Stacja 2
Obok mnie siedział mężczyzna w granatowym mundurze. Ani na chwilę nie spuszczał ze mnie wzroku. Pociąg przyspieszał coraz bardziej. Może sunęliśmy z prędkością dwustu, a nawet trzystu kilometrów na godzinę. Siła przyspieszenia wciskała mnie w fotel. Po dwóch lub trzech minutach zza okna wagonu zaczęły wyłaniać się błękitne światła. Nie wiedziałem, co to może być. Chyba nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem.
Mężczyzna powiedział mi, że wracamy do roku 2019. Nie wiedziałem, z jakiego powodu ani w jakim celu.
Po chwili wagon gwałtownie się zatrzymał.
– Jesteśmy na miejscu. Ale musimy chwilę poczekać – oznajmił mój współpasażer.
Był średniego wzrostu, o lekko krępej budowie ciała. Brunet z długą, gęstą brodą, która nadawała jego twarzy nieco surowego wyglądu.
Nie ufałem mu. Nie podpisałem odbioru pociągu. Nie chciałem! Wolałem poczekać na jakieś wyjaśnienia.
– Możemy iść – rzucił krótko.
Drzwi wagonu rozsunęły się. Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Zanim postawiłem stopę na peronie, zwróciłem uwagę na niebo, na którym świeciły trzy księżyce. Wyglądało to dziwnie znajomo. Coś zaczynałem sobie przypominać.
Po opuszczeniu stacji weszliśmy w wąską, długą uliczkę, przy której stały szare, zaniedbane domy. Maszerowaliśmy przez pięć minut, aż w końcu dostrzegłem karła w kapeluszu. Miał na sobie garnitur.
– Panie, to jest on – powiedział gość z pociągu
Ukłonił się przed nim i odszedł.
Karzeł szyderczo się do mnie uśmiechnął i od razu zaczął mówić:
– Ty draniu! Ty łajdaku! Nie odebrałeś pociągu i wstrzymałeś skład. Podróże w czasie zostały wstrzymane. Ile ja się natrudziłem, żeby cię znaleźć! Co ty odwalasz?!
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Nie rozumiałem, skąd mnie zna. Nie byłem pewien, czy powinienem mu powiedzieć, że nie kojarze ostatnich siedmiu lat swojego życia. W mej głowie było dwadzieścia lat pracy na kolei. Ogólnie to nie wiele pamiętam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania