Poprzednie częściTa jedna ulica

Ta jedna sukienka

już zmierzcha

 

w parku

między drzewami

liczę liście

jak wczorajsze pocałunki

 

poszarpane od deszczu

wytarte słońcem

dziergają swym kształtem

wyniosłe korony drzew

 

jeszcze wczoraj

słońce zawijało w nie swoje rumieńce

kiedy policzki

zakwitały

 

tylko naga kora pnia

była świadkiem

 

wiatr tańczył w fałdach sukienki

 

zbyt niecierpliwie

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania