gdzie ta poezja, no gdzie. Trza poprawić. Żeby nie smrodzić dzień w dzień, to nie wklepuj kolejny dziesiąty raz to samo, a tu w miejsce tego bełkotu wklej kilka zdań. Tyle dasz radę poprawnie sklecić.
Teraz to leć na pomoc podobnie przymulonemu kumplowi, bo poci się zaorana oferma intelektualna w tematach ireneo. Z takim ilorazem... choć w sumie to też wiele nie będzie, to może jednak nie pchaj się na kolejne ośmieszanie, co?
jesteś swołocz
te, ignorancka miernoto, co to za dojny duch 👻rabujący oddechy? Masz li ty jakąś klepkę
Brawo - bis! Konieczny remajk.
No, niech mo ktoś powie, że ireneo to nie admin, albo korkowiec admina. Kiedy tylko zmięnię tytuł i treść, pod kątem pokazania natury tego ,,opowijczyka". tekst natychmiast znika z głonego słupka.
Wcześniej; kiedy udzielali się lotos i starszy woźny - tak nie było.
Zatem ireneo to admin lub admina korkowiec, bo nie zagończyk
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania