Tak wyszło, albo nie wyszło

[Tekst z NSZO ]

 

Niewiele brakowało, a zostałbym jej teściem. Trzy lata chodziła z moim synem i wszyscy twierdzili, że to wielka love. Ale jakoś tak wyszło, że rozstali się. Zatem moją synową nie została.

 

Nie wiem za kogo wyszła za mąż, ani jak to się stało, że po latach została sama. Czasami spotykaliśmy się przypadkiem na mieście, a to w autobusie, a to na jakimś wernisażu, a to w przychodni. Zawsze pogawędziliśmy trochę, ale nigdy nie zeszliśmy na osobiste tematy, bo jakoś tak wyszło...

 

Już nie poruszymy żadnego tematu. Nie spotkamy się przypadkiem, bo w sobotę był mój pogrzeb. Syn przyjechał, więc myślałem, że spotkają się po latach... ale nie zjawiła się. Tak jakoś...

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • BiałaRóża7 wczoraj o 22:15
    Poruszający tekst
  • TseCylia
    Dzięki bardzo
  • il cuore wczoraj o 23:10
    No więc była znaczącą postacią bardziej dla ojca niż jego syna – bywa i tak 😜
  • TseCylia
    Hehe, interpretacje mogą być różne:)
  • Shira dzisiaj o 1:20
    sorki, koment zamieściłam ileś godzin temu, pewnie w tym całym chaosie, nie kliknęłam zapisz.
    Przepraszam.. Teraz powiem krótko: wyszło, to co ważne
    PS Kolejna bezsenna noc, dlaczego teraz o godzinie 00:15 znów pod ten tekst wróciłam ?
    Serdecznie Cię pozdrawiam.
  • TseCylia
    Nie wiem, jaki chaos masz na myśli, ale thanks za zajrzenie. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania