Smutek
Myślę, że Smutek
mnie nienawidzi.
Ciągle przychodzi
i czoło całuje
zimne, zmęczone
długą gorączką
zmartwionej duszy.
Lecz nic nie mówi
i tylko dotykiem
daje mi znaki, że jeszcze,
Że jeszcze przez chwilę
tutaj pobędzie,
abym przyniosła mu tu
krzesełko.
Na tyle wygodne,
by wstawać nie musiał.
A ja posłusznie mu je podaję,
na tyle daleko,
by było... daleko,
chociaż przez chwilę.
Myśli w więzieniu,
pomóżcie mi, ludzie!
Ja nie chcę uciekać
przez całą wieczność,
przez trzy oddechy,
nim mu się znudzi.
I choć odejdzie
na kilka godzin,
które tak miną,
jakby nie było
ani ich, ani czasu
po nich.
Słowa są nieme,
nie lubię mówić,
bo w nich pierwiastek
mnie jest na pewno
i na powierzchnię
chce się wydostać...
Ale i po co?
Odnaleźć tęczę
czasem próbuję
wśród burzy piorunów.
A uśmiech na twarzy,
tylko na twarzy,
gdzie może być jeszcze?
Kolorowanki z lat dzieciństwa
gdzie się podziały?
Magiczne stwory,
księżniczki,
wróżki
i ciepło zabrane
wprost z wrzącej krwi,
po co Ci ono?
Komentarze (6)
"A ja posłusznie mu je podaje" - podaję - ogonek się zgubił :)
Ciekawie spersonalizowany Smutek. Dużo tego smutku czuć w każdym słowie, bo któż nie tęsknił kiedyś za tym, co przeminęło i powrócić już nie może? Trochę czuć też rezygnacji, pogodzenia się z ponurym losem, podmiot liryczny zdaje się akceptować ten Smutek jako stałego współlokatora, nie próbuje go już przeganiać, pozwala mu się pochłonąć. Ładnie to wszystko oddałaś, 5 się należy, na przekór wszelkim smutkom :)
Dziękuję ^^
Nawet nie bardzo wiem co napisać, ten smutek był taki żywy, namacalny. 5
Dziękuję :)
Świetny wiersz. Uwielbiam, kiedy personifikujesz emocje. Smutek okazał się być takim surowym strażnikiem, ale jednak te wersy o całowaniu w czółko w jakiś sposób mnie rozczuliły, bo to prawie tak, jakby Smutek przepraszał za to, że tym Smutkiem musi być. Podoba mi się bardzo, zostawiam 5 :)
Dziękuję bardzo :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania