Spotkanie Znajomych w Plażowym Mieście
"Spotkanie Znajomych w Plażowym Mieście"
gatunek: sny/fantastyka/czas wolny
Plażowe Miasto Pastelowego Nieba, zamieszkiwane przez sto kilkadziesiąt tysięcy osób. Planeta Relaksu, Imprez i Podróży. Lata 2011-2013.
Klimat sprzyjający plażowemu imprezowaniu panował niepodzielnie. Poranek powoli przeobrażał się w pełny przebojowych zjawisk i zdarzeń środek dnia. Multiowszechświatoodwiedzacz wyszedł z jednego z parterowych, wolnostojących domów jednorodzinnych, znajdujących się na przedmieściach. Nieco bliżej centrum miejscowości, na lokalnej alei sław, spotkał kilkoro swoich dobrych znajomych: dwóch kolegów i trzy koleżanki. Każde z tych sześciorga było zmiennokształtnym podróżnikiem czasoprzestrzennym oraz miało po około dwadzieścia osiem lat.
Wkrótce wszyscy razem przeszli przez przybrzeżny park, a wtedy znaleźli się na słonecznej plaży, pełnej imprezowych i wypoczynkowych akcentów.
— No to znowu jesteśmy na pięknej plaży — zauważył jeden z kolegów Multiowszechświatoodwiedzacza.
— Tu jest aż tak bardzo ładnie, że to wydaje się mi podejrzane. Czy to może jest sen? — zaczął zastanawiać się Multiowszechświatoodwiedzacz.
— Popatrz tylko na niebo! Ha ha ha! — zasugerowała radośnie jedna z koleżanek.
— No to nagle wszystko zrobiło się dla mnie jasne! Dosłownie jak słońce! Ha ha ha! — stwierdził wesoło Multiowszechświatoodwiedzacz.
— Co więc możemy zrobić, skoro prawie wszyscy, oprócz Multiowszechświatoodwiedzacza, jesteśmy tylko postaciami ze snów? — zastanawiał się drugi kolega.
— Po prostu maksymalnie korzystajmy z tego krótkiego, wspólnego, niezwykłego czasu wolnego! — druga koleżanka odpowiedziała podekscytowana.
— Myślę, że to najlepszy pomysł! — uznał Multiowszechświatoodwiedzacz.
— Racja! Zróbmy sobie krótką, ale za to fantazyjnie bajeczną przygodę wakacyjną! — postanowili pozostali jednogłośnie, a kiedy skończyli rozmawiać, to wtedy wszyscy razem, wesołym krokiem, poszli popływać w płytkiej, przejrzystej wodzie.
Kilka razy zanurkowali pośród wysokich, zielonych, liściastych wodorostów, gdzie napotkali różne pocieszne stworzenia morskie, takie jak kraby, krewetki, małże, ryby, ślimaki, ośmiornice i rozgwiazdy. Niebawem wrócili na ląd, nad którym beztrosko przefrunęła chmara mew.
Zaszli na przystań jachtową, gdzie już czekała na nich specjalna, wesoła, kolorowa, pastelowa, imprezowa łódź motorowa średniej wielkości. Weszli jedno po drugim na jej pokład, a wtedy pięknie odpłynęli w niezwykły, fantastyczny rejs po iście baśniowym morzu, na którym napotkali między innymi statki fruwające po fioletowo-różowo-pomarańczowo-żółtym niebie, a także pławikoniki wielkie jak wielbłądy. Gdy pełni surrealnych oraz pozytywnych wrażeń wrócili na stały ląd, to jeszcze trochę popływali w płytkiej wodzie, po czym wrócili z plaży do centrum miasta, przez ten sam park, przez który tu przyszli.
Na dosyć krótki czas rozeszli się w różne strony. Multiowszechświatoodwiedzacz wrócił sam. Przespacerował się wzdłuż legendarnej drogi, przy której w późnych latach dziewięćdziesiątych szalały hojne gwiazdy udające rodzynki w cieście, przejeżdżał najsłynniejszy w kraju rajd rowerowy, a także odbywał się wystawny przejazd eleganckich południowoeuropejskich samochodów sportowych.
Przeszedł z centrum miejscowości na wesołe, rozrywkowe przedmieścia, gdzie z okien domów i samochodów wydobywała się piękna, zabawna oraz wprowadzająca w niezwykły, niepowtarzalny nastrój muzyka taneczna, dyskotekowa, pop i funk z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych oraz dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku.
Wrócił do swojego domu, w którym panowała atmosfera podobna jak w niektórych baśniach. Wtedy nagle odwiedziło go pięcioro przyjaciół, z którymi wcześniej spędził niezwykły, piękny czas.
Wszyscy razem zaszli do kuchni. Ich rozmowa bardzo szybko dotoczyła się do tematu miejsca, w którym można spędzić resztę oryginalnego i przebojowego snu, który powoli zaczynał już dobiegać końca. Postanowili, że urządzą wesołą zabawę taneczną w stylu lat 1978-1995. Imprezowali do końca snu, który niebawem nadszedł.
Koniec.
Komentarze (2)
Taka kolej rzeczy, lecz co przeżyli, to przeżyli. Znowu powiało baśniową zachętą do życia.
Akumulatory optymizmu→naładowane:)↔Pozdrawiam 🏝️
"(...) co przeżyli, to przeżyli. (...)" Dokładnie tak. U mnie, to właśnie sny są jednym z kilku największych i najważniejszych źródeł, z których czerpię inspirację do pisania opowiadań.
🚀🌍🌖🌄🪐
Dziękuję i pozdrawiam 😃🏖️🏝️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania