Syzyfowa miłość
Moje męki niekończące się jak Syzyfa prace,
lecz ja na szczyt wnoszę Ci z mym sercem tacę,
mówili, że te uczucie to te najwspanialsze na świecie,
niewyobrażalne jest jak trudno jest podarować je kobiecie,
na górze tak jak Syzyf czeka nas tylko same rozczarowanie,
aorta znów na dole próbuje wyrazić swe zakłopotanie,
człek w szoku nie wie co robić dalej,
to początek nałogu, mówi i pije dalej,
Gdy już upadnie i brodzi po samym dnie,
orientuje się jak mu życie przez palce mknie,
nigdy nie jest za późno by powrócić na sam szczyt,
bo w końcu każdy z nas ma w czymś swój własny sznyt,
nagle życie zaczyna być piękne i radosne,
same z nieba spadają okazje miłosne,
nic na siłę nigdy nie powinniśmy szukać,
bo jak kostucha będziemy wiecznie pukać.
Komentarze (3)
Za dużo patosu, można niestrawności dostać... po ludzku trzeba napisać, zwyczajnie od serduszka, a nie na wzór średniowiecznych bardów
Miej litość dla czytających...
Taki już mam styl, tak wyrażam to co czuję. Nie używam stylu potocznego jeśli piszę wiersze. Tak też jest mi najwygodniej i najprzyjemniej. Na dodatek lubię utożsamiać się z mową średniowieczną. Ten jest akurat z działu miłości, w weekend wrzucę coś innego. Obserwuj po więcej. Dzięki za szczerą opinię.
Od takiej formuły pisania, właściwie, to już się odeszło jakiś czas temu...
Jeszcze kwestia pisowni zaimków osobowych; dużą czy małą literą?
nie oceniam
cul8r
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania