Poprzednie części: Śmierć i inne powikłania po życiu
śmierć Marii
purpurowy płaszcz płowieje w słońcu
i tak -
jest mi wstyd za wszystkie słabości
Golgota na którą sama znosiłam kamienie
z półką skalną
by odpocząć
po dniu a przed nocą
myśli spadają w otwarte dłonie
są brudne
usta pełne skarg
a ty rokrocznie powtarzasz drogę i ból
zmieniają się tylko krzyże
coraz cięższe
mimo to pozwalasz się prowadzić
za ostatni próg
więcej nie uniesiesz
Komentarze (14)
Piękny wiersz. 5
Dziękuję.
Wiersz przecudne urody
Dziękuję, Mgło.
Jest dobrze.
Oszczędnie, a z mocą.
W przekazie mógłbym sam sobie napisać taki wiersz.
Ja zawsze jestem oszczędna w słowach :P
Dziękuję, paniesowo.
Co do przekazu - no cóż... :/
Oszczędna... :))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Przepiękne...
Dzięki, O.
Ładny wiersz.
Err. Bardzo ładny.
Celina - dziękuję.
Bardzo precyzyjnie rozpisana każda strofa, słowo po słowie. "mysli spadaja w otwarte dłonie/ są brudne/ usta pełne skarg " trudno to lepiej napisać.
Dziękuję, piliery.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania