Szklanka
Szklana jest moja dusza —
się okazało.
Robiłem coś wbrew sobie,
co było zakazane.
Trochę mnie sprowokowałaś,
ale ja chciałem.
Bo potrzebowałem Ciebie.
Potrzebowałem bliskości,
której nie dostałem wcześniej.
Potrzebowałem zrozumienia,
którego nie miałem wcześniej.
Potrzebowałem Ciebie,
której nie miałem wcześniej.
Ale się rozbiłem.
Rzuciłem duszę o ziemię
i rozbiłem
na wiele kawałków.
Próbowałem —
przy Tobie to posklejać.
Ale posklejałem tylko na ślinę.
To było tylko na chwilę.
Na moment.
I…
nie wytrzymało.
Szedłem po tych kawałkach
i zacząłem się ranić.
Ale wziąłem na ten spacer też Ciebie —
i Ty też się poraniłaś.
Nie tak to miało wyglądać…
Trzymaj się mocno.
Bo wiem, że dasz radę.
Ja już mam
zbyt wielkie rany.
Nie do zagojenia.
Żegnaj.
Ale pamiętaj o mnie.
I o pięknych chwilach.
Ja po drugiej stronie
też będę pamiętać.
Tylko nie wiem o czym —
bo jeszcze nie wiem,
jak tam jest.
Komentarze (5)
Bardzo smutny wiersz.
Zanim zamieścisz tutaj swój tekst, przemyśl to czytając swoją pracę...
szczere wyrażenie bólu po zranieniu z celną metaforą szklanej duszy, nietypowy szyk nadaje mu osobisty ton, choć może wpływać na płynność.Pozdrawism
Pozdrawiam - sorki
Ból szczery ale wiersz przegadany okrutnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania