takie nic
rozłożyła bezradnie dłonie, wypuszczając
każdą z afirmacji.
nie było już się czego trzymać.
nie było też siły, żeby dać w zęby najmniejszej przeciwności.
zatrzymała się przy jedynej, dla niej, ławce w parku,
pogładziła zimne drewno.
pod warstwą farby były jeszcze, jego ręką wydarte, inicjały,
kleiły się do siebie, wtedy wpółślepe,
na dożywotność.
ostatnie lata, jak liście, leżały pod nogami,
nieświadome, że nic nie znaczyły.
Komentarze (18)
To chyba ta jesień tak Cię nastraja.
Ale ładnie, tak jakoś miękko, delikatnie...
A może słychać tu rezygnację...?
Grisza, wyobrażasz sobie, że ona niedługo przyjdzie, że znowu wpędzi nas
w wielkie nicniechcenie, na samą myśl, słabo mi się robi. Jak ja nie cierpię jesieni!!
Napisz, że Ty też, będzie mi trochę lżej ze świadomością, że nie siedzę w tym sama...
Tchnie poczciwością. Oddaniem. Dotyka.
Dziękuję, Polaroid
Nie serce tylko inicjały? z kim ty się zadajesz?
Zawsze intrygowały mnie wycięte nożami serca & inicjały, że chłopcy nie zapominają na randki zabrać także noży...
Tera w miarę postępu – kłódki.
Nie, już wtedy serca były obciachem... więc tylko połączone literki i to z tyłu ławki,
żeby nikt nam nie zabrał, co nasze... może nawet nie tyle zabrał, co dotknął niewłaściwym spojrzeniem... taka zaborczość silna
Cicho i może właśnie dlatego bardzo przejmująco.
Te inicjały wpółślepe na dożywotność wdrapane w ławkę... piękne.
Dziękuję, Roma, za ''piękne''
Pozdrawiam
Wiersz buduje napięcie dzięki kontrastom (ciepłe wspomnienia vs. zimne, „puste”lata) tak mi się przeczytało
Ja u Ciebie, a Ty u mnie, jakbyśmy się zmówiły... nie wiem, chyba bardziej mi chodziło, że taka walka o przetrwanie, ułożenie na nowo życia, nie bardzo ma sens, kiedy nie można zapomnieć... albo się pogodzić.
Dziękuję za komentarz, zingara
Zanucić czas stary dobry szlagier:
"Kto na ławce wyciął serce
i podpisał: Głupiej Elce?
Kto...?"
Bdb wiersz. 5
Dziękuj, TseCylia, za przeczytanie i komentarz
To pożegnanie z dotychczasowym życiem i otwarcie na nowe doświadczenia? Lekko i delikatnie ujęte.
Usiadł na jej ławce krzyżując stopy
Wciąż czuł jej ciepło na drewnie
Pomimo, że dziś bardziej go nienawidzila
Wciąż czuł jak bezradnie rozkłada dłonie
A nogi przyjmowały go z afirmacją
Nie było w niej siły przeciwności
Nieświadoma, że to znaczy wszystko
Taki uległy, przyjemny wiersz...
Przemyślałaś swoje zachowanie, zrozumiałaś dalszy opór za bezsensowny... Piękny wiersz ;)
Jest taki prawdziwy. Trochę boję się takich wierszy. Za mocno... Ale to takie tak moje...
Kolejne wieki, jak runo leśne zdeptane przez stopy racice kopyta. A w nim chrząszcz jakże świadomy swojej maleńkości.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania