,,Szatan czy może miłość?''-wiersz, nie wiersz
Cisza, kropelki zła znów przedzierają się do mych myśli.
On stoi przed drzwiami z różą w ustach.
Ciernie sprawiające potok krwi.
Przyglądam się, jak skapuje na ziemię.
Przypomina mi ona moje łzy.
Krople, których przyczyną był on.
Podaję mu rękę i rozpoczynamy krwiożerczy taniec.
Kręcimy się wokół, wraz z czarnymi damami.
Każdy nosi maskę i rzuca mi krzywe spojrzenie.
Odurzona jego urokiem nie zwracam na nie uwagi.
Światła gasną, a on znika.
Czarne damy wręczają mi pistolet w dłoń.
Szukam go wzrokiem, ale on jest już zajęty tańcem z inną.
Wystrzał ogłusza wszystkich prócz niego.
Nie zasłużyłam, bowiem na ostatnie spojrzenie Szatana znudzonego moją osobą.
Komentarze (6)
Przyjemne opisy, jednakże nie przepadam za takimi wierszami/nie wierszami. Niespecjalnie do mnie przemawia, ale nie doszukałam się błędów, więc zostawię 4. Mam tylko jedną uwagę: " wręczają mi pistolet w dłoń" - to zdanie jest... dziwne. Brzmi tak nienaturalnie. To tak, jakby ktoś pożyczał mi coś do pisania i stwierdził, że dał mi długopis w dłoń. Raczej się tak nie mówi ;)
Możliwe, że masz rację :D Ale i tak dziękuję za opinię :D
Super! Uwielbiam taka twórczość :)
Dziękuję ^^
Bardzo podobał mi się klimat wiersza, a w szczególności damy w maskach : ) 5
A już się bałam, że wyjdzie to kiczowato ;C
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania