spacer z sobotą za rękę

kiedy pada deszcz lubię iść

ogarnia mnie Warszawa

ulice ułożone pod wiatr

czarne parasole wychodzą z żabki

 

kiedy szlocha deszcz

depczę kałuże na Poniatowskim

zgniłe liście lepią się do butów

po drugiej stronie Wisły

 

kiedy na ścieżce półmroku

pulsuje zielone

poeci bazgrzą w podcieniach

mokre wiersze przechodzą ulicą

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Grisza dwa lata temu

    A "druga strona Wisły", to która 🤣🤣🤣

  • Laura Alszer dwa lata temu

    Jak to, która? Przeciwna do pierwszej 😋

  • Laura Alszer dwa lata temu

    Wiersz jak zawsze, dobry!

  • Grain dwa lata temu

    mokre wiersze przechodzą ulicą

    kiedyś wyjdą bokiem

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania