Szklanka

Szklana jest moja dusza —

się okazało.

 

Robiłem coś wbrew sobie,

co było zakazane.

 

Trochę mnie sprowokowałaś,

ale ja chciałem.

Bo potrzebowałem Ciebie.

 

Potrzebowałem bliskości,

której nie dostałem wcześniej.

 

Potrzebowałem zrozumienia,

którego nie miałem wcześniej.

 

Potrzebowałem Ciebie,

której nie miałem wcześniej.

 

Ale się rozbiłem.

Rzuciłem duszę o ziemię

i rozbiłem

na wiele kawałków.

 

Próbowałem —

przy Tobie to posklejać.

Ale posklejałem tylko na ślinę.

 

To było tylko na chwilę.

Na moment.

I…

nie wytrzymało.

 

Szedłem po tych kawałkach

i zacząłem się ranić.

 

Ale wziąłem na ten spacer też Ciebie —

i Ty też się poraniłaś.

 

Nie tak to miało wyglądać…

 

Trzymaj się mocno.

Bo wiem, że dasz radę.

 

Ja już mam

zbyt wielkie rany.

Nie do zagojenia.

 

Żegnaj.

Ale pamiętaj o mnie.

I o pięknych chwilach.

 

Ja po drugiej stronie

też będę pamiętać.

Tylko nie wiem o czym —

bo jeszcze nie wiem,

jak tam jest.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • najmniejsza pół roku temu
    Bardzo smutny wiersz.
  • il cuore pół roku temu
    Zanim zamieścisz tutaj swój tekst, przemyśl to czytając swoją pracę...
  • zingara pół roku temu
    szczere wyrażenie bólu po zranieniu z celną metaforą szklanej duszy, nietypowy szyk nadaje mu osobisty ton, choć może wpływać na płynność.Pozdrawism
  • zingara pół roku temu
    Pozdrawiam - sorki
  • piliery pół roku temu
    Ból szczery ale wiersz przegadany okrutnie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania