Stróż, Literkowa Bitwa na Prozę 28

Spoglądałem w dół wyczekując od siebie napływu odwagi na skok, jednak nie nastąpił. Widok całego miasta z góry potęgował u mnie dreszcze. Starałem skupić się na tym co czułem na samym początku, to co sprawiło, że postanowiłem tu stanąć. Z myśli wybił mnie dźwięk otwieranych drzwi, które prowadziły na szczyt wieżowca. Obróciłem głowę, aby przegonić osobę, która mi przerwała. Nadal trzymałem się obiema rękami tylnej poręczy, nic z przodu nie osłaniało mnie przed upadkiem. Wystarczył krok, by zakończyć swój nędzny żywot. Tylko krok, a może aż. Z progu drzwi wyłoniła się starsza kobieta. Twarz miała obojętną, nawet po tym jak mnie dostrzegła.

— Nie dzwoń nigdzie, bo tym bardziej skocze! — Krzyknąłem zdesperowany.

— Nie zamierzam — odrzekła ochrypłym głosem. Zaczęła powoli stąpać w moim kierunku.

— Nie podchodź.

— Chcę tylko usiąść, mogę? — Wskazała na betonowy blok. Nie odpowiedziałem, tylko odwróciłem głowę, aby skupić się na tym co mam zamiar zrobić. Mój oddech stawał się coraz bardziej cięższy i głośniejszy co dostrzegła moja towarzyszka.

— Zamierzasz to kiedyś zrobić? — zapytała kpiąco. Zignorowałem ją. Po chwili wyjęła ze skórzanej torebki paczkę papierosów. Dobyła jednego i zapaliła. Zaciągnęła się głęboko po czym wstała z miejsca i stanęła przy poręczy, którą trzymałem kurczowo wygiętymi do tyłu dłońmi.

— Mówiłem, żebyś nie podchodziła.

— Wysoko, co? — spojrzała w dół — Pomoże ci się rozluźnić — Podała mi papierosa. Przyjąłem go i wciągnąłem narkotyk do płuc pozwalając tym samym na całkowite rozluźnienie. Nie paliłem, ale tego dnia wszystko było mi jedno w jakim stanie są moje organy. Miała racje, to pomogło rozjaśnić umysł.

— Przed skokiem, mogę zadać ci jedno pytanie? — nie zdążyłem odpowiedzieć, tylko zerknąłem na nią zaciekawiony jakie pytanie może zadać obca kobieta, samobójcy na dachu budynku, znajdującego się w centrum miasta — Dlaczego? — kiedy to usłyszałem zalała mnie fala wszystkich złych wspomnień. Nie umiałem wybrać konkretnego, które było progiem wytrzymałości. Całość tworzyła coś przez co czułem się załamany. Choć od początku przyjścia tu zadaje sobie to pytanie, próbuje układać listę rzeczy, które do tego doprowadziły, a raczej osób, to gdy słyszę je od nieznajomej, brakuje mi słów.

— Nie wiem, straciłem wszystko — nadal przyglądała mi się z boku — Wszystko czyli co? — spytała.

— Pieniądze…Prace — spojrzałem w niebo, żeby głębiej się nad tym wszystkim zastanowić — Dziewczynę… Sens — umilkłem na chwilę, po czym dodałem — To wszystko. To po co miałbym żyć?

— Nie wiem… — Pociągnęła papierosowy dym po czym wypuściła go w stronę nieba—To co straciłeś, ja mam… A nawet więcej—pochyliła głowę do przodu przyglądając się grupce ludzi — Zazdroszczę ci…

— Niby czego? — zaśmiałem się krótko. Człowiek zwierza się ze swoich problemów randomowej kobiecie i jakby jeszcze było mało absurdu w tej całej sytuacji, zazdrości mu problemów, które posiada.

— Możesz uciec z tego miasta… Niczego tu nie zostawiasz, tylko pokryte smogiem budynki — uśmiechnęła się do siebie —osiągnęłam wszystko, mam dzieci. Czy tego chciałeś od życia?

— Może… Nie wiem — nie zauważyłem nawet, kiedy strach, który towarzyszył mi od przyjścia tutaj, zniknął. Ogarnął mnie spokój. Nie wiem czy to była zasługa papierosów czy niej, ale czułem, że jestem w stanie skoczyć. Mój uścisk z poręczy się poluzował, a oddech zwolnił. Dziewczyna zauważyła to. Podniosła lewą nogę na wysokość bariery, aby znaleźć się po mojej stronie.

— Co robisz?

— Chcę spojrzeć z twojej perspektywy — zachwiała się, zanim stanęła na obie nogi — Wow, o wiele lepiej stąd widać. Wyglądają jak mrówki! — Zaśmiała się na widok pomniejszonej skali؅ przedmieścia — Ile zamierzasz tu stać? Tchórzysz? — zignorowałem pytanie milczeniem. Bardzo irytowała mnie obecność drugiej osoby w pobliżu, zwłaszcza w tym momencie kiedy podejmuje tak ważną decyzje. Szkoda tylko, że tą osobą musiała być akurat ona. Miałem w głębi duszy nadzieję na niepowodzenie samobójczego planu. Natomiast dziewczyna nawet nie chwyciła za telefon, jakby tego było mało, rzucała prowokacyjne komentarze w stylu ,,kiedy to zrobisz?”. Samobójstwo to nie była rzecz, na którą bezzwłocznie czekałem, tylko spontaniczny głos, do którego zmusiły mnie wszystkie tragedie tego jednego, nieszczęsnego dnia. Nie spodziewałem się nieproszonego gościa, najpewniej postałbym tak chwilę, poubolewał nad tym jaki świat jest niesprawiedliwy, odwiedził po drodze bar i napruty wrócił do nory, lecz w sytuacji, w której mnie postawiła, zmusiła mnie do zdecydowania. Albo kończę i nie tchórzę, albo wracam i radzę sobie jak do tej pory, czyli wcale. Na oczach widowni, którą była, nie mogłem się wycofać. Patrząc na ubrania, które miała na sobie, można było już stwierdzić, że jest stuknięta. Nie byłem znawcą mody, ale sweter we wszystkich kolorach tęczy i spódnica do kostek z babcinej zasłony nie przedstawiały się zachwycająco.

— Mam monetę — wyjęła z przydużej kieszeni spódnicy grosz. Popatrzyłem pytająco nie rozumiejąc jej zachowania. Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że trzymała go tam od bardzo dawna, po wyblakłych skrawkach złota i nalocie ciemnej zieleni, kolorze noszonej spódnicy.

— Jeśli ty nie umiesz zdecydować, ona to zrobi — spojrzała mi w oczy, których źrenice niewyobrażalnie się powiększyły — reszka, kończysz to… Orzeł, wyjeżdżasz z tej zapchlonej dziury i żyjesz, ale inaczej niż do tej pory — moje dłonie pokryły się potem. Chwyciłem mocnej poręcz i przełknąłem głośno ślinę. Kobieta patrzyła wyczekująco na moją odpowiedź. W tamtej chwili byłem pewien, że nie bez powodu nosiła zardzewiały grosz na dnie firanki, czekała na taką okazję, aby zabawić się nad życiem zbłądzonego głupka. Byłem jedynie zabawką w jej teatrzyku. Gdy teraz myślę o tym na jakie teorie spiskowe doprowadził mnie grosz, chcę mi się śmiać. Po chwili dla pośpieszenia mojej odpowiedzi dopowiedziała:

— Możesz też wrócić i żyć tak jak zawsze, ale wychodzi na to samo jakbyś umarł — zaśmiała się krótko. Mnie do śmiechu nie było, prędzej do płaczu. Jej słowa mnie sparaliżowały, nie mogłem uwierzyć, że to się dzieję naprawdę, tu i teraz, a zadecyduje o tym pieprzony grosz. Może i była szalona, ale jedno trzeba było jej przyznać… Miała rację.

— Rzucam — dziewczyna nie czekała dłużej. Uniosła rękę do góry. Moneta właśnie fruwała bezwładnie w powietrzu. Zanim została schwytana w szpony ,,kata” obróciła się kilka razy. Trwało to parę sekund. Nie mogłem patrzeć na znak jaki ujrzę po opadnięciu przedmiotu. Zacisnąłem mocno powieki i obróciłem głowę w drugą stronę ze łzami w oczach. Wszystkie wspomnienia z mojego życia uderzyły we mnie jak fala, powodując histeryczne łkanie. Zagryzłem mocno wargi na samą myśl o wyniku. Poczułem metaliczny posmak w ustach na co przegryzłem skórę jeszcze mocniej. Usłyszałem tylko cmokanie mojej towarzyszki. Oznaczało to, że już wie. Dowiedziała się o mojej śmierci przede mną. Zluzowałem uchwyt…

— Ejejej nie puszczaj rąk! Przecież jeszcze nie wiesz — krzyknęła. Podniosłem lekko powieki, szukając wzrokiem reszki, lecz przykryła ,,wyrocznie” dłonią.

— Chcesz wiedzieć? — spojrzała na mnie spod łba, uśmiechając się przy tym. Czy chce wiedzieć? — zapytałem siebie. Pokręciłem niepewnie głową na tak. Na ten znak zaczęła unosić powoli dłoń w górę. Im dłużej czekałem tym coraz gorzej się czułem, ale najwidoczniej tylko ja to tak przeżywałem.

— Dziś… — budowała napięcie. Wystarczył centymetr, aby odkryć całość — będziesz żył — pozłacany orzeł zabłysł w moich oczach. Odetchnąłem z ulgą, lecz nie przestałem płakać.

Pakowałem wszystko co wpadło mi w ręce, nawet te zbędne rzeczy po rodzicach. Z nadmiaru szoku nie umiałem myśleć trzeźwo. Tak samo było z biletem. W mojej dłoni spoczywał papierek z nazwą miejscowości, której nawet nie potrafiłem wymówić poprawnie. Kiedy usłyszałem dźwięk kasowanej karty przez konduktora, byłem już pewny, że nie ma odwrotu. Pozostało mi tylko wyczekiwanie na miejsce, w którym jestem gotowy zamieszkać. Sądząc po cenie biletu będzie to długa, męcząca podróż. Myślami wróciłem do dziewczyny i sytuacji, która to wszystko spowodowała. Przymknąłem oczy i poczułem jakbym tam znowu był. Pomimo osądu z mojej strony na jej temat, wykazała się wyjątkową szczerością. Gdyby faktycznie zależało jej na mojej śmierci bez wyrzutów sumienia pokazałaby z kpiącym uśmiechem reszkę, Zabawiała się mną, ale potrafiła przyznać, że orzeł zwyciężył. Chyba, że to było kłamstwem…—odgoniłem tę niedorzeczną myśl i wróciłem do podziwiania widoków za oknem pociągu…

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (21)

  • Bajkopisarz rok temu
    „Choć od początku przyjścia tu zadaje sobie to pytanie, próbuje”
    Zadaję, próbuję
    „mnie postawiła, zmusiła mnie”
    2 x mnie

    Jest jeszcze problem z redakcją dialogów, jak się je powinno zapisać, kiedy wielka i kiedy mała litera. Nie czuję się kompetentny to kompleksowo poprawiać, ale wystarczy spojrzeć do dobrze wydanej książki i skopiować ich sposób.

    Mam drobne uwagi treściowe. Otóż w pewnym momencie dziewczyna przechodzi na drugą stronę barierki. Nie piszesz, ze wraca. W tej sytuacji trudno sobie wyobrazić, ze puszcza barierkę i zajmuje się rzutem monetą. Potem potrzebuje obu rąk, żeby odsłonić wynik rzutu. Powinna zatem spaść.
    Druga rzecz, to wtrącenie:
    „Gdy teraz myślę o tym na jakie teorie spiskowe doprowadził mnie grosz, chcę mi się śmiać.”
    Mordujesz napięcie, bo już wiemy, jak się skończy. Niby można się domyślać, że nie skoczył, ale daleko lepiej będzie pozostawiać czytelnika w niepewności do końca, a tu niestety w połowie mamy finał dylematu. W tej sytuacji pozostała do końca reszta treści robi się długim epilogiem.

    A ogólnie to dobry pomysł i ciekawie opowiedziana historia.
  • sisi55 rok temu
    dziękuje, faktycznie masz z tym rację, nie zwróciłem uwagi.
  • Antoni Grycuk rok temu
    Sisi55,
    bardzo fajny pomysł. Sam kiedyś rzucałem monetą, kiedy szykowałem się do pewnego rodzaju skoku. Ale u mnie wypadło, aby skakać. Tyle że to był "odlot", a nie samobójstwo.

    Jedna uwaga:
    Dziewczyna zauważyła to.
    Najpierw piszesz, że to była starsza kobieta, a tu, że dziewczyna.

    Poza tym popracuj nad literówkami, spacjami przy myślnikach i interpunkcją.

    Pozdrawiam
    ps. Nie za bardzo widzę związek z cytatem LBnP.
  • sisi55 rok temu
    Dziękuje. Związek jest taki, że ,,źli ludzie" to niby ,,ona" bo myślał, że chcę, aby się zabił, a ,,dobrzy ludzi" to on. Nie umiał się obronić przed sobą samym, ani zmienić ćpuńskiego stylu życia.
  • sisi55 rok temu
    ona bez cudzysłowu.
  • Witamy w Bitwie. Życzymy powodzenia.
    Prosimy w tytule umieścić: LBnP nr 28 - Stroż

    Pozdrawia Literkowa
  • Zajrzę później, a przynajmniej planuję:)
  • Tjeri rok temu
    Dobrze jest czasem dostać otrzeźwiającego kopniaka, nawet jeśli to rzut monetą nad przepaścią.
    Dobrze się czytało.
    Mam dwie uwagi "starsza kobieta" zmienia Ci się w pewnym momencie w "dziewczynę" i nią już do końca zostaje (zresztą trochę tego słowa nadużywasz).
    Fajnie, że masz w dialogach półpauzy a nie dywizy, ale powinny im po obu stronach towarzyszyć spacje.
  • Tjeri rok temu
    Zapomniałabym... " Mi do śmiechu nie było"
    Zawsze na początku zdania piszemy "mnie".
  • Puchacz rok temu
    Tjeri Nawet w zdaniach złożonych w środku też.
    Np. Dociera do mnie, że MNIE to nie pasuje.
    A nie MI !
  • Puchacz rok temu
    Bez "do mnie"*
  • Tjeri rok temu
    Puchacz ano. Uprościłam. Bo i na końcu. Generalnie, tam gdzie ten zaimek jest akcentowany.
    To irytujący, bo bardzo powszechny błąd.
  • sisi55 rok temu
    Tjeri Dziękuje Ci.
  • Puchacz rok temu
    Wiem, też mnie to wkurza.
  • Zapraszamy Szanowną Autorkę na Forum do zgłosowania na najlepsze opowiadanie:

    http://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-glosowanie-w935/

    Autorze czytaj, komentuj i decyduj o swoim faworycie.
    Punkty przydzielamy według zasady: 3 - 2 -1

    Literkowa życzy dobrej lektury.
  • Sam tekst dość ciekawy, można się jednak czepiać tego czy owego, ale co najbardziej mnie zaskoczyło to postępy jakie zrobiłaś w pisaniu w ciągu ostatniego czasu.
    Ostatnio, to było dawno w sumie, to co czytałem u Ciebie i teraz to niebo a ziemia.
    Także gratuluję postępu!
    Ps Nie zachłyśnie się pochwałami, pracuj dalej bo zmierzasz w dobrym kierunku.
  • sisi55 rok temu
    Dziękuje bardzo.
  • pasja rok temu
    Bardzo ciekawy i od początku pojawienia się dziewczyny wiedziałam, że optymistyczny. Fajny zabieg z monetą, banalny ale w tym wypadku dobry. O błędach nie będę powtarzać. Pozdrawiam
  • sisi55 rok temu
    Dziękuję.
  • Dekaos Dondi rok temu
    Sisi55→Może trochę inaczej bym to napisał, ale sam pomysł... z krawędzią między życiem a śmiercią, z kobietą, z rzutem monetą,
    całkiem o.k. Chociaż to różnie bywa. Kiedyś rzuciłem... i stanęła pionowo na podłodze.
    To się raczej rzadko zdarza. Ale jak widać możliwe→Pozdrawiam:)→4+
  • sisi55 rok temu
    Dzięki Dondi.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania