syndrom Faberge

niektórzy wplatają się w pląsy istnienia

rhythm and bluesa po ciemnej stronie łysego

robiącej w bieliźnie wokalistki

albo natapirowanego frontmana

hen tam w dolinie na słyszalnym bezdechu

za siódmą zielononóżką pod ekstazą z bólu kupra

ważniejszą od jajka i podkładu ze zbuka

/bo z pinga ponga chłopaki zrobili kopciucha/

 

a tymczasem zamiast płakać

nad rozlanym do musztardówek

Bałtykiem aż po horyzont

niejaki Pinokio zwinął staremu Playboya

i czmychnął do sławojki

kto chce niech wierzy że nie potrafił czytać

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania